167 obserwujących
9571 notek
24830k odsłon
  3367   1

Obajtek o taśmach "Gazety Wyborczej" (wywiad)

Daniel Obajtek. fot. Wikimedia/Szczecinianka00
Daniel Obajtek. fot. Wikimedia/Szczecinianka00

"Nikt mnie nie zastraszy, nie zrobię ani kroku w tył" – mówi Daniel Obajtek, prezes PKN ORLEN, w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej.

- Realizujemy w PKN Orlen wiele bardzo dużych, ważnych projektów. Akwizycje, które zrobiliśmy i które finalizujemy, naruszają interesy wielu osób i podmiotów w Polsce, ale i za granicą. Gdybym zajmował się w Orlenie wyłącznie administrowaniem i przymykał oko na pewne układy, to pewnie bym miał święty spokój i nikt by mnie nie atakował. Byłoby jak dawniej. Ale nie jest. Przecież wyniki mówią same za siebie. Orlen w ciągu ostatnich pięciu lat wypracował 26,2 mld zł zysku. W czasie ośmiu lat rządów PO-PSL było to łącznie 2,9 mld zł - podkreśla Daniel Obajtek. 

Posłowie opozycji ogłosili "Koniec projektu Obajtek na premiera". W Sejmie już ponoć nikt nie wierzy w awans prezesa Orlenu. Pan jeszcze wierzy? 

Nigdy nie było takiego pomysłu. Niektórzy po prostu lubią odnosić się do projektów i sytuacji, które nigdy nie istniały, bo wtedy fakty nie są istotne i liczą się spekulacje. Można manipulować i zmieniać rzeczywistość. Czy myśli pan, że to przypadek? Nie, tak samo jak nieprzypadkowe są oczerniające mnie artykuły w "Gazecie Wyborczej". Projekty, w tym połącznie z Lotosem i PGNiG, dalsze dywersyfikowanie dostaw ropy i przekształcenie Orlenu w multienergetyczny koncern mam do wykonania tu w Orlenie i zamierzam te projekty zrealizować.

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" twierdzą, że pracowali nad tematem tzw. taśm Obajtka od dwóch lat, ale ludzie zaczęli z nimi rozmawiać dopiero w ostatnich miesiącach, gdy się okazało, że ma Pan zostać premierem. Może gdyby do tego nie doszło, to nie byłoby sprawy?

Mówiłem to wielokrotnie, ale powtórzę raz jeszcze: nigdy nawet nie aspirowałem do tej funkcji. 

Ale to o Panu Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla telewizji wPolsce powiedział: "Jest on nadzieją. Nadzieją nie naszego obozu politycznego, nie jakiejś grupy partykularnej, tylko po prostu Polski. Wszystkich Polaków, którzy chcą po prostu dobra naszego narodu." 

Bardzo dziękuję premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu za te słowa, ale tak jak powiedziałem, mam do wykonania kluczowe dla Orlenu zadania, które będą miały pozytywny wpływ na całą gospodarkę i Polskę. To jak te słowa interpretuje "Gazeta Wyborcza" pozostawiam "Gazecie Wyborczej". W mojej ocenie to manipulowanie opinią publiczną. Podobnie zresztą, jak seria publikacji tego dziennika na mój temat. 

Czy jako wójt Pcimia, chciał Pan "wykończyć firmę swojego wuja", kierując "z tylnego siedzenia" konkurencyjną spółką? Dowodem na to mają być nagrania rozmów, którymi dysponuje "Gazeta Wyborcza". 

Przede wszystkim ani "Gazeta Wyborcza", ani ja, bo mówimy o sytuacjach sprzed kilkunastu lat, nie jesteśmy w stanie potwierdzić wiarygodności tych nagrań. Jak ktokolwiek może się odnieść do prywatnych rozmów, potajemnie nagrywanych, prawdopodobnie kilkanaście lat temu? Tak po ludzku, kto by pamiętał takie rozmowy? To jest ogromna przestrzeń do nadużyć i manipulacji informacjami, która została wykorzystana przez "Gazetę Wyborczą". 

Nie mogę przejść obok tego obojętnie. Dlatego jako osoba prywatna zaangażowałem kancelarię prawną, która w moim imieniu zajmuje się tymi oszczerstwami. Zleciłem analizę treści opublikowanych przez gazetę rozmów, choć nie wiem, czy są autentyczne, z jakiego okresu pochodzą. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby te nagrania były zmontowane.

W tych nagraniach sprzed kilkunastu lat używam słownictwa, które odbiega od pewnych standardów i nie powinno paść nawet w największych emocjach i za to przepraszam. Były to jednak prywatne rozmowy sprzed wielu lat. Wszystko inne to manipulacja "Gazety Wyborczej". Na tych taśmach nie ma nic co potwierdzałoby, że w jakikolwiek sposób złamałem prawo. Nigdy nie ukrywałem, że byłem w przeszłości udziałowcem firmy TT Plast i znam właścicieli tej firmy. Nigdy jednak, będąc wójtem, nie pracowałem ani dla tej, ani dla żadnej innej firmy. Nie złamałem prawa.

Redakcja "GW" uznaje, że Orlen w Pana imieniu potwierdził prawdziwość nagrań. 

Ani ja, ani nikt inny w moim imieniu, nie potwierdził prawdziwości tych nagrań. To kolejne z całej lawiny kłamstw na mój temat, które się ostatnio pojawiły w tym medium. 

Pod Pana adresem kierowane są także zarzuty dotyczące oświadczeń majątkowych. 

W 2011 roku CBA przez 9 miesięcy, non stop, szczegółowo weryfikowało cały mój majątek. Miałem sprawdzone wszystkie konta i przepływy finansowe z 15 lat. Sprawdzano wszystkie zakupy, których dokonałem od 18 roku życia. Wszystkie osoby, które w tym czasie ze mną podpisywały jakieś umowy czy akty notarialne, były wzywane i przesłuchiwane. 

Tak samo sprawdzana była cała moja rodzina: ojciec, mama i brat. Równolegle mieliśmy kontrole Urzędu Skarbowego, który dokonał wnikliwej weryfikacji całego majątku, którego się dorobiłem w dorosłym życiu. Nie postawiono mi żadnego zarzutu. Za tę wnikliwość mogę dziś podziękować panu ministrowi Pawłowi Wojtunikowi, bo to on był wtedy szefem CBA i panu Andrzejowi Seremetowi, bo był wtedy prokuratorem generalnym. Potem miałem jeszcze kontrolę w 2018 roku, po doniesieniach posła Sowy i też nic z tego nie wynikło. Zresztą do dziś jestem dla posła Sowy celem politycznym. 

Lubię to! Skomentuj161 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka