Prezes NBP Adam Glapiński dla salon24.pl. "W ciągu 10 lat przegonimy Włochy"

Profesor Adam Glapiński, Prezes NBP Fot. Narodowy Bank Polski
Profesor Adam Glapiński, Prezes NBP Fot. Narodowy Bank Polski
O inflacji, stopach procentowych, klasie średniej oraz złocie w skarbcach NBP. Zapraszamy na wywiad Sławomira Jastrzębowskiego z prof. Adamem Glapińskim, Prezesem NBP.

image
Sławomir Jastrzębowski (Salon24.pl) z Profesorem Adamem Glapińskim, Prezesem Narodowego Banku Polskiego

SJ: Oszczędzają bogaci i im się opłaci, ale w Polsce się nie opłaca oszczędzać, bo zysk z lokat jest wielokrotnie niższy niż inflacja. Ludzie likwidują lokaty i szukają innego sposobu ochrony kapitału. 

- No niestety trzeba się przyzwyczaić, że dochody ze zwykłych lokat, te procenty z banku są i pewnie pozostaną niewielkie. To jest zjawisko globalne i wynika z czynników globalnych, strukturalnych, w tym demograficznych, które powodują, że jest nadmiar oszczędności względem inwestycji.


SJ: To zapytam prezesa NBP: w co się opłaca lokować pieniądze?

- Niestety nie mogę zajmować się doradztwem inwestycyjnym, ale też wielokrotnie wskazywałem, że to nie jest problem przeciętnego Polaka. Przeciętny Polak ma oszczędności bardzo niewielkie. Bogaci się zastanawiają, w co inwestować. 


SJ: Bogaci, proszę pana, to oszczędzają w złocie. Na przykład NBP. Ile bank centralny kupił złota? 

- Brutalnie powiedziałbym tak: bogaci to mnie mniej obchodzą, bo to jest jednak niewielka część polskiego społeczeństwa. 


SJ: A co to znaczy bogaty? Teraz, w związku z tym Nowym Ładem, może się okazać, że bogaczem w Polsce jest ktoś, kto zarabia niecałe 2 tysiące euro. Przecież to jest śmieszne. 

- Tych ludzi jest w Polsce mało. Moim zdaniem bogaci to ci, którzy zastanawiają się, czy kupować mieszkania w kraju, czy za granicą, czy np. w miejscowościach wypoczynkowych. Nie mają tak zwanych trosk dnia codziennego. Kupują dobra luksusowe. 


SJ: To ile bank centralny kupił tego złota za pana kadencji? 

- Narodowy Bank Polski kupił 123 tony za mojej kadencji. Osiem procent rezerw mamy w złocie, docelowo chciałbym, żeby to było więcej. 


SJ: A od kogo bank kupi? Ostatnio kupowaliście od Anglików. Była tajna akcja specjalnego znaczenia przywozu do Polski. 

- Kupujemy zawsze na rynku. Sytuacja wyjściowa była taka, że mieliśmy 100 ton w Banku Anglii, a w Polsce mieliśmy śladowe ilości. Postanowiliśmy zakupić 123 tony w różnych miejscach, a te 100 ton, które mieliśmy w Anglii dalej tam są. Jeśli niektórzy mówią, że sprowadziliśmy całość z Anglii, to jest to nieprecyzyjne, bo kupiliśmy nowe ilości, tamtych nie ruszając. 


SJ: Po co trzymamy dalej 100 ton naszego złota w Anglii? 

- Stara zasada mówi, że nie trzyma się wszystkich jaj w jednym koszu. Dlatego trzeba mieć rezerwy w różnych miejscach. Chodziło nam o to, żeby podstawowe zasoby były w kraju. Ale też wojenne losy polskiego złota pokazują, że czasem warto mieć je w różnych miejscach. Ponadto Londyn jest głównym globalnie rynkiem złota, większość krajów trzyma tam złoto, bo dzięki temu łatwiej jest tym złotem obracać, tzn. jest ono płynne. 


SJ: A gdzie trzymacie te 123 tony? 

- Nie mogę panu powiedzieć. 


SJ: A skąd mieliście nagle tyle pieniędzy żeby kupować tony złota?

- Do Polski napływają środki unijne, które rząd częściowo zamienia na złotówki, częściowo na rynku, a częściowo w NBP. W efekcie rosną rezerwy walutowe Polski, którymi zarządza NBP. I część z tych rezerw jest lokowana w złocie. 


SJ: Ile bank centralny zarobił na tym złocie, które kupił? Niech się pan pochwali, już trudno.

- Cena złota ciągle się zmienia. Wzrosła od czasu tamtego zakupu istotnie. 


SJ: To po co ma się złoto?

- Kraj, który w tym złocie ma duże rezerwy walutowe jest poważniej traktowany, bo zwiększają one wiarygodność takiego kraju. Złoto wprawdzie praktycznie nie przynosi dochodu z oprocentowania, ale za to nie jest niczyim zobowiązaniem, przez co ma niskie ryzyko dewaluacji w dłuższym okresie. Jego posiadanie pozytywnie wpływa więc na postrzeganie polskiego państwa, co przyczynia się do tańszego finansowania sektora publicznego i także prywatnego. 


SJ: Czy złoto ma się też po to, żeby sprzedać, kiedy ludzie gwałtownie zaczynają pobierać z bankomatów gotówkę? Tak było na początku pandemii. Run na bankomaty i gotówkę. Brakowało banknotów. 

- Absolutnie nie należy wiązać złota z gotówką. Gotówki nie brakowało i nie zabraknie, ale brakowało czasem poszczególnych nominałów. Brakowało chwilami dwudziestek, pięćdziesiątek, albo setek, a niestety bankomatów nie przystosowano do pięćsetek. 


SJ: O właśnie, sam pan mówił o wypuszczeniu banknotu o nominale 1000 złotych. Kiedy będę miał taki w portfelu i kto na nim będzie? 

- Chciałbym zrobić to i wiele innych rzeczy w swojej drugiej kadencji. Okazało się w czasie pandemii, w czasie tej krótkiej paniki, że ludzi chcą mieć tę żywą gotówkę w domach. Proponuję by na banknocie 1000 złotowym była królowa Jadwiga. 


SJ: Zaraz zaraz, pan już planuje co w drugiej kadencji, a panu kadencja kończy się dopiero za rok. Jest pan pewny, że będzie pan prezesem po 2022 roku?

- Na razie byłem głównie skupiony na działaniach wspierających polską gospodarkę w czasie pandemii. Co nie oznacza, że szef banku centralnego nie powinien mieć dalekosiężnej strategii i planu działania na kolejne lata. Natomiast o tym, kto będzie pełnił funkcję Prezesa NBP od połowy przyszłego roku zadecyduje pan prezydent i Sejm.

Lubię to! Skomentuj169 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka