Niemieccy Zieloni i poseł KO protestują przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce

Poseł Tomasz Aniśko protestuje wspólnie z Anną Emmendoerffer przeciwko elektrowni atomowej w Polsce, fot. Facebook/profil Tomasza Aniśko
Poseł Tomasz Aniśko protestuje wspólnie z Anną Emmendoerffer przeciwko elektrowni atomowej w Polsce, fot. Facebook/profil Tomasza Aniśko
Przed zbliżającymi się we wrześniu wyborami do Bundestagu niemieccy Zieloni zapowiadają ostrą walkę z rozwojem energii atomowej w Europie. Nie podobają im się zwłaszcza plany budowy elektrowni jądrowych w Polsce. W protesty angażuje się poseł KO Tomasz Aniśko.

Polsko-niemiecka akcja "Nie&Nein dla atomu"

Tomasz Aniśko jest członkiem Partii Zielonych, w Sejmie należy do klubu Koalicji Obywatelskiej. Ma swoje biuro w Słubicach i przyjaźni się z kandydatką do Bundestagu Anną Emmendoerffer oraz kandydatką Zielonych na kanclerza Annaleną Baerbock z Brandenburgii. – To naturalne, że wzajemnie się wspieramy i wypowiadamy razem – powiedział polski poseł.

12 lipca na łodzi obwieszonej transparentami w języku polskim i niemieckim "Nie&Nein dla atomu" Aniśko i  Emmendoerffer pływali po Odrze na wysokości Słubic i Frankfurtu nad Odrą. Protestowali wtedy przeciwko budowie elektrowni atomowej w RP. W przekazie niemieckiej partii budowa elektrowni jest niebezpieczna.

Niewiarygodny raport Zielonych

Poseł Tomasz Aniśko uważa, że zamiast w atom, który jest technologią przestarzałą, lepiej zainwestować w szybszą rozbudowę systemu energii odnawialnej, która według niego jest tańsza, bardziej opłacalna i bardziej ekologiczna. Polityk miał też wskazywać na niebezpieczeństwa dot. odpadów promieniotwórczych.

– Elektrownie jądrowe po stronie polskiej miałyby skutki dla ludzi w wielu krajach europejskich, w Niemczech zwłaszcza we wschodnich regionach – twierdzi Anna Emmendoerfer. Powołuje się ona na ekspertyzę zamówioną przez frakcję Zielonych w Bundestagu ze stycznia br. Według dokumentu, w przypadku ewentualnej awarii elektrowni jądrowej na Pomorzu w 20 procentach przypadków (zależnie od pogody i kierunku wiatru) zagrożona byłaby także ludność Niemiec.

Polecamy:

Jednak, jak wynika z analizy przygotowanej dla portalu Energetyka24, raport ten jest skrajnie nierzetelny i w zderzeniu z faktami zawiera wiele niespójności. Raport ten nie zawiera sprecyzowania szczegółów awarii, do której miałoby rzekomo dojść w polskiej elektrowni jądrowej, nie uwzględnienia obecnie instalowanych systemów bezpieczeństwa, opiera się na zupełnie nierealistycznym scenariuszu uwolnień radionuklidów do atmosfery oraz zakłada wielokrotnie większe skutki radiacyjne katastrofy niż te z Czarnobyla.

Niemiecki rząd już działa

Mimo tego Anna Emmendoerfer nie odpuszcza: – Oczekuję, że niemiecki rząd poważnie zajmie się informowaniem nas jako dotkniętych obywateli oraz odwiedzeniem polskiego rządu od jego planów – powiedziała.

W marcu br. niemiecki rząd oficjalnie zwrócił się do Polski o przeprowadzenie nowej transgranicznej strategicznej oceny oddziaływania na środowisko polskiego programu jądrowego (poprzednia była robiona w 2013 roku). - Dalsza procedura zakłada porozumienie zainteresowanych państw w kwestii partycypacji społecznej. Rozmowy z polskim rządem nadal trwają -  cytuje portal dw.com rzeczniczkę niemieckiego Ministerstwa Gospodarki.

A polscy aktywiści bronią niemieckich elektrowni

Tymczasem zgodnie z niemiecką polityką Energiewende, do 2022 r. mają zostać zamknięte wszystkie elektrownie jądrowe na terenie RFN. Nie wszystkim ekoaktywistom się to podoba. Do w miejscowości Hamelin, gdzie mieści się elektrownia jądrowa Grohnde przyjechali 24 lipca polscy działacze z FOTA4Climate i protestowali przeciwko wygaszaniu atomu w RFN.

- Sześć elektrowni jądrowych w Niemczech produkuje 60 TWh czystej energii rocznie. To wystarczy, by zdekarbonizować cały polski przemysł, wszystkie fabryki. I całość tych zeroemisyjnych mocy zniknie w ciągu następnych kilkunastu miesięcy - wskazywał jeden z nich Adam Błażowski. Równolegle do protestu w Niemczech odbył się protest pod ambasadą Niemiec w Warszawie. Przedstawicieli polskich Zielonych tam nie było.

Polska strategia atomowa

Zgodnie z "Polityką energetyczną Polski do 2040 r.”, Polska już w 2033 r. chce uruchomić pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę sześciu bloków jądrowych w dwóch elektrowniach do 2043 roku.

Rząd w Warszawie rozważa dwie lokalizacje na Pomorzu (Żarnowiec oraz Lubiatowo-Kopalino) i dwie w centralnej Polsce (Bełchatów i Pątnów). Obecnie Polska jest w trakcie rozmów z parterami odnośnie wyboru technologii. Rozmowy toczą się m.in. między rządem francuskim, amerykańskim oraz koreańskim.

Zieloni zapowiadają walkę z atomem

Przed zbliżającymi się we wrześniu wyborami do Bundestagu Zieloni zapowiadają dalszą walkę z rozwojem energii atomowej w Europie. „Chcemy wyczerpać możliwości odwołania się w przypadku budowy nowych lub przedłużania działalności już aktywnych obiektów jądrowych w Europie oraz odejść od solidarnej odpowiedzialności państw za wypadki atomowe”, czytamy w programie wyborczym partii.

Według aktualnych sondaży Zieloni mogą liczyć na poparcie 17-20 proc. Niemców i drugie miejsce w wyborach.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka