Bieg na 1500 metrów
Półfinał biegów na 1500 metrów był niezwykle emocjonujący. Marcin Lewandowski doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu dotarcie do mety, a Michał Rozmys zgubił po drodze buta.
Dla polskiego zawodnika bieg zapowiadał się bardzo dobrze, Rozmys trzymał się długo w głównej grupie, jednak w pewnym momencie zaczął wyraźnie odstawać od reszty. Jak się potem okazało, wszystko dlatego, że olimpijczyk zgubił po drodze lewy but.
- Po 150 metrów poczułem, że coś jest nie tak. Ktoś zahaczył po prostu moją piętę. Po chwili but po prostu spadł mi ze stopy. Nie ma opcji, żeby spadł sam, bez kontaktu. Tu musiała pójść jakaś mocna siła. Stopa mi potem płonęła, nie mogłem więcej nic zrobić - tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską.
- Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Szkoda, że zdarzyło się to na imprezie, na którą czeka się cztery, a w obecnej sytuacji aż pięć lat - dodał.
Zobacz także:
- Sondaże: Polacy nie chcą Tuska. Źle oceniają jego powrót
- Ten lek skutecznie hamuje wirusa wywołującego COVID-19. Jest tylko jeden problem
Rozmys pobiegnie w finale
Polski Związek Lekkiej Atletyki bardzo szybko podjął jednak działania, dzięki którym Rozmys będzie mógł wystartować w finale igrzysk olimpijskich.
Działacze złożyli bowiem protest, w którym argumentowali, że Rozmys został nadepnięty przez jednego z rywali. Wniosek został przyjęty, dzięki czemu nasz rodak pojawi się w finale.
Finał biegu na 1500 metrów będziemy mogli oglądać już w sobotę o godz. 13:40 polskiego czasu.
WP
Czytaj dalej:
- Biały Dom ogłosił kandydata na ambasadora USA w Polsce
- Sawicki: Trudno się dziwić, że rolnicy wychodzą na ulice. Wszystko drożeje!
- Tusk usłyszał nieprzychylne pytanie od wyborcy. "Tyle afer było!". Jak odpowiedział?
- Sawicki: Trudno się dziwić, że rolnicy wychodzą na ulice. Wszystko drożeje!
- Rodzina ofiary kierowcy w Katowicach nie może zaznać spokoju. Wyciekło zdjęcie zwłok



Komentarze
Pokaż komentarze (3)