Zamieszki w Lubinie. Dziewczyna skazana na areszt za nagrywanie policjantów?

Zamieszki w Lubinie. Dziewczyna skazana na areszt za nagrywanie policjantów? Fot. PAP/Facebook
Zamieszki w Lubinie. Dziewczyna skazana na areszt za nagrywanie policjantów? Fot. PAP/Facebook
Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i zastosował tymczasowy areszt wobec ośmiu zatrzymanych po niedzielnych zamieszkach pod Komendą Powiatową Policji w Lubinie. Jak donoszą świadkowie, wśród nich mogą być przypadkowe osoby, które przyglądały się zajściom. Wśród nich jest Magda, która trafiła na dwa miesiące do więzienia.

Zamieszki w Lubinie wybuchły po tym, jak manifestujący sprzeciw wobec brutalności policji zaatakowali mundurowych. Protest miał związek ze śmiercią 34-latka, który w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach zmarł po interwencji policjantów z Lubina.

Zamieszki w Lubinie. 48 osób z zarzutami, 8 w areszcie

Niektórzy uczestnicy protestu rzucali kamieniami, cegłami, butelkami, czy koktajlami Mołotowa w stronę funkcjonariuszy prewencji i budynku komendy. Podpalano kontenery na śmieci, próbowano także podpalić drzwi wejściowe do komendy. Wobec protestujących policja użyła m.in. gazu łzawiącego, armatki wodnej i broni gładkolufowej. Poszkodowanych zostało 6 funkcjonariuszy.

- 48 osób usłyszało zarzut popełnienia przestępstwa polegającego na udziale w nielegalnym zbiegowisku. Wobec tych osób zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu uczestniczenia w zbiegowiskach i zakazu opuszczania kraju - poinformował w czwartek PAP zastępca Prokuratora Okręgowego w Legnicy prok. Arkadiusz Kulik.

W stosunku do ośmiu osób prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt. - Były to osoby najbardziej agresywne w czasie zajść, rzucające kamieniami, koktajlami Mołotowa, dopuszczające się czynnych napaści na funkcjonariuszy policji. Co najmniej jednej osobie postawione zostały też zarzuty narażenia innych osób na niebezpieczeństwo - tłumaczył prokurator.

Czytaj też:

Zamieszki w Lubinie. Dziewczyna skazana na areszt za nagrywanie policjantów?

Wśród skazanych na dwa miesiące aresztu jest Monika S., młoda mieszkanka Lubina, która zajścia przed komendą transmitowała na Facebooku. Mimo że na nagraniu nie widać, by stwarzała zagrożenie, została zatrzymana przez policję, skuta i przewieziona do aresztu. Już 3 dni po zatrzymaniu sąd wyznaczył jej karę 2 miesięcy aresztu.

Informacje pochodzą z lokalnego portalu Rebel24 oraz NTV. Na facebookowym profilu dziewczyn również znajduje się nagranie, na którym widać moment jej zatrzymania. Niepokojącego komentarza ws. działań policji w Lubinie udzielił pełnomocnik zatrzymanych, Zbigniew Kempczyński. 

„(…) posiłki z KW Poznań oraz oddział specjalny, który wyłapywać właśnie przede wszystkim osoby przyglądające się zdarzeniom. Funkcjonariusze stosowali techniki obezwładniające w postaci rzucania na ziemię, przygniatania ciałem przez kilka osób oraz zwlekania do pojazdów. Według relacji świadków osoby nieuczestniczące w zamieszkach były wciągane do samochodów policyjnych. Po przewiezieniu na komendę Policji część osób udzieliła pełnomocnictwa do skontaktowania się i powzięcia informacji o miejscu pobytu zatrzymanych oraz zarzutach formułowanych przeciwko tym zatrzymanym” - relacjonuje adwokat.

Zamieszki w Lubinie. Adwokat alarmuje: zatrzymani bez kontaktu z bliskimi i prawnikiem

Zdaniem Kempczyńskiego zatrzymani byli rozwożeni na koszt podatników polskich do różnych jednostek policji na terenie województwa dolnośląskiego, a jemu uniemożliwiono uzyskanie informacji o zarzutach, ale i bezpośredniego kontaktu z zatrzymanymi.

„(..) to rażące naruszenie zasad procedury karnej. Rodziny zatrzymanych również prosiły o kontakt z zatrzymanymi co również im uniemożliwiono. Jedyna podstawą zatrzymania jak poinformowano pełnomocnika było cyt. nielegalne zgromadzenie.”

Kempczyński przekonuje, że wielu zatrzymanych było rozwożonych po różnych dolnośląskich jednostkach policji tylko po to, by przywieźć ich z powrotem do Lubina. „Takie działanie funkcjonariuszy Policji w sposób rażący przeczy zasadom logiki i ekonomiki postępowania karnego i stanowi jednocześnie poważne naruszenie możliwości kontaktu z pełnomocnikiem celem pozyskania wiedzy o ich sytuacji procesowej, a także stanowi poniesienie poważnych, a niczym nieuzasadnionych kosztów obciążających podatników” - czytamy.

MD

Polecamy:

Lubię to! Skomentuj93 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo