Wybuch wulkanu Cumbre Vieja na Wyspach Kanaryjskich - teorie spiskowe

Ewakuowani mieszkańcy La Palmy patrzą na dym wulkanu, fot. PAP/EPA/MIGUEL CALERO
Ewakuowani mieszkańcy La Palmy patrzą na dym wulkanu, fot. PAP/EPA/MIGUEL CALERO
W hiszpańskich mediach społecznościowych zaroiło się od teorii spiskowych, że wybuch wulkanu Cumbre Vieja w ubiegłą niedzielę na wyspie La Palma (Wyspy Kanaryjskie) nie jest przypadkowa, ale została celowo sprowokowana. Kłopoty sprawiają również dziennikarze i turyści.

"To jest spisek"

„Negacjonistów wulkanu”, jak nazywają ich publicyści, jeszcze nie jest wielu, ale wywołują silne emocje i reakcje w sieciach społecznościowych. Uważają, że erupcja wulkanu, która spowodowała konieczność ewakuowania ponad 6 tys. osób i wyrządziła poważne szkody materialne, to wynik "makiawelicznego planu rządu".

 „To jest spisek - uważają. - Chodzi o odwrócenie uwagi ludzi od niebezpiecznych szczepionek”. Inni zapewniają, że „erupcje wulkanu sprowokowano, żebyśmy zapomnieli, że prąd jest coraz droższy”.

Skojarzenia idą dalej: „Vacuna (hiszp. szczepionka) i volcan (hiszp. wulkan), oba słowa zaczynają się na literę „V” - przypadek? Nie sądzę - napisał użytkownik Twittera.

Polecamy:

Nietypowa erupcja

Chodzi o to, że erupcja wulkanu Cumbre Vieja jest nietypowa. Lawa wydobywa się nie z krateru, ale wypływa z podłużnych szczelin z wieloma otworami.

„Erupcję można sprowokować przez satelity z kamerami wyposażonymi w lustrzane obiektywy teleskopu, ogniskując je na kratery wulkaniczne” - głosi jeden z wpisów.

„Jeżeli przyjrzycie się zdjęciom i nagraniom video zobaczycie, że lawa wylewa się ze zbocza wulkanu, a nie z jego wierzchołka, skąd, jak się wydaje, powinna wypływać. To bardzo dziwne, ta erupcja nie jest naturalnego pochodzenia - pisze jedna z negocjanistek na Twitterze.

- Ignorancja staje się wartością społeczną, a nawet przybiera pozy wyższości moralnej - skomentowała kanadyjska naukowiec mieszkająca w Barcelonie, Catherine L”Ecuyer, w wywiadzie dla „El Mundo”. - W modzie jest antyintelektualizm - skwitowała.

Kłopotliwi turyści

Władze Wysp Kanaryjskich nakazały zawieszenie ruchu powietrznego nad wyspą La Palma. W momencie gdy pojawiły się informacje o erupcji, na wyspę zaczęły przylatywać rzesze gapiów, dla których widok płynącej lawy jest turystyczną atrakcją. W porównaniu z Teneryfą czy Gran Canarią, gdzie przybywały miliony turystów, La Palma była spokojną wyspą. W 2019 roku, przed pandemią, odwiedziło ją zaledwie 729 000 gości, którzy mieli do dyspozycji 17 tys. łóżek.

- Teraz nie czas na turystykę – mówi dziennikowi "ElPais" przedstawiciel branży hotelarskiej. - Nadszedł czas, aby pomóc, a ci ludzie tego nie robią i zamiast tego zajmują łóżka, które mogłyby być wykorzystane na przykład przez siły bezpieczeństwa - dodaje.

Ewakuowani mieszkańcy są pozbawieni środków do życia i mają problem ze znalezieniem dachu nad głową, bowiem ich miejsca zajmują żądni sensacji dziennikarze i turyści, płacący duże pieniądze, by zobaczyć czynny wulkan z bliska.

Służby medyczne wyspy zaleciły mieszkańcom La Palmy noszenie masek ochronnych orz gogli w związku z nagromadzeniem na ulicach wyspy popiołu wulkanicznego. Jego poziom przekracza już kilka centymetrów.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości