Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie biskupów i kard. Dziwisza

Wikimedia/Silar, CC BY-SA 4.0, Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licence: CC-BY-SA-3.0, Diecezja Bielsko-Żywiecka, CC BY-SA 4.0, Silar, CC BY-SA 4.0
Wikimedia/Silar, CC BY-SA 4.0, Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licence: CC-BY-SA-3.0, Diecezja Bielsko-Żywiecka, CC BY-SA 4.0, Silar, CC BY-SA 4.0
Żywiecka prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa wobec trzech biskupów bielskich: Tadeusza Rakoczego, Piotra Gregera i Romana Pindla oraz byłego metropolity krakowskiego Stanisława Dziwisza, przekazał Onet.

Żywiecka prokuratura nie będzie wszczynała śledztwa wobec trzech biskupów bielskich. Chodzi o sprawę Janusza Szymika wykorzystywanego seksualnie przez księdza pedofila, a także tego, że hierarchowie kościoła o tym wiedzieli.

Duchowni wiedzieli, ale nie powiedzieli

Wniosek do prokuratury złożyła państwowa komisja ds. pedofilii. Chodziło o zatajanie informacji dotyczących molestowania Janusza Szymika przez księdza.

Zdaniem komisji duchowni wiedzieli o możliwości popełnienia przestępstwa przez księdza, ale informacje te nie zostały zgłoszone, mimo że taki obowiązek nakładała na nich nowelizacja Kodeksu Karnego.

Zobacz: Łukaszenka do Putina: Gdzie są dzieci?

Zdaniem śledczych nowelizacja ta nie działa jednak wstecz - znowelizowany art. 240 kk. można zastosować tylko wobec osoby, która posiadła wiedzę o przestępstwie już po zmianie prawnej, podaje Onet.

Prokuratura uznała również, że hierarchowie wiedzieli o wcześniejszym zgłoszeniu sprawy organom ścigania, co zostało uznane za kolejną przesłankę, która zwalnia z obowiązku złożenia doniesienia.

Hierarchowie zatajają dane

Zgodnie z postanowieniem prokuratury, które opisuje portal Onet, wynika że śledczy badali, czy hierarchowie zatajali posiadane informacje dotyczące wykorzystywania seksualnego osoby poniżej 15. roku życia.

W pierwszej kolejności prokurator zbadał, czy przestępstwo zostało popełnione w 1993 r. w Żywcu przez bp. Tadeusza Rakoczego, w 2007 r. w Żywcu przez bp. Rakoczego, w 2012 r. w Żywcu przez kard. Stanisława Dziwisza oraz w 2014 r. w Żywcu przez biskupów Piotra Gregera oraz Romana Pindla. To właśnie w tych latach Janusz Szymik odwiedzał wymienione osoby i informował je, że padł ofiarą wieloletniego wykorzystywania seksualnego przez ks. Jana Wodniaka, proboszcza w Międzybrodziu Bialskim.

Zobacz: Saakaszwili twierdzi, że przyleciał do Gruzji; władze zapowiadały, że zostanie zatrzymany

Zdaniem śledczych nie doszło w tym przypadku do przestępstwa zatajenia, ponieważ w czasie, w którym ofiara alarmowała o popełnieniu przestępstwa, nie było jeszcze obowiązku zgłaszania tego typu podejrzeń - nowelizacja weszła w życie dopiero 13 lipca 2017 roku. Jak orzekła prokuratura również po tym dniu hierarchowie nie mieli obowiązku zgłaszania sprawy.

Według informacji Onetu prokuratura nie przesłuchała duchownych. Postanowienie zostało wydane na podstawie zeznań poszkodowanego Janusza Szymika, przedstawionych przez niego dokumentów i zeznań świadków.

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo