Polska stoi przed niezwykle istotnym wyborem. Chodzi o naszą przyszłość

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
Polska znajduje się w bardzo trudnej i skomplikowanej sytuacji. Ale czy nam się to podoba czy nie, musimy wybrać. Albo sojusz z Niemcami albo z Rosją. Konflikt na oba fronty jest niemożliwy do wygrania. A nie można przecież prowadzić polityki, która jest z góry skazana na klęskę – mówi Salonowi 24 Piotr Zychowicz, historyk, publicysta, redaktor naczelny Historia Do Rzeczy.

Krytycznie odniósł się Pan do wypowiedzi prezesa PiS o budowaniu przez Niemcy IV Rzeszy oraz do antyniemieckiej retoryki PiS. Dlaczego?

Piotr Zychowicz: Jestem zwolennikiem realistycznego myślenia o polityce. Nasze tragiczne doświadczenia historyczne mówią, że nie możemy pozwolić sobie na jednoczesny konflikt z Niemcami i z Rosją. Pogląd ten wyznawali wielcy Polacy o różnych poglądach, przedstawiciele rozmaitych nurtów ideowych. Uważał tak Roman Dmowski, Władysław Studnicki, Józef Piłsudski. To marszałek wypowiedział do swoich oficerów znamienne słowa: „Ja was wojny na dwa fronty uczyć nie będę. Bo taka wojna oznaczałaby, że umieralibyśmy tu, na placu Saskim, z szablami w dłoniach, w obronie honoru”. Ta zasada oczywiście przekłada się na politykę. Polska jest państwem średnim, wtłoczonym między dwa mocarstwa: Rosję i Niemcy. Przy czym – tu z Jarosławem Kaczyńskim pełna zgoda – Niemcy, ze względu na swój potencjał gospodarczy, odgrywają kluczową rolę w Unii Europejskiej. W sytuacji, w której na granicy z Ukrainą stoi 115 tysięcy rosyjskich żołnierzy, gdy na wschodniej granicy Polski Łukaszenko prowadzi wojnę hybrydową przeciwko naszemu państwu, ostatnią rzeczą, jaką powinien robić nasz rząd, jest konfliktowanie się z Zachodem. Z Niemcami i Unią. Chyba, że dogadamy się z Rosją. Ale to jest bardzo mało prawdopodobne.

I jeszcze jedna sprawa. Jarosław Kaczyński w swojej głośnej wypowiedzi zadeklarował, że Polska "nie pozwoli" Niemcom na to, żeby zbudowali europejskie imperium. Problem w tym, że Polska nie ma żadnego realnego sposobu na zablokowanie takiego projektu. Mamy więc do czynienia z przecenianiem własnej siły i możliwości.

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”

Tu jednak padają kontrargumenty – Niemcy i tak grają z Rosją przeciwko Polsce, więc czy się z nimi pokłócimy, czy nie, znaczenia większego mieć to nie będzie?

Gdyby to była prawda, gdyby faktycznie Angela Merkel zawarła jakiś potajemny pakt, przeciwko Polsce z Władimirem Putinem to Polski już by nie było. Po prostu. Rzeczpospolita by nie istniała.

Są jednak prorosyjskie działania rządu Merkel, choćby NordStream2. Z drugiej strony, czy da się znaleźć jakieś korzystne dla Polski działania odchodzącej kanclerz?

Oczywiście budowa gazociągu Nord Stream 2 to rzecz bardzo niepokojąca. To największy problem w relacjach Warszawa - Berlin i nasze protesty w tej sprawie są słuszne. Należy jednak pamiętać, że to co ludzi zbliża najbardziej to wspólne zarabianie pieniędzy. Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski. A Polska jest jednym z najważniejszych partnerów handlowych Niemiec. Znacznie, znacznie ważniejszym niż Rosja. Wystarczy zajrzeć do tabel statystycznych. Nasze gospodarki - w ciągu ostatnich 30 lat - się zazębiły. To, że nasz kraj dokonał takiego skoku modernizacyjnego, że tak rozkręcił swoją gospodarkę, w dużej mierze zawdzięczamy ekonomicznej współpracy z Niemcami. Ich gospodarka była kołem zamachowym naszej. Ale to działa w obie strony. Niemcy też na tym bardzo zyskują. Dlatego w interesie Niemiec nie leży wcale destabilizacja Polski czy oddanie nas pod but Rosji.

Czytaj też:


Nie brak argumentów, że Polska przede wszystkim stawiać powinna na najsilniejsze państwo, czyli na Stany Zjednoczone, nie na Niemcy?

Rzeczywiście nasz obóz rządzący za czasów prezydentury Donalda Trumpa uwierzył, że Amerykanie wybiorą nasz kraj jako swojego głównego sojusznika w Europie. I Polska ze wsparciem Waszyngtonu zbudujemy sojusz Trójmorza. Sojusz, w którym Polska odegra kluczową rolę i który będzie stanowił przeciwwagę dla Niemiec. Koncepcja ta okazała się nierealistyczna. Amerykanie na swojego kluczowego sojusznika w Europie wybrali bowiem Niemcy. To oczywiście wynika z amerykańskiego pragmatyzmu - Niemcy są silniejsze niż Polska. A więc są bardziej pożądanym sojusznikiem. Ameryka znajduje się w poważnym konflikcie z Chinami i chce mieć Niemców po swojej stronie. Dlatego właśnie - ku zdumieniu naszych polityków - prezydent Biden dał zielone światło dla Nord Stream 2. Postawienie wszystko na jedną, amerykańską kartę było więc błędem naszych władz. Amerykanie w kolejnych latach będą coraz bardziej skupiali się na rywalizacji z Chinami. A co za tym idzie, będą ograniczali swoją obecność w Europie. To zaś oznacza dalsze wzmocnienie Niemiec i wzrost zagrożenia ze strony Rosji. Putin widzi słabnięcie Ameryki i będzie starał się to wykorzystać. Oburzanie się polskiej strony na fakty nie ma większego sensu. Niestety wielu naszych rodaków uważa, że politykę powinno się prowadzić zgodnie z romantycznymi porywami serca. Tymczasem to jest tylko brutalna gra interesów. Bliski jest mi realizm konserwatywnej szkoły myślenia Stańczyków. Niestety, nasz obecny rząd nawiązuje raczej do tradycji romantycznej. A to w naszych dziejach zawsze kończyło się fatalnie.

Lubię to! Skomentuj287 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo