Tekst "Sieci" o Gowinie. Terlikowski wprost: "Moralnie poniżej wszelkiego poziomu"

Jarosław Gowin, lider Porozumienia. Fot. screen TVN24
Jarosław Gowin, lider Porozumienia. Fot. screen TVN24
Tekst w tygodniku braci Karnowskich wygląda tak, jakby miał konkretny cel: ukazanie, że depresja byłego wicepremiera Jarosława Gowina jest skutkiem tego, że przestał być politykiem Zjednoczonej Prawicy. Moralnie, dziennikarsko, to działanie poniżej wszelkiego poziomu – mówi Salonowi24 dr Tomasz Terlikowski, filozof i publicysta.

Wyraził Pan oburzenie na artykuł tygodnika „Sieci” na temat Jarosława Gowina. Dlaczego?

Dr Tomasz P. Terlikowski: Z wielu powodów. Artykuł ten jest oburzający na kilku poziomach. Po pierwsze, na poziomie moralnym i prawnym. Każdy człowiek powinien mieć prawo do prywatności. Szczególnie w przypadku chorób stygmatyzujących, a niestety depresja może w pewnych środowiskach stawać się przyczyną stygmatyzacji. Moralnie niedopuszczalne jest pisanie o rzekomej próbie samobójczej. Szczególnie, gdy pisane jest po to, by komuś „przyrąbać”.

Przeczytaj też:
W szkołach dziennikarskich mówi się, by najlepiej w ogóle nie pisać o samobójstwach i próbach samobójczych, a jeśli już, to by robić to bardzo ostrożnie.

W tym artykule nie ma żadnej delikatności, ale tu wchodzimy na drugi poziom – ten tekst był też żenująco słaby dziennikarsko. Opiera się na nagraniu YouTube jednego dziennikarza i wypowiedziach samych anonimowych rozmówców. I wreszcie trzeci element – tekst wygląda tak, jakby miał konkretny cel, czyli ukazanie, że depresja byłego wicepremiera jest skutkiem tego, że przestał być politykiem Zjednoczonej Prawicy. Moralnie, dziennikarsko, to działanie poniżej wszelkiego poziomu.

Gdy skrytykował Pan tekst Michał Karnowski napisał, że nie będzie z Panem polemizował, bo byłaby to rozmowa „na grząskim gruncie”. I zasugerował, że przeszedł Pan na stronę konserwatystom wrogą. W komentarzach w mediach społecznościowych pojawiły się zarzuty, że jest Pan już członkiem liberalno-lewicowego salonu?

A co ma wspólnego z salonem krytyka czegoś, co nie spełnia żadnych kryteriów dziennikarskich i moralnych? Jako konserwatysta uważam, że cel nie uświęca środków. Drugie źródło mojego sprzeciwu jest chrześcijańskie i ludzkie. Jeśli człowiek jest w depresji, a jak sugerują autorzy tekstu być może także po próbie samobójczej, potrzebuje wsparcia. Nie należy go dobijać. Nie ma znaczenia, czy tego kogoś lubimy, czy nie, czy się z nim politycznie zgadzamy. Ale być może bracia Karnowscy mają inną ewangelię, z której wynika, że jak kogoś się nie lubi, to się mu przywali. Ale taka ewangelia nie ma nic wspólnego z tą, głoszoną od dwóch tysięcy lat. 

Wreszcie – mnie uczono innego zawodu, w którym dąży się do prawdy, ale też zachowuje zasady rzetelności. Być może w nowym dziennikarstwie ma być inaczej, chodzić ma o to, by komuś dokopać i w ten sposób komuś innemu zrobić dobrze. Choć komu tym tekstem bracia Karnowscy zrobili dobrze, tego nie wiem…

Przeczytaj też:



Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka