Wałęsa o filmie o Adamowiczu: Jakby sprawca prowadził śledztwo na miejscu zbrodni [WYWIAD]

Paweł Adamowicz. Fot. PAP
Paweł Adamowicz. Fot. PAP
Od strasznej zbrodni minęły już trzy lata. Nawet nie ruszył proces w tej sprawie. Czy tak funkcjonuje normalne państwo, czy tak powinno to wyglądać? No na pewno nie! Tymczasem ta władza broni się filmami ze studia, które w jakimś sensie doprowadziło do tej tragedii. Przecież to jest postawienie wszystkiego na głowie! Zamiast rozliczenia w sądzie, które powinno nastąpić w każdym normalnym kraju, mamy filmik, będący próbą zdjęcia odpowiedzialności z drugiej strony. To niedopuszczalne! – mówi Salonowi 24 Jarosław Wałęsa, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Duże emocje wzbudził film Telewizji Polskiej o śp. Pawle Adamowiczu. Jak ocenia Pan ten obraz?

Jarosław Wałęsa: Ja nie podejmuje się oceny samego filmu z prostej przyczyny – nie widziałem go. Z tego co słyszałem, to jest to próba zdjęcia z siebie odpowiedzialności. Bo powiedzmy sobie to wprost – TVP była odpowiedzialna za szczucie, ataki na Pawła Adamowicza. A więc gdy powstaje film, który krytykuje, że ktoś prezydenta Gdańska atakował to trochę tak, jakby przestępca udał się na miejsce zbrodni i usiłował prowadzić śledztwo. Ale nic więcej na ten temat nie powiem, bo samego filmu nie widziałem.

Przeczytaj też:

Autor filmu TVP o Pawle Adamowiczu: "Nie damy się zastraszyć" [WYWIAD]

W filmie są odniesienia do Pana osoby, nawet sam tytuł. Pan jako polityk Platformy Obywatelskiej był bardzo krytycznie nastawiony do Pawła Adamowicza, ostro go krytykował?

Nie jest przecież tajemnicą, że konkurowaliśmy. Byłem rywalem Pawła Adamowicza w wyborach na prezydenta Gdańska. To jest normalne, że gdy ludzie ze sobą rywalizują, to ścierają się ich poglądy, są różnice zdań, czasem się wzajemnie krytykują. Nie wyklucza to jednak szacunku. I nie ma nic wspólnego ze szczuciem i brutalnymi atakami, jakie podejmowały media Kurskiego.

Jest jedna rzecz, która uderza zarówno w materiałach mediów opozycyjnych, jak i w filmie TVP. To, że wciąż tak naprawdę śledztwo w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza jest na początkowym etapie?

I to jest skandal. Bo od strasznej zbrodni minęły już trzy lata. Nawet nie ruszył proces w tej sprawie. Czy tak funkcjonuje normalne państwo, czy tak powinno to wyglądać? No na pewno nie! Tymczasem ta władza broni się filmami ze studia, które w jakimś sensie doprowadziło do tej tragedii. Przecież to jest postawienie wszystkiego na głowie! Zamiast rozliczenia w sądzie, które powinno nastąpić w każdym normalnym kraju, mamy filmik, będący próbą zdjęcia odpowiedzialności z drugiej strony. To niedopuszczalne!

Jeśli chodzi o ataki na przeciwników politycznych, to nie są one jednak domeną tylko jednej strony. Pamiętamy, jak w roku 2019 w tym samym czasie mieliśmy podobizny posła PO wieszane na drzewie z jednej strony i rechot i radość ze śmierci Jana Szyszki na niektórych opozycyjnych profilach. Zabójstwo na Pawle Adamowiczu było straszną zbrodnią. Ale też dziewięć lat wcześniej, w październiku 2010 roku bandyta – w pełni poczytalny, co stwierdził sąd – zabił pracownika biura PiS w Łodzi, Marka Rosiaka. I wprost krzyczał, że jego motywy są polityczne. I też niektórzy obracają to w żart, bagatelizują. Czy w ogóle nie jest tak, że debata publiczna z obu stron zaszła za daleko?

 Wszelka eskalacja przemocy, także tej werbalnej, jest rzeczą złą. Oczywiście emocje są rzeczą nieuniknioną. Podobnie jak ostry spór. Ważne, aby dotyczył on kwestii merytorycznych, faktów, a nie prowadził do obrażania, czy poniżania kogokolwiek. Gdy wszyscy to zrozumieją, będzie lepiej. Natomiast zdaję sobie sprawę, że będzie o to niezwykle trudno. Były momenty, gdy wydawało się, że się to uda. Pamiętamy chwile po śmierci Jana Pawła II. Czy po katastrofie smoleńskiej, gdy ludzie na Krakowskim Przedmieściu autentycznie chcieli jedności, zakończenia konfliktu. A potem wybuchał on ze zwielokrotnioną siłą. Optymistą nie jestem, ale trzeba próbować, bo to na nas, politykach, spoczywa za to odpowiedzialność.

Przeczytaj też:

Ministerstwo Finansów ostrzega przed osobami podszywającymi się pod pracowników resortu i urzędów skarbowych.

Gowin znowu w grze. Nigdy nie czuł się tak silny

Czy śmierć Pawła Adamowicza nas zmieniła?


Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka