Dla PiSu i antypisu liczy się partyjny interes. Nieważne, że umrą setki tysięcy Polaków

Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Znaleźliśmy się jako państwo, społeczeństwo, w sytuacji dramatycznej. Jeżeli umarło ponad sto tysięcy ludzi, to znaczy, że straty są porównywalne ze stratami wojennymi. Więc rząd, opozycja, powinny zawiesić swoje spory. Ale z ust opozycji słyszymy – nie współpracujemy z rządem, bo oni chcą się z nami podzielić odpowiedzialnością. Nieważne, że umrą dziesiątki, setki tysięcy ludzi. Ważne, żeby pogrzebać PiS! To do tego sprowadza się myślenie formacji opozycyjnych. Po stronie rządowej jest podobne myślenie. Partyjniactwo, działanie plemienne, przesłania dobro wspólne – mówi Salonowi 24 prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

W wyniku pandemii coraz więcej ludzi umiera, coraz więcej choruje. Do tego dochodzą nadmiarowe zgony z powodu innych chorób niż COVID-19. Straty ogromne, prawie wojenna. Tymczasem rząd organizuje spotkanie z opozycją, po którym opozycja żali się, że jest wykorzystywana, bo rząd chce na nią przerzucać odpowiedzialność za pandemię. Przedstawiciele obozu władzy przekonują do szczepień, tymczasem jak ujawnił Onet część z nich się nie zaszczepiła, a znów politycy kojarzeni jako antyszczepionkowcy preparaty przyjęli. O czym to świadczy?

Prof. Kazimierz Kik: O katastrofalnym poziomie polskiej klasy politycznej. I dotyczy to zarówno rządu, jak i opozycji, tej pro i tej antyszczepionkowej. To tak ogólnie. A patrząc bardziej szczegółowo – znaleźliśmy się jako państwo, społeczeństwo, w sytuacji dramatycznej. Jeżeli umarło ponad sto tysięcy ludzi, to znaczy, że straty są porównywalne ze stratami wojennymi. Więc rząd, opozycja, powinny zawiesić swoje spory. Konflikty. I współdziałać w sprawie przeciwdziałania pandemii.

Przeczytaj też:

Mariusz Kamiński wydał pilne oświadczenie. Chodzi o wyjaśnienia ws. Pegasusa

No i jakieś współdziałanie jest. Rząd zaprasza opozycję na spotkanie, opozycja przychodzi?

Ale z ust opozycji słyszymy – nie współpracujemy z rządem, bo oni chcą się z nami podzielić odpowiedzialnością. Co to oznacza? Nie pomożemy Polakom. Nieważne, że umrą dziesiątki, setki tysięcy ludzi. Ważne, żeby pogrzebać PiS! To do tego sprowadza się myślenie formacji opozycyjnych. Partyjniactwo, działanie plemienne, na podstawie wodzowskości w danych ugrupowaniach, przesłania dobro wspólne. Co gorsza, jest ważniejsze od życia Polaków. W normalnym państwie takie wypowiedzi byłyby dla polityka dyskwalifikujące. Powodowałyby ostateczny koniec działalności politycznej. U nas z niczym takim nie mamy do czynienia.

Politycy opozycji zarzucają rządowi jednak zaniechania w walce z pandemią. I obawiają się, że po prostu rząd popełnił błędy. A teraz nie chce walczyć z pandemią, ale chce przerzucić odpowiedzialność na kogoś innego?

Posłużę się przykładem innym, ale też z ostatnich dni. Sprawa Pegasusa. Politycy opozycji nie kryją oburzenia skalą inwigilacji. Też tym jestem oburzony. Ale przecież podsłuchy, rozmaite działania służb specjalnych, miały miejsce również za poprzednich rządów, nie są wymysłem PiS. I tak samo z pandemią. Sama pandemia była zdarzeniem losowym. Ale słabości służby zdrowia, błędy systemu, miały miejsce od dawna. Cała ochrona zdrowia działa w Polsce na zasadzie doraźności. Na potrzeby dnia dzisiejszego. Gdy dojdzie do sytuacji realnego, wielkiego zagrożenia, wszystko się sypie. Ale to efekt zaniedbań nie tego jednego, ale wszystkich rządów. A skoro tak, gdy dochodzi do sytuacji nadzwyczajnej, wszyscy powinni stanąć razem, by spróbować ten problem rozwiązać.

Jednak rządowi można zarzucić niekonsekwencje. Na początku pandemii nie pozwalali nawet wejść do lasu. A teraz boją się wprowadzić paszporty covidowe.

Dlatego mówię o słabości całej klasy politycznej. Jedni nie chcą współpracować z rządem, bo PiS musi być zakopany w ziemi. Drudzy boją się podjąć zdecydowane działania, bo chcą za wszelką cenę ratować słupki sondażowe. A, że przy okazji umrą tysiące Polaków – to dla PiSu i antypisu nie ma znaczenia. Liczy się partyjny interes. Jedyną nadzieją byłoby stworzenie jakiegoś ponadpartyjnego sojuszu, który wymieniłby klasę polityczną. Ale to bardzo trudne. Natomiast obecne, wodzowskie formacje, które interes partii przedkładają nad ludzkie zdrowie i życie, absolutnie nie dają nadziei na zmiany na lepsze.

Przeczytaj też:

Lex Hoc nie będzie. W Sejmie złożono inny projekt ustawy, marszałek potwierdza

Popierasz PiS? W jednym z warszawskich sklepów zapłacisz dwa razy więcej


Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości