Lekarze o przyczynie śmierci Izabeli z Pszczyny. Przeciwnicy TK będą zdziwieni

Matka zmarłej Izabeli S. Fot. screen "Uwaga" TVN
Matka zmarłej Izabeli S. Fot. screen "Uwaga" TVN
Krajowi konsultanci w dziedzinie perinatologii i ginekologii są przekonani, że Izabela S. zmarła na skutek nieprawidłowej opieki nad pacjentką i niekontrolowanego ataku sepsy. Lekarze zaproszeni do dyskusji na komisji sejmowej twierdzą, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zmienił nic w wymiarze ratowania kobiet w ciąży w obliczu pogorszenia stanu zdrowia.

Komisje sejmowe wysłuchały informacji resortów zdrowia i sprawiedliwości o okolicznościach śmierci Izabeli z Pszczyny i jej dziecka. Przypomnijmy, że 30-latka zmarła w szpitalu po obumarciu płodu w 22 tygodniu ciąży na skutek bezwodzia. Pacjentka dostała ataku sepsy.  NFZ zarządził kontrolę, która wykazała szereg nieprawidłowości w pszczyńskim szpitalu. Placówka musiała zapłacić 650 tys. złotych kary.  

Zobacz: 

Śmierć kobiety wywołała w całym kraju falę protestów przeciw obowiązującym przepisom dotyczącym aborcji. Manifestanci spotykali się na wiecach, prowadzonych pod hasłem "Ani jednej więcej". Do tłumnego udziału w demonstracjach zachęcali liderzy opozycji - w tym Donald Tusk. Dla polityków liberalnych i lewicowych śmierć Izabeli S. była jaskrawym dowodem na efekt "drakońskiego wyroku pseudotrybunału". 

Podczas dzisiejszego posiedzenia komisji głos zabrali eksperci w dziedzinie ginekologii. Konsultant krajowy w sprawach perinatologii prof. dr hab. Mirosław Wielgoś potwierdził, że opieka nad pacjentką nie była prawidłowa. - Nie była prowadzona w sposób wystarczający zarówno w aspekcie monitorowania stanu zdrowia pacjentki, jak i podejmowanych czynności - podkreślał. 

- Nie mamy możliwości sprawdzenia, czy pacjentka przeżyłaby, gdyby były wykonane wszystkie czynności, które powinny być wykonane". "Przebieg tej sepsy był niezwykle dramatyczny, piorunujący, szybki - ocenił. 

Prof. Wielgoś stwierdził również, że choć nie jest "entuzjastą obecnie obowiązującego prawa", to w tym konkretnym przypadku "nie można doszukiwać się bezpośrednich związków między obecnie obowiązującym prawem a tym, co wydarzyło się w Pszczynie".

Opinię Wielgosia podzielił konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. dr hab. Krzysztof Czajkowski. Jego zdaniem, ciężarna zbyt późno zgłosiła się do szpitala i nie otrzymała pomocy na czas. 

- Pacjentka zgłosiła się z pewnym opóźnieniem do szpitala i pewne wyczerpujące działania lecznicze też były podjęte z jakimś opóźnieniem. To, czego na pewno nie wiemy, to to, czy te działania by się okazały ostatecznie skuteczne, gdyby były podjęte wcześniej - tłumaczył Czajkowski. 

Czajkowski przypomniał też, że w Polsce nadal aborcja nadal jest możliwa, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety. Tej przesłanki Trybunał Konstytucyjny nie usunął w październiku 2020 r. 

- Jeżeli lekarze, którzy pracowali w Pszczynie, posługiwaliby się nawet tą częścią ustawy, która została, to powinni podjąć adekwatne działania ze względu na ratowanie zdrowia i życia matki. Wydaje się, że takie działania były podjęte z opóźnieniem - mówił. 

GW

Lubię to! Skomentuj122 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo