Prezes PiS był gościem w Polskim Radiu 24, gdzie zapytano go o jego stwierdzenie w rozmowie z mediami Polska Press, że "pierwszy raz po zapoznaniu się z różnymi dokumentami może powiedzieć, że ma wyjaśnienie całości". Proszono go o wyjaśnienie, co to znaczy.
"To znaczy, że przez te lata mając osobiste przekonanie, że doszło do zbrodni, do zamachu, nie mogłem jednak złożyć tego wszystkiego razem w pewną całość. Ja mówię tutaj od strony technicznej. Nie mówię tutaj o winie. Mówię tylko o tym, żeby sobie odpowiedzieć jak to było, w jaki sposób do tego wszystkiego doszło, czyli krótko mówiąc jak dokonano tego wszystkiego, co wiąże się z zamontowaniem jakichś środków wybuchowych w samolocie, w jaki sposób to zostało odpalone" - powiedział.
Piloci zrobili wszystko, co trzeba
"Dlatego też samolot, choć piloci zrobili wszystko, co trzeba, żeby [samolot] się podniósł, żeby zaczął zwiększać wysokość, zaczął opadać i w końcu jak to było z tym rozerwaniem samolotu. Dlaczego ciała zostały rozerwane w ten sposób, iż w żadnym wypadku nie da się tego wyjaśnić tymi przeciążeniami, które były związane z samym uderzeniem o miękką ziemię" - dodał Kaczyński.
Jak dodał, o tym, że tego dnia na miejscu katastrofy ziemia była miękka przekonał się osobiście. Zauważył, że to "bardzo zmniejsza siłę uderzenia". "Mogę powiedzieć, że dzisiaj te wszystkie pytania uzyskały jakąś odpowiedź, i to zostało ujęte w pewnym dokumencie, który do tej pory nie był przedmiotem publicznej debaty, ale mam nadzieję, że niedługo się nim stanie" - dodał wicepremier.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Komisja Millera
W latach 2010-2011 katastrofę smoleńską badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.
W lutym 2016 r. przy Ministerstwie Obrony Narodowej została powołana przez Macierewicza - wówczas szefa MON - podkomisja do ponownego zbadania katastrofy. Według Macierewicza instytucje państwowe badające wcześniej katastrofę nie dopełniły obowiązków, a decyzje miały charakter polityczny. W styczniu 2018 r. nowy minister obrony Mariusz Błaszczak powołał Macierewicza na przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10.04.2010 r. w Smoleńsku. W kwietniu 2018 r. został opublikowany raport techniczny podkomisji, z którego wynikało, że samolot Tu-154M został zniszczony wskutek eksplozji.
WP
Czytaj dalej:
- Heroiczny akt ukraińskiego funkcjonariusza. Odda się w niewolę Rosjan pod jednym warunkiem
- Tak Rosja dozbraja Ukrainę. Dostarczyła masę czołgów podczas inwazji
- Z ostatniej chwili. Biden odwiedzi jeszcze jedno miejsce w towarzystwie polityków PiS i PO
- Rozkład dnia z Bidenem. Prezydent USA z ważną wizytą w Polsce
- Obostrzenia covidowe znikają. "Zniesione jednego dnia, drugiego mogą być przywrócone"



Komentarze
Pokaż komentarze (96)