Jarosław Kaczyński: Nie mam żadnych wątpliwości, że był zamach

PAP/Piotr Nowak
PAP/Piotr Nowak
Sprawa odpowiedzialności w sensie procesowym, karnym bardzo wielu ludzi w Polsce za katastrofę smoleńską jest jak najbardziej aktualna - powiedział PAP wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie mam żadnych wątpliwości, że był zamach - dodał.

PAP: Według raportu podkomisji smoleńskiej przyczyną katastrofy smoleńskiej były dwie eksplozje w końcowej fazie lotu. Pierwsza - 100 metrów przed miejscem, gdzie rosła brzoza. Druga - kilkanaście metrów nad ziemią ok. 6 sekund po wybuchu w skrzydle. Te ustalenia komisja przedstawiała, także we wcześniejszych raportach. Pan podczas obchodów 12. rocznicy stwierdził, że był zamach i są na to dowody. Czy ten raport bardziej Pana przekonuje?

Jarosław Kaczyński: W sensie faktu, że był zamach, i że to była przyczyna katastrofy i śmierci 96 osób, w tym prezydenta Polski, a dla mnie brata bliźniaka, nie mam żadnych wątpliwości. Do ustalenia na poziomie procesowym jest jeszcze tylko to, kto za to odpowiada. Możemy powiedzieć: "Przecież to musiało być zrobione na życzenie Kremla, na polecenie Putina", ale między takim twierdzeniem a dowodem procesowym jest różnica. Tutaj jest jeszcze praca do wykonania. Komisja po wielu latach, co było niesłychanie trudne, bo działała bez tych wszystkich elementów, które normalnie są przy badaniu katastrofy lotniczej, to zrobiła. Prokuratura z różnych przyczyn, których nie będę tu rozwijał, mocno się opóźnia.

Sama prokuratura mówi o tym, że potrzebuje jeszcze roku na ekspertyzy, a dopiero potem zacznie się zastanawiać nad jakimiś wnioskami.

Tutaj nie ukrywam swojego zawodu, ale to nie jest zakres mojej władzy i moich decyzji. Prokuratura, wbrew temu co opowiadają nasi przeciwnicy, działa w ramach prawa i niezależnie. Oczywiście uważam, że można by szybciej, ale to jest moje zdanie, a ono prokuratury nie obowiązuje.

Podkomisja sugeruje też, powołując się na międzynarodowe ekspertyzy, że na elementach wraku znajdowały się materiały wybuchowe, co ma świadczyć o możliwości użycia broni termobarycznej. To nowy element. Według Pana o czym może świadczyć?

To jest po prostu kwestia skuteczności tego działania. Wiele elementów wskazuje, że rzeczywiście tak było i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo to jest przecież metoda wywoływania wybuchów znana. Zdarzało się stosowanie tego rodzaju broni teraz na Ukrainie, a możliwości jej wykrycia - jak się nie ma możliwości badania wraku na miejscu, gdyby to było w normalnych warunkach i gdyby Rosja była normalnym krajem - jest dużo trudniejsza, niż wykrycie śladów jakichś innych materiałów wybuchowych.

We wnioskach napisano natomiast m.in., że decyzja o przekazaniu Tu-154M do remontu w Samarze w zakładzie Aviakor będącym wówczas własnością Olega Deripaski, rosyjskiego oligarchy, przyjaciela Władimira Putina, została wymuszona przez rosyjskie służby specjalne Federacji Rosyjskiej, które od początku kontrolowały cały proces remontu. Według komisji - ta firma została pozytywnie zaopiniowana przez polskie służby wywiadowcze i kierownictwo MON. Jaka jest odpowiedzialność polskich władz państwowych z premierem Donaldem Tuskiem na czele, MON-em, odpowiedzialność komisji badającej katastrofę? Czy ta odpowiedzialność powinna być rozszerzona?

To jest kwestia, która musi być ostatecznie w trybie procesowym wyjaśniona. Co do odpowiedzialności politycznej, moralnej, to tutaj nie ma żadnych wątpliwości. Jest pytanie o odpowiedzialność dalej posuniętą. Mówię to ja jako obywatel i jako prawnik - wydaje mi się to rzecz dość oczywista. Ważne jest, żeby w tej chwili widzieć coś innego. To, że nasi przeciwnicy z tamtych czasów, dzisiaj dość cienko piszczący, sprzeciwiają się temu, co zostało w raporcie powiedziane, to jest oczywiste, biorąc pod uwagę ich interesy różnego rodzaju. Dobrze, żeby był przez społeczeństwo zrozumiany sens takiego domagania się, żeby sprawa katastrofy smoleńskiej została zamknięta. Sens jest taki: Rosja ma prawo zlikwidować Polską elitę, jeżeli jej się tak podoba, a polskie państwo ma nie reagować - taki jest sens tych żądań, one padają, bo przecież padają takie argumenty, że rodziny się denerwują i żadne normalne państwo na coś takiego się nie może zgodzić, i to jest postawa, którą można określić jako antypaństwową w najbardziej skrajnym tego słowa znaczeniu i trzeba o tym pamiętać.

Tego rodzaju postawa jest uderzeniem w samą istotę funkcjonowania suwerennego państwa - nie mówiąc, że jest także uderzeniem w prawa człowieka, bo zginęło przecież 96 osób, uderzeniem we wszystkie wartości, które są fundamentem całego porządku politycznego państw demokratycznych i praworządność. Ale przede wszystkim jest uznaniem, że państwo zbójeckie ma prawo mordować elity państw innych, a w szczególności tych sąsiednich. To jest postawa, która według mnie, wymaga zbadania przez służby specjalne i to bardzo intensywnego zbadania.

Lubię to! Skomentuj199 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka