Rosyjskie czołgi na Ukrainie - rola na polu bitwy

Przez ręczne wyrzutnie pocisków przeciwpancernych, a także drony bojowe wielu obserwatorów wojny na Ukrainie stwierdza, że czołgi nie odgrywają znaczącej roli na polu bitwy. Źródło: PAP/EPA
Przez ręczne wyrzutnie pocisków przeciwpancernych, a także drony bojowe wielu obserwatorów wojny na Ukrainie stwierdza, że czołgi nie odgrywają znaczącej roli na polu bitwy. Źródło: PAP/EPA
Ręczne wyrzutnie pocisków przeciwpancernych, a także drony bojowe są często w centrum uwagi obserwatorów wojny na Ukrainie. Czy to nieprawda, że czołgi nie odgrywają znaczącej roli na polu bitwy.

 Jak możemy przeczytać w analizie Onet.pl dzięki uzbrojeniu armii ukraińskiej m.in. w amerykańskie wyrzutnie Javelin oraz brytyjsko-szwedzki NLAW, które obsługują pociski typu fire and forget (ang. odpal i zapomnij) Rosjanie tracą wiele czołgów.

Pociski typu fire and forget ustalają cel z poziomu pocisku już po jego wystrzeleniu. Oznacza to, że strzelec nie musi nawet widzieć celu jeżeli znajduje się on w odległości do pięciu kilometrów. Pocisk sam się na niego nakieruje i uderzy z góry, czyli w wieżę, gdzie pancerz jest najcieńszy. 

Wyrzutnie pocisków przeciwpancernych, to jednak nie jedyny problem rosyjskich czołgów. 

Brak informacji głównym problemem Rosji  

Rosjanie, którzy wjeżdżali m.in. do podkijowskiej Borodzianki niszczyli swoimi czołgami większość domów. Powodem było to, że najeźdźcy każde mieszkanie traktowali jako potencjalne zagrożenie, przecież mogła tam przebywać ukraińska armia. Jak podaje Onet błędem tej taktyki był brak wsparcia piechoty, która mogłaby uchronić osamotniony czołg. Przez co w Borodziance, Buczy czy Irpieniu Rosjanie pozostawili mnóstwo zniszczonych czołgów i innych wozów bojowych.

Na współczesnym polu walki komunikacja jest podstawą, dlatego też najnowocześniejsze armie świata mówią o tzw. siecio-centrycznym polu walki. Polega to na tym, że wszystkie elementy systemu wymieniają się informacjami ze swoich sensorów w czasie rzeczywistym. 

Ważnym elementem jest także świadomość sytuacyjna załogi, bezpośrednio związana z komunikacją. W tym przypadku Onet.pl porównał rosyjskie czołgi T-72 z M1 Abrams. Różnica między nimi jest taka, że amerykański sprzęt komunikuje się z każdym i wszyscy widzą wszystko, także w nocy. W czołgach armii rosyjskiej natomiast mało kto komunikuje się z kimkolwiek, cokolwiek widzą głównie dowódcy czołgów, a noc wiąże się dla wielu z nich z całkowitą "ślepotą".

Słaby system obrony czołgów

Rosyjskie czołgi w przeciwieństwie do Abramsów nie posiadają skutecznych systemów aktywnej obrony. Na początku wojny na Ukrainie zidentyfikowano rozbite T-80, które posiadały aktywny system obrony Drozd. Jak widać nie zagrał on dobrze, bo ukraińska artyleria niszczyła te czołgi bez problemu.

System Trophy, który po raz pierwszy pojawił się w Izraelu jest jedynym na świecie systemem tego typu, który z powodzeniem został przetestowany w boju. Znajduje się on właśnie we wspomnianych Abramsach, ale nie może się nim natomiast pochwalić armia rosyjska. Trophy za pomocą radaru potrafi wykryć nadlatujący pocisk, zanalizować jego tor i w razie potrzeby wystrzelić kontrpocisk, który zniszczy nadlatujący pocisk wroga w bezpiecznej odległości od własnego sprzętu i piechoty.

Przestarzałe pociski

Teoretycznie najliczniejsze czołgi typów T-72B3/T-72B3M i T-90A powinny być wyposażone w nowoczesne pociski z rdzeniem uranowym Świniec-1 i Świniec-2. Są one dość skuteczne na polu bitwy. Jednak jak zauważyli eksperci na podstawie dostępnych danych Rosjanie korzystają z przestarzałych i mało skutecznych wobec nowoczesnych pancerzy pocisków. 

3BM42 "Mango" i 3BM15, bo to właśnie o tych pociskach mowa były produkowane jeszcze w Związku Radzieckim. Pocisk 3BM15 wprowadzono w 1972 r. 

MP

Czytaj dalej:




Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka