Były szef MON: Sytuacja Polski się poprawia. I cieszy, że Polski rząd umie to wykorzystać

Na szczycie w Davos Polska odgrywa istotną role, na zdj. prezydent Andrzej Duda Fot. PAP/EPA/GIAN EHRENZELLER
Na szczycie w Davos Polska odgrywa istotną role, na zdj. prezydent Andrzej Duda Fot. PAP/EPA/GIAN EHRENZELLER
Warunkiem utrzymania 50 lat pokoju w Europie po II wojnie światowej było trzymanie się zasady: „Zatrzymać Amerykanów w Europie. Trzymać Rosjan poza Europą, a Niemców pod kontrolą”. Ta reguła zapewniła Europie kilkadziesiąt lat pokoju. I teraz po rosyjskiej agresji na Ukrainę warto do niej wrócić – mówi Salonowi 24 Jan Parys, były szef MON i były doradca w polskim MSZ.

Trwa Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Odbywa się ono jednak w szczególnej sytuacji, trzy miesiące po inwazji Rosji na Ukrainę. Czego spodziewa się Pan po tegorocznym spotkaniu?

Jan Parys: Szczyt w Davos to przede wszystkim szczyt gospodarczy, gdzie również rozmawia się o sprawach politycznych. Na razie jeszcze nie znamy szczegółów umów biznesowych. One zresztą zostają doprecyzowane pomiędzy firmami, a nie prezydentami czy szefami rządów. Ale na pewno obecna sytuacja geopolityczna ma ogromny wpływ na rozmowy. Pozycja Polski jest nieporównywanie silniejsza niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Myślę, że dzięki temu zostaną zawarte korzystne umowy dla polskiej gospodarki, przemysłu. Ale też tegoroczne rozmowy są szczególne z uwagi na kwestie geopolityczne. Bo pamiętajmy, że warunkiem utrzymania pięćdziesięciu lat pokoju w Europie po II wojnie światowej było trzymanie się zasady, którą sformułował pierwszy sekretarz generalny NATO Hastings Lionel Ismay. Brzmi ona: „Zatrzymać Amerykanów w Europie. Trzymać Rosjan poza Europą, a Niemców pod kontrolą”. Ta reguła zapewniła Europie kilkadziesiąt lat pokoju. I teraz po rosyjskiej agresji na Ukrainę warto do tej reguły wrócić.

Przeczytaj też:

Premier w Davos o dostawach niemieckiej broni. "Bez niej Rosjanie doprowadzą do tragedii"

Wojna w Ukrainie jest tragedią, doprowadziła do śmierci wielu ludzi, do nas przybyły miliony uchodźców. Jak ta sytuacja wpływa na naszą pozycję międzynarodową?

Bez wątpienia nasza sytuacja jest lepsza niż kilka miesięcy temu. Nie dlatego, że doszło do wojny, która jest tragedią, ale ze względu na bohaterski opór, jaki armia ukraińska stawia Federacji Rosyjskiej. Dzięki niemu Ukraina ma ogromne szanse na to, że obroni się przed agresją, wyjdzie z tej walki zwycięsko. To stwarza ogromną szansę na to, że będziemy mieć na granicy silnego, przyjaznego nam sąsiada. Duże znaczenie ma oczywiście działanie Polski. Przemówienie, które wygłosił prezydent Andrzej Duda w ukraińskim parlamencie w Kijowie zostało zauważone na świecie. Choćby w Stanach Zjednoczonych w dzienniku „The Wall Street Journal” napisano, że pomiędzy Warszawą i Kijowem tworzy się więź, powstaje nowa siła w Europie. Poważna, bo Polska i Ukraina razem liczą ponad osiemdziesiąt milionów obywateli. Tyle, co Niemcy. To są okoliczności, które sprawiają, że nasza pozycja się zmienia. Jest jeszcze jeden istotny element. To, że Rosja ponosi tak ciężkie straty w wojnie konwencjonalnej sprawia, że przez przynajmniej kilka lat nie będzie w stanie przeprowadzić kolejnego ataku konwencjonalnego. A to z kolei daje Polsce czas na wzmocnienie własnego potencjału obronnego. Bez wątpienia sytuacja Polski się poprawia. I cieszy, że Polski rząd umie to wykorzystać.

W Davos Henry Kissinger, sędziwy, 99-letni Sekretarz Stanu USA powiedział, że Rosja jest potrzebna Zachodowi, jest od czterystu lat ważnym elementem bezpieczeństwa, a Ukraina powinna „wykazać się mądrością i oddać część terytorium”.

Absolutnie nie zgadzam się z tymi słowami Kissingera. Ani Ukraina nie powinna ustępować, ani nie można zgodzić się z teorią, iż Rosja była ważnym krajem dla utrzymania pokoju. Przeciwnie, przez setki lat destabilizowała, niosła zniszczenie, wywoływała wojny. To już nawet ikona komunistów, Fryderyk Engels pisał, że pokój nastąpi dopiero wtedy, gdy Rosja zajmie się swoimi sprawami i porzuci mrzonki o panowaniu nad światem.

Przeczytaj też:

Duda w Kijowie: Granica polsko-ukraińska ma łączyć, a nie dzielić

Stołeczny radny chce usunięcia słowa "Lenin" z Pałacu Kultury i Nauki


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka