Rosyjski propagandzista znowu straszy. "Po Ukrainie przyjdzie czas na następne kraje"

Goście Władimira Sołowiowa stwierdzili, że Rosja zaatakuje inne kraje. Źródło: Twitter/Julia Davis
Goście Władimira Sołowiowa stwierdzili, że Rosja zaatakuje inne kraje. Źródło: Twitter/Julia Davis
Władimir Sołowjow i jego program w Telewizja Rossija 1 to źródło ciągłej propagandy prokremlowskiej. Tym razem było podobnie, ponieważ jeden z gości stwierdził na antenie, że kraje, które zdecydują się pójść tą samą drogą, co Ukraina, również zostaną zaatakowane.

– Po Ukrainie przyjdzie czas na kolejne kraje – stwierdził jeden z gości w programie Władimira Sołowiowa.

Kolejny z ekspertów w studiu w tej samej rozmowie odniósł się do sytuacji Ukrainy, twierdząc, że może ona nie ustąpić i "trzeba być przygotowanym na wszystko". Dodał też, że jedynie sukces "operacji wojskowej" może zapobiec wybuchowi III wojny światowej. 

Dziennikarka Julia Davis, która zajmuje się obserwacją rosyjskiej propagandy, udostępniła na Twitterze całe nagranie. Zauważyła ona również, że eksperci opowiadali się za stworzeniem kolejnego "kryzysu kubańskiego" w celu wydobycia od USA koncesji na rakiety naddźwiękowe. Była również mowa o zniszczeniu całkowicie infrastruktury krytycznej Ukrainy. 

Rosyjska propaganda jest na "wyższym poziomie"

Jakiś czas temu również w tym samym programie Władimira Sołowiowa dyskutanci przekonywali, że muszą walczyć ze "zbiorowym Hitlerem" - tak wówczas propagandyści nazywali 40 państw, które miały wypowiedzieć Rosji wojnę. 

Ubolewając, że zachodnie państwa nie traktują poważnie ostrzeżeń Rosji w programie "Wieczór z Władimirem Sołowiowem" gospodarz nazywał je "draniami bez moralności". 

"Jeżeli zdecydują się wesprzeć Ukrainę (...) to nic ich nie powstrzyma. Postanowili zagrać na dużą skalę (...) To dranie bez moralności" – mówił Sołowjow.

Jednemu z najbardziej znanych prokremlowskich propagandystów zdarzyły się także chwile słabości. Gdy w ramach sankcji nałożonych na reżim Putina i jego współpracowników, Sołowjow stracił swoje dwie wille we Włoszech, to w bardzo emocjonalny sposób, ze łzami w oczach odniósł się do tego. 

– Zrobiłem wszystko, co było trzeba. I nagle ktoś zdecydował, że ten dziennikarz jest na liście osób objętych sankcjami. I że to ma wpływ na nieruchomości, które posiada. Moment! Przecież powiedzieliście nam, że w Europie panuje święte prawo własności – mówił wściekły Sołowiow. 

MP

Czytaj dalej:



Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka