Jak ksiądz-przestępca seksualny został sekretarzem kardynała? „Polecił go ks. Dziwisz”

Wątpliwości wokół kard. Dziwisza jest coraz więcej. fot. maciek.malec - Own work, CC BY-SA 3.0
Wątpliwości wokół kard. Dziwisza jest coraz więcej. fot. maciek.malec - Own work, CC BY-SA 3.0
Wątpliwości wokół kard. Dziwisza jest coraz więcej, na pewno konieczne jest dokładne zbadanie, rozstrzygnięcie tych spraw. Zamiatanie ich pod dywan do niczego nie prowadzi – mówi Salonowi 24 ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Prezes Fundacji Św. Brata Alberta.

Niedawno w Newsweeku ukazał się artykuł łączący Kard. Stanisława Dziwisza z księdzem Janem Wodniakiem, który dopuścił się szeregu przestępstw seksualnych. Kard. Dziwisz najpierw wypierał się tej znajomości, potem mówił, że były to relacje wyłącznie służbowe. Opublikowane przez „Newsweek” zdjęcie temu przeczy. To kolejne wątpliwości wobec byłego sekretarza Jana Pawła II i metropolity krakowskiego?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Jest ich coraz więcej, na pewno konieczne jest dokładne zbadanie, rozstrzygnięcie tych spraw. Zamiatanie ich pod dywan do niczego nie prowadzi.

Tu są kwestie kard. Dziwisza. Jednak wspomniany ks. Wodniak był też bliskim współpracownikiem kard. Franciszka Macharskiego, metropolity krakowskiego w latach 1998 – 2005. Ksiądz zawsze pozytywnie wypowiadał się o kard. Macharskim. Jak to się stało, że w otoczeniu kardynała znalazł się ktoś taki jak ks. Wodniak?

Sprawę tę opisałem w swojej książce. W 1978 roku nikt nie spodziewał się, że Karol Wojtyła zostanie papieżem. Gdy został wybrany, jego następcą w Krakowie został Franciszek Macharski. Potrzebował sekretarza i to ks. Stanisław Dziwisz wskazał, jako idealnego następcę ks. Jana Wodniaka. Jednak już po trzech latach ks. Wodniak przestał być sekretarzem kardynała. Z tego, co mówił sam kard. Macharski, jego sekretarz wykazał się nielojalnością. Metropolita utracił do niego zaufanie. Co dokładnie się stało, nie wiemy. Wiemy natomiast, że wysłał go daleko od Krakowa, a mówił, że przedstawiono mu księdza Wodniaka jako osobę godną zaufania, a on się na tej osobie zawiódł. Sam kardynał Macharski dał się poznać jako człowiek o ewangelicznym podejściu. Przyjaźnił się z Karolem Wojtyłą. Kard. Wojtyła w 1970 roku mianował go rektorem seminarium. Doskonale się rozumieli, była między nimi stosunkowo niewielka różnica wieku. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że to Franciszek Macharski został następcą Karola Wojtyły jako głowa Kościoła krakowskiego.

Następcą kard. Macharskiego został z kolei kard. Stanisław Dziwisz, wieloletni sekretarz Jana Pawła II. I przez wiele lat pozytywny stosunek do księdza, potem biskupa i arcybiskupa Dziwisza brał się stąd, że był blisko papieża. Dziś z kolei negatywne opinie o św. Janie Pawle II biorą się też często z oceny kard. Dziwisza. Jak to się stało, że był on przez tyle lat tak blisko Karola Wojtyły, a potem Jana Pawła II?

Nie wiem dokładnie jak się znalazł w otoczeniu Kard. Wojtyły, bo to inne pokolenie księży. Wiem natomiast, że w czasie, gdy był jeszcze w Krakowie miał opinię lojalnego współpracownika kardynała. I raczej miał też opinię pozytywną. Bardzo duża zmiana nastąpiła w nim po wyjeździe do Rzymu. Wydaje się, że w jakimś sensie przesiąkł pewnymi układami. Co dokładnie się stało – nie wiemy. Natomiast nie ulega wątpliwości, że osobiście papieżowi był oddany. Nie ulega też jednak wątpliwości, że te wszystkie sprawy wokół kardynała muszą być wyjaśnione.

Czytaj dalej:


Lubię to! Skomentuj88 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo