Nowe informacje ws. napadu na Mokotowie. "Sprawcy mówili ze wschodnim akcentem"

Czterej mężczyźni, którzy we wtorek napadli na konwojenta pod bankiem na Mokotowie porozumiewali się w między sobą ze wschodnim akcentem. Źródło: PAP/Paweł Supernak
Czterej mężczyźni, którzy we wtorek napadli na konwojenta pod bankiem na Mokotowie porozumiewali się w między sobą ze wschodnim akcentem. Źródło: PAP/Paweł Supernak
Czterej mężczyźni, którzy we wtorek napadli na konwojenta pod bankiem na Mokotowie porozumiewali się w między sobą ze wschodnim akcentem. Jak powiedział PAP, jeden ze śledczych pracujących przy sprawie "mogli to być Gruzini".

Zamaskowani mężczyźni napadli na wchodzącego do banku konwojenta przewożącego gotówkę z kantoru. "To 50-letni były oficer SOP. Doznał lekkich obrażeń głowy. Został opatrzony na miejscu i przewieziony do szpitala na badania" - przekazał śledczy.

Jeden ze sprawców ranny, policja apeluje do świadków 

Jeden ze sprawców został ranny, stąd apel także do pracowników szpitali i lekarzy o niezwłoczne informowanie policji o podejrzanych obrażeniach przyjmowanych pacjentów - poinformował rzecznik mokotowskiej komendy, podkom. Robert Koniuszy.

Policja apeluje też do świadków napadu przy ul. Wołoskiej o kontakt z najbliższą jednostką policji.

"Informacje można przekazać, dzwoniąc na numery telefonu oficera dyżurnego KRP II 47 72 392 50, (czynne całą dobę), policjantów prowadzących czynności: 47 72 392 26 (czynne od godz. 8 do 16) albo przekazywać je na adres: dyzurny.krp2@ksp.policja.gov.pl."

Napad pod bankiem na Mokotowie 

Do napadu doszło we wtorek około godziny 10.15 przy ul. Wołoskiej w okolicach skrzyżowania z ul. Domaniewską w Warszawie. Według nieoficjalnych informacji, do których dotarła PAP konwojent, który w przeszłości był funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa, szedł do banku z torbą. Wtedy podbiegło do niego czterech zamaskowanych mężczyzn. Wyrwali mu torbę i uciekli.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, w torbie było pół miliona złotych.

Według świadka zdarzenia, z którym rozmawiał reporter PAP, napastnicy na początku próbowali zaatakować mężczyznę nożem. Konwojent zaczął się bronić, ale dostał mocny cios w głowę i upadł na ziemię. Leżąc oddał kilkanaście strzałów w kierunku uciekających sprawców.

Na ulicy Wilanowskiej 368 znaleziono granatowego volkswagena na ukraińskich numerach rejestracyjnych. Na tylnej szybie widać było dziurę po pocisku. Pracowali przy nim policjanci. Po kilku godzinach auto zostało zabezpieczone i zabrane na lawecie. 

MP

Czytaj dalej: 




Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo