Były szef MON: Opozycja popełnia błąd, krytykując rząd za zakup sprzętu z Korei

Koreańska armatohaubica K-9 Thunder.
Koreańska armatohaubica K-9 Thunder.
Straty Rosji podczas inwazji na Ukrainę są ogromne. I niezależnie od wyniku obecnej wojny, Federacja Rosyjska nie będzie w stanie zająć państwa wielkości Polski przez najbliższych kilka lat. Ten czas należy wykorzystać na skuteczną budowę potencjału obronnego, który zabezpieczy przyszłe pokolenia. Działania MON zmierzają w tym kierunku – mówi Salonowi 24 Jan Parys, ekspert i minister obrony narodowej w latach 1991-92.

Polska kupuje sprzęt wojskowy z Korei Południowej. To krok w dobrym kierunku?

Jan Parys: Korea Południowa jest bardzo ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na terenie Azji. Kupując od niej broń wspieramy sojusz z USA. To jeden atut. Drugi to fakt, że gospodarka południowokoreańska jest bardzo rozwinięta, a przemysł zbrojeniowy jest tam bardzo dobrze rozwinięty. Kupujemy więc sprzęt bardzo wysokiej jakości. Po trzecie, Korea Południowa jest w stanie zagrożenia ze strony Korei Północnej, mocno wspieranej przez Rosję.

I tu jest pewne podobieństwo do sytuacji Polski, która sąsiaduje z imperialną Rosją. Przez kilkadziesiąt lat Korea rozwijała swój potencjał zbrojeniowy. Nie stawia nam żadnych warunków politycznych. Kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej postawiło na zakup bardzo nowoczesnego sprzętu, który trafi do nas szybko. Nie w ciągu kilkunastu, ale w ciągu kilku lat.

PRZECZYTAJ TEŻ:

B. wicepremier ma złe wieści dla Polaków. Decyzja UE niesie za sobą konsekwencje

Opozycja odnosi się krytycznie do zakupów na kierunku koreańskim?

Przemysł zbrojeniowy Korei Południowej stoi na bardzo wysokim poziomie. Wspomniane podobieństwo zagrożeń sprawia, że kupowany u Koreańczyków sprzęt będzie odpowiadał zapotrzebowaniu polskiej armii. Umowa z Koreańczykami zakłada też możliwość dalszej produkcji tego sprzętu w Polsce. Uważam, że jest bardzo korzystna dla Polski. Opozycja, krytykując rząd, nie ma racji.

Tu jednak słowa krytyki dotyczą nie tyle jakości tego sprzętu, ale tego, że jest on bardzo zróżnicowany. Że kupujemy na potęgę, ale żołnierze będą mieć do dyspozycji na przykład kilka rodzajów czołgów?

Faktycznie jedynym nie tyle minusem, co niedogodnością przy tak rozległych umowach jest problem logistyczny. Zakup różnego rodzaju sprzętu sprawia, że żołnierze muszą obsługiwać na przykład różne rodzaje czołgów. Jest to pewne wyzwanie. Ale przecież w każdej armii jest rozmaity sprzęt.

Starszy, czterdziestoletni, znacznie nowszy, dwudziestoletni, wreszcie najnowszy, supernowoczesny - nigdzie nie ma tak, żeby siły zbrojne dysponowały tylko najnowocześniejszym sprzętem. Kluczowe jest to, by nowoczesnego, najwyższej jakości sprzętu było jak najwięcej oraz modernizować armię. Te działania, które podejmuje obecny rząd są ważne nie tylko z perspektywy obecnego pokolenia. One będą mieć wpływ na bezpieczeństwo kilku następnych pokoleń.

Czy trzeba było dopiero ataku Rosji na Ukrainę, by zrozumiano, że zbrojenia są koniecznością?

Wojna w Ukrainie sprawiła, że wiele państw europejskich zrozumiało, że jednak nie należy ograniczać środków na obronność, a tylko silna armia, która skutecznie podejmie walkę z wrogiem w początkowej fazie wojny, może liczyć na realną pomoc sojuszników. Dlatego cieszą działania obecnego rządu w kwestii obronności. Polska nadrabia zaniedbania wielu poprzednich lat.

Działania Rosji Władimira Putina bardzo niebezpiecznie przypominają politykę hitlerowskich Niemiec z lat 30-ych. Polska wtedy postawiła na zbrojenie własnej armii, ale w pełni przygotować się nie zdążyła. Pan wspomniał, że zakupy sprzętu, modernizacja armii, trwa latami. Więc samo nasuwa się pytanie, czy zdążymy z pełnym przygotowaniem naszej armii?

Straty Rosji podczas inwazji na Ukrainę są ogromne. I niezależnie od wyniku obecnej wojny, Federacja Rosyjska nie będzie w stanie zaatakować państwa wielkości Polski przez najbliższych kilka lat. Ten czas należy wykorzystać na skuteczną budowę potencjału obronnego, który zabezpieczy przyszłe pokolenia. Działania kierownictwa MON idą w tym kierunku.

Przeczytaj też:

Polityk lewicy: Jestem wierzący, ale kary za krytykowanie religii zniechęcą do Kościoła

"Całkowite wstrzymanie dostaw gazu jest możliwe. Kryzys Niemiec kryzysem Polski"


Lubię to! Skomentuj127 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo