Dlaczego w sierpniu Kościół zakazuje picia alkoholu? Rozmowa z księdzem

Kościół w sierpniu zaleca abstynencję Fot. Pixabay
Kościół w sierpniu zaleca abstynencję Fot. Pixabay
Celem tego trudu abstynencji jest to, co zostało zawarte w Ślubach Jasnogórskich Narodu Polskiego w roku 1956. „Podjęcie walki o wyzwolenie z nałogu pijaństwa i innych nałogów” – mówi Salonowi 24 Ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Zaczął się sierpień, miesiąc trzeźwości w Kościele katolickim. Dlaczego akurat ten miesiąc, czemu w okresie wakacyjnym stawiane są wiernym takie wymagania?

Ks. Bogdan Bartołd: Sierpień jest obok maja miesiącem, w którym w sposób szczególny oddajemy cześć Matce Bożej. Obchodzimy Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Matki Boskiej Częstochowskiej. To w sierpniu idą do Częstochowy liczne pielgrzymki. I od wielu lat właśnie ten miesiąc jest w Kościele miesiącem trzeźwości.

Przeczytaj też:

Anna Moskwa o dopłatach do wszystkich źródeł ciepła. Kto dostanie najwięcej?

Jaki jest jednak cel niepicia alkoholu w sierpniu?

Celem tego trudu abstynencji jest to, co zostało zawarte w Ślubach Jasnogórskich Narodu Polskiego w roku 1956. „Podjęcie walki o wyzwolenie z nałogu pijaństwa i innych nałogów”. Dodam, że sierpień to także miesiąc, w którym rolnicy zbierają swoje plony i 15 sierpnia składają je w ofierze Matce Bożej. Nie trzeba też przekonywać nikogo, ile jest nieszczęść z powodu alkoholizmu i nadużywania alkoholu. Ci, którzy podejmują abstynencję w tym miesiącu, po pierwsze dają świadectwo, że można doskonale funkcjonować bez alkoholu. Po drugie, mogą też tę abstynencje ofiarować. Albo w intencji pątników idących w pielgrzymce, albo w intencji rodzin dotkniętych tragedią alkoholizmu.

Wspomniał Ksiądz, że w Ślubach Jasnogórskich było wezwanie do walki z alkoholizmem i innymi nałogami. Czy oznacza to, że trzeźwość dotyczy też innych używek, nie tylko wódki, piwa, czy wina?

Zdecydowanie tak. Tym, co bardzo nas dziś niepokoi w młodym pokoleniu, to rozmaite środki odurzające, narkotyki, dopalacze. Człowiek jest istotą wolną. Przez uzależnienia wolnym być przestaje.

Jak wygląda dziś nauka Kościoła w sprawie alkoholu w ogóle – w czasie „normalnym”?

Oczywiście nie każdy człowiek powołany jest do całkowitej abstynencji. Jednak każdy człowiek powołany jest do trzeźwości, a więc do nieupijania się. Jeżeli ten alkohol pojawia się okazjonalnie podczas jakichś uroczystości, jest pity symbolicznie, to oczywiście nie ma problemu. Rzecz w tym, żeby zachować umiar. Oczywiście dotyczy to ludzi dorosłych, zdrowych. Absolutnie alkoholu nie mogą pić osoby niepełnoletnie, dzieci, ludzie, u których wystąpił problem alkoholowy.

Są przy parafiach w Polsce grupy AA, a w Kościele nawet ośrodki dla alkoholików. Czy może Ksiądz określić jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o nadużywanie alkoholu wśród polskich katolików?

Nie chcę wypowiadać się za cały Kościół, mogę powiedzieć o swojej parafii. Jestem proboszczem parafii archikatedralnej, w Śródmieściu. I mam tu dwie obserwacje. Jeśli chodzi o parafian, dominują tu ludzie starsi. Często w wieku 70, 80 lat. Tu osób nadużywających się raczej nie spotyka. Na terenie parafii jest też bardzo dużo restauracji, pubów, ogródków piwnych. I widać tam bardzo wiele osób nadużywających, mających problem z zachowaniem umiaru w piciu. I dotyczy to ludzi w każdym wieku, młodych, starszych. To nie są parafianie, ale ludzie z całej Warszawy, czasem turyści odwiedzający Starówkę. Problem jest zauważalny. Brak umiaru prowadzi do tragedii, uzależnienia, wsiadania po alkoholu do samochodu.

Choroba alkoholowa sama w sobie nie jest grzechem, ale brak chęci leczenia, czy np. wsiadanie za kierownicę po spożyciu już tak?

Oczywiście, że trudno chorobę traktować w kategorii grzechu. Natomiast ważne jest to, co taka osoba ze swoją chorobą robi. Sam znam wielu niepijących alkoholików. Ludzie ci korzystają z ruchów Anonimowych Alkoholików, chodzą do kościoła, korzystają z sakramentów, które są w niepiciu umocnieniem. Spotykam ludzi, którzy mówią – proszę księdza, nie piję trzy, pięć, dziesięć lat. Ale bez wsparcia nie byłoby to możliwe.

Przeczytaj też:

Kulisy wizyty Nancy Pelosi na Tajwanie. Amerykanie popełnili wielki błąd

Nancy Pelosi na Tajwanie. "Trwa gra o wiarygodność amerykańską w Azji"


Lubię to! Skomentuj62 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo