Campus Polska. Verhofstadt o przyszłości Europy: "Suwerenność niewiele dziś znaczy"

Guy Verhofstadt (C) na Campus Polska Przyszłości. Fot. PAP/Tomasz Waszczuk
Guy Verhofstadt (C) na Campus Polska Przyszłości. Fot. PAP/Tomasz Waszczuk
Agresja Rosji na Ukrainę pokazuje, że potrzebujemy więcej Europy, a nie mniej; dlatego powinniśmy w ramach UE odejść od zasady jednomyślności i zostawić ją tylko w przypadku najważniejszych decyzji - mówił podczas Campusu Polska Przyszłości były premier Belgii, eurodeputowany Guy Verhofstadt.

Campus Polska. "Europa przyszłości"

Ostatniego dnia drugiej edycji Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie odbyła się debata o "Europie przyszłości", z udziałem byłego premiera Belgii Guya Verhofstadta, byłego szefa MSZ i byłego marszałka Sejmu, obecnego europosła PO Radosława Sikorskiego, a także prezydenta Warszawy i wiceszefa PO Rafała Trzaskowskiego.

Polecamy:

Były prezes Poczty Polskiej powołany na wiceprezesa ds. rozwoju KGHM Polska Miedź

Roszkowski mocno o podręczniku do HiT. To rozwścieczy jego przeciwników

Guy Verhofstadt przyznał, że dziś, zastanawiając się nad tym, czy potrzebujemy więcej Europy, czy mniej Europy, nie powinno być wątpliwości. Agresja Rosji na Ukrainę pokazuje, że potrzebujemy więcej Europy, a nie mniej Europy, jak twierdzą populiści - przekonywał. Zaznaczył, że właśnie dlatego potrzebna jest silniejsza Unia Europejska, ale nie po to, by mieć Komisję Europejską i biurokratów w Brukseli. Unię Europejską, przekonywał były premier Belgii, trzeba zreformować.


Dziś, jego zdaniem, tak naprawdę Unia Europejska nie istnieje, to jest "patchwork" 27 państw, które podejmują własne decyzje. Przypomniał, że UE potrzebowała kilka miesięcy debat, by zakazać importu rosyjskiej ropy, podczas gdy Stanom Zjednoczonym zajęło to kilkanaście dni. Stąd, jego zdaniem, należy w UE skończyć z zasadą jednomyślności. Nie można też prowadzić nacjonalistycznych debat, kto przewodzi Europie. To Europejczycy powinni przewodzić UE - mówił.


"Nie może być tak, że UE podejmuje decyzje z kilkunastomiesięcznym wyprzedzeniem. Musimy zmienić tryb podejmowania decyzji i zostawić jednomyślność tylko do najważniejszych decyzji, takich jak przyjmowanie nowych członków" - powiedział Verhofstadt.

"Suwerenność niewiele dziś znaczy"

Dziś suwerenność poszczególnych państw niewiele znaczy, co pokazuje przykład Niemiec bezbronnych dziś w kwestii energetycznej - przekonywał.

Zdaniem Verhofstadta władza powinna być zawsze na tym poziomie, na którym najlepiej działa. Stąd decyzje lokalne powinny zapadać na poziomie lokalnym, a to co dobrze działa na poziomie europejskim, powinno się przenieść na poziom europejski - przekonywał.

Jako przykład podał politykę obronną. Zwrócił uwagę, że sumaryczny budżet w Europie na obronność jest cztery razy taki jak w Rosji, ale nie przekłada się to na efektywność, bo nie ma europejskiej armii i wszystko jest zduplikowane w armiach poszczególnych państw. "Dlatego wspólnota obronna jest czymś, czego potrzebujemy. I nie w opozycji do NATO, tylko w koordynacji z NATO" - mówił były premier Belgii. Dzisiejszy świat pokazuje, że nie można być bezpiecznym, dopóki nie jest się częścią jakiegoś dużego sojuszu. Nie można jednak, jego zdaniem, opierać się wyłącznie na USA, bo nie wiadomo co będzie z tym krajem np., gdyby do władzy wrócił Donald Trump.

Radosław Sikorski o "wzmocnieniu wspólnej polityki"

Europoseł Radosław Sikorski zgodził się z byłym premierem Belgii, że wzmocnienie wspólnej polityki powinno dotyczyć obronności, a także regulacji przestrzeni cyfrowej.

Wspólna polityka obronna jest potrzebna dlatego, że - jak dodał - dziś np. Polska, wydając prawie 3 proc. PKB na obronność (co najmniej 3 proc. PKB ma zostać osiągnięte w 2023 r. - PAP), finansuje obronność innych krajów UE. Tymczasem wszyscy Europejczycy powinni dokładać się na obronę, tam gdzie jest ona potrzebna - przekonywał.

Odpowiadając na pytanie, czym jest Unia Europejska, Sikorski określił ją jako konfederację z elementami federacji. W konfederacji państwa członkowskie mają dużo autonomii i mogą z niej wystąpić - dodał. Jego zdaniem więcej Europy powinno być w tych obszarach, w których najwięcej można skorzystać i których nie można regulować z poziomu państw, jak kwestii cyfrowych. "Europa powinna być supermocarstwem, ale nie powinna być superpaństwem" - ocenił Sikorski.

Zwrócił uwagę, że już w traktacie lizbońskim są rozwiązania, które nie są przestrzegane. Jest tam mowa np. o wspólnej polityce zagranicznej, a i tak państwa członkowskie prowadzą na boku swoją politykę zagraniczną.

Sikorski dodał, że nie wierzy, że uda się szybko wprowadzić w UE głosowanie większościowe. Ocenił, że nie powinni z tym występować Niemcy, bo zaufanie do Niemiec zmniejszyło się w naszym regionie, gdy okazało się, że Niemcy byli naiwni, jeśli chodzi o kwestie gazowe. Najpierw więc muszą odbudować swoją wiarygodność - podkreślił Sikorski.

Polska, Europa, aborcja

Z sali padło pytanie o ewentualne ogólnoeuropejskie rozwiązania aborcyjne.

Sikorski przyznał, że w Polsce mamy w tej chwili najbardziej surowe przepisy antyaborcyjne w UE i jak obecna opozycja zdobędzie większość, to je zmieni. Ale nie potrzebujemy paneuropejskich przepisów aborcyjnych, bo "rewolucji nie można importować" i każde państwo powinno mieć swoje tempo zmian kulturowych - mówił.

Lubię to! Skomentuj98 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka