Niska frekwencja i nachodzenie ludzi w domach. Biden: Te referenda to oszustwo

W czterech okupowanych przez Rosję regionach Ukrainy od piątku trwa pseudoreferendum, w którym obywatele mają zdecydować czy chcą, aby tereny te zostały przyłączone do Rosji. (fot. PAP/EPA)
W czterech okupowanych przez Rosję regionach Ukrainy od piątku trwa pseudoreferendum, w którym obywatele mają zdecydować czy chcą, aby tereny te zostały przyłączone do Rosji. (fot. PAP/EPA)
Prezydent USA Joe Biden oznajmił w piątek, że referenda w czterech okupowanych obwodach Ukrainy to "oszustwo". Oświadczył też, że Waszyngton "nigdy nie uzna ukraińskiego terytorium za nic innego jak za część Ukrainy" oraz gotów jest nałożyć na Rosję dodatkowe sankcje.

Biden: Te referenda to oszustwo

Biden z opublikowanym oświadczeniu przekazał, że amerykański rząd "będzie pracował wraz z sojusznikami i partnerami aby szybko nałożyć dodatkowe dotkliwe koszty na Rosję" jeśli zdecyduje się ona anektować te terytoria.

— Te referenda to oszustwo, fałszywy pretekst mający na celu próbę aneksji siłą części Ukrainy co jest jaskrawym pogwałceniem prawa międzynarodowego, w tym Karty ONZ — oznajmił Biden.

Wcześniej rzeczniczka Białego Domu Karine Jean-Pierre przekazała dziennikarzom, że USA są przygotowane do zastosowania, razem z sojusznikami, dodatkowych sankcji gospodarczych wobec Rosji jeśli podejmie ona próbę aneksji kolejnych ukraińskich terytoriów.

Rosjanie z powodu niskiej frekwencji nachodzą ludzi w domach

O przebiegu rosyjskiego pseudoreferendum wypowiedział się szef obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

— Do oddania głosu nie trzeba okazywać dokumentów, a tzw. komisje wyborcze z powodu braku frekwencji nachodzą ludzi w domach — przekazał.

— Żeby podwyższyć frekwencję, pracownicy "komisji wyborczych" w asyście uzbrojonych wojskowych Federacji Rosyjskiej zmuszają ludzi do głosowania bezpośrednio w mieszkaniach — relacjonuje Hajdaj za pośrednictwem Telegramu. Opisał również, że Rosjanie zatrzymują ludzi na ulicy każąc im głosować, a na argument, że ktoś nie ma dokumentu tożsamości odpowiadają: "nie trzeba, my ciebie i tak znamy".

— Obdzwaniają ludzi. Jeśli ktoś jest zatrudniony, to w razie odmowy przyjścia do "lokalu wyborczego" grożą mu zwolnieniem. Znajdują nawet tych, którzy wyjechali do Rosji i "zapraszają", by tam oddali głos — przekazał Hajdaj.

Szef obwodu ługańskiego relacjonuje również, że w przemysłowym mieście Ałczewsk niemal wszyscy mężczyźni zostali przymusowo zmobilizowani i "na froncie mieszkaniec Ałczewska albo już jest w niewoli, albo zginął". Mimo to "w jakiś sposób zagłosuje, może telepatycznie", bo w pseudoreferendum jego "głos zostanie policzony".

Wezwania do armii w okupowanych obwodach

W sobotę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że w zajętych przez Rosjan częściach obwodów zaporoskiego i chersońskiego okupacyjne władze zaczęły wręczać mężczyznom wezwania do rosyjskiej armii

— Wezwania w ramach ogłoszonej w Rosji mobilizacji na wojnę z Ukrainą otrzymują mężczyźni w wieku poborowym, którzy zrzekli się ukraińskiego obywatelstwa i otrzymali rosyjskie paszporty — podkreśla sztab.

RB

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka