Nic się nie stało! Hej, Unio, nic się nie stało...

Donald Tusk, Szymon Hołownia i Polska w strefie euro. Fot. PAP/Canca
Donald Tusk, Szymon Hołownia i Polska w strefie euro. Fot. PAP/Canca
„Super Donald” czy „Człowiek Hołownia”? Zmagania o tytuł „Mr. Europe” uważam za otwarte.

„Albo rubel albo euro”

- powiedział Szymon Hołownia. I trzeba przyznać, że zalicytował mocno. Oczywiście ta jego licytacja nie jest wymierzona w PiS. Prawdziwym adresatem tego hasła jest Donald Tusk. A stawką ma być to, który z obu dżentelmenów będzie liderem obozu proeuropejskiego w Polsce. Przywódcą, który zaśpiewa Ursuli von der Leyen stare polskie „nic się nie stało.. hej, Unio, nic się nie stało..”.

Polecamy:

Węgiel będzie tańszy. Projekt ustawy przyjęty przez Radę Ministrów

Konkurs Wiedzy o Sporcie. Warto się pospieszyć, pierwszy etap dobiega końca!

Jeśli ktoś przeczytał kiedykolwiek więcej niż pół tekstu Rafała Wosia, ten wie, że niżej podpisany jest zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzenia w Polsce wspólnej unijnej waluty euro. A jeśli spytacie „dlaczego” to jesteście zgubieni, bo autor jest gotów wyliczać wam powody do najbliżej Gwiazdki. A może i dłużej. Chciecie? No to proszę...

Nie powinniśmy w Polsce przyjmować euro, bo nasz rząd straci wtedy możliwość prowadzenia jakiejkolwiek polityki gospodarczej. Bo będziemy wówczas skazani na to, co uznają za dobre inni - niekoniecznie mający na celu dobrobyt mieszkańców Radomia, Zawiercia czy Końskich. Bo geopolitycznie nie przesunie nas to ani o centrymetr dalej od Rosji. Bo możemy wpaść w kłopoty podobne do tych, które stały się udziałem takich na przykład Włoch - kraju, co od dobrych 20 lat zwija się zamiast rozwijać. I tak dalej. Naprawdę mogę tak długo...

Dlaczego Hołownia gra euro

Ale zawieśmy to na boku. Bo z drugiej strony doskonale rozumiem dlaczego Szymon Hołownia wrzuca do gry temat euro. Co więcej - uważam, że on nie może inaczej. To zupełnie oczywiste. Projekt Szymon Hołownia nigdy nie próbował się zmieścić „pomiędzy” PiSem a PO. To bajki i nic więcej niż zwykłe zawracanie głowy albo mydlenie oczu. Celem Polski 2050 od początku było zastąpienie Platformy w roli przewodniej siły politycznej antyPiSu.

W Polsce takie rzeczy nie odbywają się w ramach sukcesji w partii politycznej - polskie partie to są jednogeneracyjne projekty, które schodzą ze sceny wraz z ich ojcami założycielami. W Polsce kwestie przejmowanie politycznej schedy dokonuje się poprzez tworzenie nowszych wersji tego samego. Tak zrobił kiedyś Tusk z Bronisławem Geremkiem zjadając Unię Wolności i przejmując całe jej zaplecze. Przekonując, że zrobi to samo tylko bez fajki i intelektualnego ględzenia. Tak samo sednem planu „Szymon Hołownia” było schrupanie Platformy. Polska 2050 = PO minus pamięć o aferach i nierównościach. To taki tu był wzór na władzę. Nie może być inaczej.

W tym sensie Polska 2050 jest oczywiście zakładnikiem swojego wyborcy. To znaczy tej części Polski, która chciałaby się jak najszybciej w Europie rozpuścić. Tej, co nie bardzo całą tę „polską przaśność” lubi. Uważa, że Polska ich uwiera. Przeszkadza w samorealizacji. Cięgnie w dół. A czy jest dziś lepszy sposób na puszczenie oka do tego wyborcy niż postulat przyjęcia euro?

Polska 2050 i unijny establiszment

Ale Hołownia macha tu jeszcze do kogoś. Jego gest skierowany jest także w kierunku unijnego establiszmentu. Tego samego, który podjął już przecież polityczną decyzję, że do wyborów 2023 żadnych negocjacji z PiSem nie będzie. A po wyborach? Po wyborach ma być nowy - bardziej proeuropejski rząd, z którym wszystko się nagle ułoży i odmrozi. Oczywiście w Brukseli czy Berlinie wymarzonym liderem przyszłej polski jest Donald Tusk. „Halo! Ja też tu jestem! Będzie dobrze! Poland okay!” - zdaje się krzyczeć do nich lider Polski 2050. Z takim elektoratem, do jakiego pretenduje Hołownia, poparcie i akceptacja Europy jest absolutnie kluczowe.

To, co mamy teraz przed oczami, to jest więc właśnie ściąganie się o miano „Mr Europe”. Polskiego „Pana Europy”. Czempiona znad Wisły, która zaśpiewa Unii „nic się nie stało… hej Unio nic się nie stało”. Fiasko polityki wobec Rosji? To nie twoja wina! Drożyzna energetyczna? Wiadomo, winni populiści! Mobbowanie każdego demokratycznego rządu - od Grecji po Włochy - który ośmieli się mieć inne zdanie od Brukseli? Przecież sami się prosili.

Na lidera, który powie takie rzeczy jest w Polsce i w Europie zapotrzebowanie. Ja bym nie chciał nim być. Ale rozumiem, dlaczego Hołownia ściga się na tym polu z Tuskiem.

Rafał Woś

Czytaj dalej:

Kto tak naprawdę finansuje Starlinki? Ukraińcy oburzeni na Muska, dziękują Polakom

W Internecie trwa "rozbiór Federacji Rosyjskiej". Polska z nowym województwem

Aktywistki oblały zupą pomidorową "Słoneczniki" Van Gogha [WIDEO]

Czarnek wściekły na Tuska za słowa o "ochłapach" dla nauczycieli. "Pan wstydu nie ma"

"Dla PiS sprawa węgla to jak mecz o utrzymanie się w lidze. Porażka przekreśla szanse"

Lubię to! Skomentuj87 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka