Szymczyk zdradza kulisy eksplozji
Gen. Jarosław Szymczyk, który miał doprowadzić do eksplozji zdradził RMF FM, co spowodowało wybuch. "Kiedy przestawiałem zużyte granatniki, będące prezentami od Ukraińców, doszło do eksplozji" – powiedział.
"Wybuch był potężny - siła uderzenia przebiła podłogę, a z drugiej strony uszkodziła sufit" – dodał gen. Szymczyk.
Szymczyk zjawi się przed prokuratorami
Jak ustaliło Radio RMF FM, gen. Szymczyk w najbliższym czasie ma się zjawić przed prokuratorami. Zostanie przesłuchany w charakterze świadka - śledczy utrzymują, że jest pokrzywdzonym w trwającym postępowaniu. W czasie składania zeznań może on jednak zostać uprzedzony o ewentualnej odpowiedzialności.
"Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania eksplozji zagrażającej życiu wielu osób. Grozi za to do 5 lat więzienia. Prokuratorzy w tym postępowaniu muszą też wyjaśnić, czy policja po incydencie działała zgodnie z procedurami. Zbadane musi zostać to, czy doszło do przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy" – podaje RMF FM.
Narazie prokuratura nie zdradza żadnych informacji. "To zbyt poważna sprawa" – usłyszał dziennikarz RMF FM.
Wybuch w KGP
W środę o godz. 7:50 w pomieszczeniu sąsiadującym z gabinetem Komendanta Głównego Policji doszło do wybuchu z granatnika. W wyniku eksplozji ranny został szef Policji gen. Jarosław Szymczyk, który miał spowodować wypadek i cywilny pracownik Komendy Głównej Policji. Uszkodzony został również strop w pomieszczeniu służby ochronnej oraz podłoga pomieszczenia socjalnego gabinetu komendanta. Onet ustalił, że to Szymczyk miał odpalić granatnik w swoim gabinecie.
Gen. Szymczyk w piątek, po dwóch dobach spędzonych w szpitalu, opuścił go.
MP
Czytaj dalej:
- Putin zlecił mu zabicie Zełenskiego. Kreml zareagował po wycieku
- Wyjątkowo niebezpieczny weekend. Służby biją na alarm
- Ponad połowa Polaków może być dotknięta tą chorobą. Wyniszcza po cichu


Komentarze
Pokaż komentarze (169)