Emocje wokół występu Black Eyed Peas na Sylwestrze Marzeń nie opadają. TVP pochwaliła się rekordową oglądalnością transmisji - występy zespołów na żywo w Zakopanem śledziło ponad 8 mln widzów przed telewizorami. Największą uwagę przykuła gwiazda wieczoru - Black Eyed Peas. Will.I.am nagrywał fragmenty koncertu na żywo, dziękował też Polakom za ciepłe przyjęcie i pomoc, niesioną Ukrainie. Wchodził też w konwersacje z polskimi politykami, wytykającymi mu hipokryzję, ponieważ miał na sobie opaskę LGBT, a nie miał nic przeciwko koncertowaniu w łamiącym prawa człowieka Katarze.
Zobacz więcej:
"Sylwester Marzeń" przyciągnął tłumy do Zakopanego. TVP: Mamy rekord oglądalności
Minister zarzucił hipokryzję raperowi z Black Eyed Peas. Poszło o występ w opaskach LGBT
Ziobro broni swoich posłów i krytykuje "promocję LGBT" na "Sylwestrze Marzeń" TVP
Black Eyed Peas z opaskami LGBT
Black Eyed Peas zastąpiło w ostatniej chwili Melanie C - piosenkarka odmówiła występu z powodu różnic światopoglądowych z polskimi władzami. Zamiast w Zakopanem, gwiazda wystąpiła na scenie BBC w Londynie.
W najmocniejsze tony uderzał oburzony Janusz Kowalski - poseł Solidarnej Polski i wiceminister zażądał dymisji od Samuela Pereiry, który na Twitterze chwalił poziom Sylwestra Marzeń. - Panu się najwyraźniej pomyliło. Rządzi prawica, która ma bronić ????????wartości, a nie lewacto czy Tusk. Nie finansujemy telewizji publicznej dla homopropagandy. Skoro Pan to zaplanował - DYMISJA!!!Skandal. Wstyd - nie krył emocji w sylwestrowy wieczór.
Black Eyed Peas założyli tęczowe opaski. Poseł oburzony: "Homopropaganda w TVP"
Awantura o Sylwester Marzeń
Na połajanki ze strony "ziobrysty" zareagował Wojciech Wybranowski. - Akcja pokazuje, ze Mel C to kretynka. Te pańskie napinki są tak żenujące, że aż trudno uwierzyć, że to nie konto-parodia - dziwił się redaktor naczelny "Głosu Wielkopolskiego".
- Jak pan taki mądrala to niech pan znajdzie pracę na wolnym rynku. Żeruje pan na zwycięstwie prawicy jak tłusty kot i jeszcze ma pan czelność bronić lewactwa. Poprzewracało wam się w głowach - ripostował Kowalski.
- Od jakichś 30 lat panie Kowalski mam pracę w branży i bynajmniej nie zawdzięczam jej panu. Ale gdyby pan zechciał się wziąć do pracy byłoby super - odparł Wybranowski, który w przeszłości był związany z "Naszym Dziennikiem" i "Do Rzeczy".
Część internautów, dopingujących opozycji, uważa, że to dowód na coraz większe podziały na prawicy.
Jak Salon24.pl wpływał na debatę publiczną. O tym dowiedzieliście się dzięki nam
GW



Komentarze
Pokaż komentarze (84)