Strajki sparaliżują Francję? Narasta gniew przeciw reformie emerytalnej Macrona

Strajk we Francji obejmie rafinerie, koleje, transport miejski, szkoły, sektor energetyczny i publiczny, a w tym nawet część policji oraz MSZ. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
Strajk we Francji obejmie rafinerie, koleje, transport miejski, szkoły, sektor energetyczny i publiczny, a w tym nawet część policji oraz MSZ. PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
We Francji zostały odwołane pociągi i loty, szkoły podstawowe zamknięte, a tysiące policjantów zrzeszonych w związkach zawodowych protestuje w całym kraju. To reakcja na rządowy plan podniesienia wieku emerytalnego większości pracowników – podaje CNN.

Strajki we Francji rozpoczęły się w czwartek od ograniczenia dostaw prądu przez strajkujących pracowników państwowej firmy dystrybucyjnej EDF. To protest przeciwko reformie emerytalnej, która przewiduje, że Francuzi, aby uzyskać pełną emeryturę, musieliby pracować do 64 roku życia (obecnie wymagany wiek to 62 lata).

Polecamy:

Strajki we Francji. "Kraj zostanie sparaliżowany"

Szef najbardziej radykalnej centrali związkowej CGT Philippe Martinez oznajmił, że to tylko początek fali demonstracji. – To pierwszy dzień, będzie ich więcej – zapowiedział Martinez, który reprezentuje powiązaną z komunistami i jedną z najsilniejszych central związkowych we Francji. Wcześniej zagroził, że „jeśli związki tak postanowią, kraj zostanie sparaliżowany”.

Protesty w głównych miastach Francji, w tym w Paryżu, Marsylii, Tuluzie, Nantes i Nicei, doprowadziły w czwartek do paraliżu transportu publicznego. Wieża Eiffla była zamknięta dla zwiedzających, problemy dotknęły także sieci energetycznej – podaje CNN.

Strajkujący ograniczyli dostawy prądu o równowartość ponad dwukrotnego zużycia energii elektrycznej przez cały Paryż. Federacja CGT zrzeszająca pracowników sektora energetycznego i górniczego oznajmiła w komunikacie, że protest "to początek walki, która potrwa aż do wycofania" przez rząd planu reformy.

Francja. "Jest dużo gniewu, frustracji, zmęczenia"

Osiem największych związków zawodowych wezwało do protestów przeciwko reformom emerytalnym forsowanym przez prezydenta Emmanuela Macrona.

– Ta reforma przypada na czas, gdy jest dużo gniewu, dużo frustracji, dużo zmęczenia. Przychodzi w najgorszym momencie – powiedział CNN François Hommeril, szef związku zawodowego CFE-CGC. Związkowiec wskazał jako przyczynę kłopotów inflację, która dotknęła Europę. Jako jej źródła wymienił pandemię i inwazję Rosji na Ukrainę.

Francuzi nie chcą podniesienia wieku emerytalnego

W środę wieczorem związkowcy z CGT Energie zagrozili, że będą odcinali prąd tym deputowanym, którzy popierają reformę emerytalną. AFP podaje, że związki zawodowe oczekują, iż demonstracje odbędą się w 215-250 miastach, a liczba protestujących przekroczy milion.

Szef koncernu RTE, operatora sieci elektrycznych, Xavier Piechaczyk ostrzegł, że poziom dostępnej energii generowanej przez siłownie nuklearne będzie zależał od skali strajków, a w najbliższych dniach Francja wstrzyma eksport energii za granicę. Reuters podaje, że w czwartek rano stanęło osiem reaktorów i jedna hydroelektrownia.

Szeroka fala strajków we Francji

Strajk obejmie rafinerie, koleje, transport miejski, szkoły, sektor energetyczny i publiczny, a w tym nawet część policji oraz MSZ.

Rząd Francji obawia się, że dojdzie do zamieszek, a prezydent Emmanuel Macron zaapelował o „uniknięcie blokady kraju”, więc ponad 10 tys. policjantów i żandarmów, w tym 3,5 tys. funkcjonariuszy w samym Paryżu, zostało zmobilizowanych, by nadzorować demonstracje.

Przedstawiony przez premier Elisabeth Borne plan podniesienia wieku emerytalnego, z 62 do 64 lat, wywołał protesty związkowców, opozycyjnej lewicy i skrajnej prawicy, a wedle statystyk nie ma poparcia około dwóch trzecich Francuzów. Plan reformy ma być jeszcze przedmiotem debaty w parlamencie.

KW

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka