"Szczyt NATO porażką? Niemiec, które na własne życzenie będą izolowane"

"Swoim działaniem rząd w Berlinie odkrył karty. Pokazał, jakie Niemcy mają faktycznie interesy". Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
"Swoim działaniem rząd w Berlinie odkrył karty. Pokazał, jakie Niemcy mają faktycznie interesy". Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
Swoim działaniem rząd w Berlinie odkrył karty. Pokazał, jakie Niemcy mają faktycznie interesy. Że nie zależy im na wygranej Ukrainy i porażce Rosji. Nie prowadzą polityki atlantyckiej. Chcą lawirowania Europy i Niemiec pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Budować swoją potęgę balansując między mocarstwami. Wciąż nie dostrzegają zagrożenia ze strony Rosji. To całkowicie odróżnia politykę Niemiec od polityki Polski, Stanów Zjednoczonych, ale też wielu innych państw europejskich – mówi Salonowi 24 Jan Parys, były minister Obrony Narodowej.

Decyzja o przekazaniu Ukrainie czołgów Leopard została odłożona w czasie, podczas szczytu w niemieckim Rammstein nie zapadły żadne wiążące decyzje. To porażka, czy może tylko przedłużenie negocjacji?

Jan Parys:  Na skutek obstrukcji niemieckiej nie zostały uruchomione dostawy ciężkiego sprzętu, przede wszystkim czołgów stronie ukraińskiej. I tak, jest to porażka, ale nie samego szczytu czy NATO, ale polityki Niemiec, które są na własne życzenie  coraz bardziej izolowane na arenie międzynarodowej. Niemcy aspirowały przez lata do roli lidera Europy. Mają ambicje, by rządzić Europą zwłaszcza w kwestii bezpieczeństwa. A gdy przychodzi do sytuacji, w której należy się faktycznie wykazać, w sprawie Ukrainy robią uniki. Stają w kontrze wobec większości państw Unii Europejskiej. Mamy tu ogromną niekonsekwencję. I Niemcy same skazują się na izolację na arenie europejskiej.

Szef Pentagonu w Ramstein postawił sprawę jasno. To może być "gamechanger"

Berlin nie chce się ugiąć? Nowy minister obrony Niemiec o czołgach dla Ukrainy

Tylko co dalej z pomocą dla Ukrainy?

Jestem przekonany, że kraje europejskie powoli zaczną ignorować stanowisko Niemiec. Pomoc z Zachodu dla Ukrainy nadejdzie. Szkoda jednak, że z uwagi na obstrukcję Niemiec pomoc ta trafi na teren walk z opóźnieniem.

Co ten zgrzyt oznacza dla Polski?

Swoim działaniem rząd w Berlinie odkrył karty. Pokazał,  jakie Niemcy mają faktycznie interesy. Że nie zależy im na wygranej Ukrainy i porażce Rosji. To zupełnie inne cele niż mają Stany Zjednoczone i Polska. To dla naszego kraju bardzo zła wiadomość. Bo po raz kolejny okazuje się, że duży kraj europejski, nasz ważny sąsiad i partner handlowy, ma zupełnie inne priorytety.

W krytycznym momencie pokazuje, że nie można na niego liczyć i to w sprawie tak ważnej, jak bezpieczeństwo. Tym samym Sojusz Północnoatlantycki zagrożony jest poważnym pęknięciem. Bo duży kraj europejski wyłamuje się z polityki bezpieczeństwa, jaka jest prowadzona w obliczu rosyjskiej agresji. Odkąd Polska prowadzi samodzielną politykę zagraniczną, czyli od początku lat 90-ych, jest zbieżność polityki amerykańskiej i polskiej.

Natomiast Niemcy już od czasów Gerharda Schroedera, potem za rządów Angeli Merkel i dziś, za kadencji Olafa Scholza, nie prowadzą polityki atlantyckiej. Chcą lawirowania Europy i Niemiec pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Budować swoją potęgę balansując między mocarstwami. Kompletnie nie dostrzegali, jak widać wciąż nie dostrzegają zagrożenia ze strony Rosji. To całkowicie odróżnia politykę Niemiec od polityki Polski, Stanów Zjednoczonych, ale też wielu innych państw europejskich.


"Szaliczki, herbatki, salaterki, ciasteczka. Tak umiera Europa. Ratunku!" [OPINIA]

Gorące rozmowy w Ramstein. Zełenski: "Setki podziękowań to nie setki czołgów"

Lubię to! Skomentuj122 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka