Jeśli doniesienia o dymisji i jej przyczynie są prawdziwe, to - jak wskazuje ISW - potwierdza się wcześniejsza ocena, że wojska rosyjskie nie mają rezerw operacyjnych pozwalających na rotację wojsk broniących się przed kontrofensywą ukraińską i linie obrony Rosjan mogą być kruche.
Popow publikuje specjalne nagranie
Na Telegramie parlamentarzysty pojawiło się nagranie, w którym gen. Popow mówi, że odwołano go za mówienie prawdy przełożonym o sytuacji na froncie. – Ukraińska armia nie może przełamać naszych linii na froncie, ale nasi przełożeni zadają nam cios w plecy, brutalnie pozbawiając głowy naszą armię w najtrudniejszym i najbardziej intensywnym momencie – twierdzi wojskowy.
Podkreślił również, że "sytuacja z przełożonymi jest trudna i trzeba siedzieć cicho i być tchórzem". – Przełożeni wyczuli jakieś zagrożenie z mojej strony i szybko przygotowali rozkaz ministrowi obrony, i pozbyli się mnie. Czekam na los, jaki mnie czeka – dodał.
W armii nadal jest źle
Po buncie Prigożyna i wspomnianym nagraniu wynika, że sytuacja w rosyjskiej armii nadal jest fatalna - zauważa agencja Reutera. Nie wiadomo także, gdzie dokładnie znajduje się Jewgienij Prigożyn ani generał Siergiej Surowikin, dowódca rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych.
CNN poprosiło Kreml i rosyjskie Ministerstwo Obrony o komentarz w sprawie miejsca pobytu Surowikina. Kreml nie chciał tego komentować, a jego główny rzecznik Dmitrij Pieskow powiedział stacji, że "nie mam nic do dodania do tego, co już powiedziałem na ten temat”.
MP
(Iwan Popow. Fot. Mil.ru)
Czytaj dalej:
- Nie żyje polski himalaista. Oskarżenia padają na Włochów
- Zapadł wyrok TSUE ws. Igora Tuleyi. Polskie sądy nie mają wyjścia
- Królikowski znalazł pracę. Będzie walczył o syna





Komentarze
Pokaż komentarze (10)