fot. PAP/Canva
fot. PAP/Canva

Nowe fakty ws. adwokata od "trumny na kółkach". Nie próbował hamować

Redakcja Redakcja Wypadki Obserwuj temat Obserwuj notkę 39
Są nowe informacje w sprawie głośnego wypadku sprzed dwóch lat. Sprawca zdarzenia, który oskarżył ofiary wypadku o "poruszanie się trumną na kółkach" nie zahamował przed zdarzeniem - ustalili biegli. Olsztyński sąd prowadzi postępowanie w tej sprawie.

Biegły: Adwokat nie próbował hamować

W procesie łódzkiego adwokata Pawła K., który zasłynął stwierdzeniem, że ofiary wypadku, w którym uczestniczył, jechały "trumnami na kołach" , sąd przesłuchał biegłego. Stwierdził, że auto adwokata jechało wolno, ale podczas tragicznego zdarzenia kierowca nie hamował. "Wydaje mi się, że była to chwila nieuwagi" - powiedział biegły.

W poniedziałek sąd rejonowy w Olsztynie, który od paru miesięcy prowadzi proces adwokata Pawła K. przesłuchał żonę oskarżonego mecenasa i biegłego, który badał elektroniczne systemy monitorujące jazdę ich auta.


Znany prawnik zasłynął obwinianiem ofiar wypadku

Chodzi o wypadek z września 2021 roku na lokalnej drodze pod Jezioranami na Warmii. W wypadku zginęły dwie kobiety. Krótko po wypadku adwokat nagrał film, w którym stwierdził, że kobiety zginęły, bo "jechały trumnami na kołach". Nagranie z takim stwierdzeniem zamieścił w internecie. Dodał też, że "niektórzy się cieszą, że kupili auto za 3 tys. zł" i doradzał, że lepiej wziąć kredyt, albo pożyczyć na lepszy samochód. Paweł K. opowiadał o wypadku także w telewizyjnych wywiadach.

"A nie lepiej wziąć kredyt? Pożyczyć od kogoś kasę? Poczekać? Uzbierać? I kupić auto bezpieczne?" – mówił na nagraniu.

Biegły o możliwych przyczynach wypadku: Chwila nieuwagi

Adwokat Paweł K. w dniu wypadku jechał mercedesem. Auto miało wiele elektronicznych czujników, które po wypadku weryfikował biegły. W poniedziałek przed sądem stwierdził on m.in., że Paweł K. przed wypadkiem prowadził auto wolno, jechał z prędkością 60-66 km na godz. "Auto jechało turystycznie, jedyne co mogło spowodować wypadek, to chwila nieuwagi" - powiedział biegły. Dodał, że czujniki mercedesa nie zarejestrowały ani próby odbicia autem w prawo, by uniknąć zderzenia, ani też nie wykryły hamowania.

Żona adwokata, która w poniedziałek zeznawała w sądzie powiedziała, że nie odnotowała jadącego z przeciwnej strony auta. Usłyszała tylko potężny huk zderzenia i wybuch poduszek powietrznych. Żona mecenasa powiedziała, ze w wyniku wypadku ranny został ich syn - tydzień spędził w szpitalu.

Kobieta zapewniała, że w aucie panowała spokojna atmosfera. Odniosła się w ten sposób do smsów ujawnionych na poprzedniej rozprawie, w których pisała kuzynce, że "ma w aucie piekło". Chciała w ten sposób nakłonić adresatkę smsa, by podwiozła im dokumenty, po które wracali. "Ja bym tak uczyniła, ale moja informacja nie została odebrana w sposób, na który liczyłam" - powiedziała sądowi.

Mecenas Paweł K. uczestniczył w poniedziałkowej rozprawie, ale nie zabierał głosu. Sąd wyznaczył w procesie kolejne trzy terminy rozpraw.

Adwokat Paweł K. z Łodzi jest oskarżony o to, że 26 września 2021 roku na lokalnej drodze na trasie Barczewo–Jeziorany spowodował wypadek drogowy. Wracający z wesela influencerki mecenas kierował mercedesem, w aucie była też jego rodzina. Według aktu oskarżenia w pewnym momencie adwokat przekroczył podwójną linię ciągłą, zjechał na przeciwny pas i zderzył się z prawidłowo jadącym z przeciwka audi 80. Dwie podróżujące tym samochodem kobiety - matki młodego małżeństwa - zginęły. W ocenie Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Paweł K. umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym.

Oskarżony Paweł K. przed sądem nie przyznał się do winy.


Wątek narkotyków w śledztwie

W śledztwie okazało się także, że w organizmie adwokata wykryto śladowe ilości kokainy. Były one zbyt małe, by prokuratura sformułowała zarzut prowadzenia auta pod wpływem narkotyków. Paweł K. pytany w wywiadzie telewizyjnym o obecność narkotyku w organizmie powiedział: "świadomie kokainy nie spożywałem nigdy".

Prokuratura w czasie śledztwa zabezpieczyła majątek oskarżonego o wartości 300 tys. zł.

MB

Fot. Paweł K. Źródło: PAP/Facebook/Canva

Czytaj dalej:

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości