Ustawa o zamrożeniu cen energii i wiatrakowa w jednym
W środę opinię publiczną poruszyła sytuacja Orlenu na giełdzie. Potentat multienergetyczny natychmiast odczuł na giełdzie skutki wniesionego projektu ustawy o mrożeniu cen energii dla gospodarstw domowych w 2024 roku. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewicą chcą skorzystać z mechanizmu, wdrożonego przez Zjednoczoną Prawicę, ale z tą różnicą, by część kosztów przenieść na Orlen. Jak podaje branżowy portal WysokieNapiecie.pl, politycy nowej większości parlamentarnej uzgodnili sposób finansowania ze specjalnej składki, sięgającej blisko 15 mld zł, nałożonej na Orlen.
Chodzi konkretnie o tzw. domiar od gazu wydobywanego w kraju, który obowiązywał od końca 2022 roku i Orlen go płacił. W zamian nie płacił unijnego podatku od nadmiernych zysków. Koalicja chce obciążyć spółkę dodatkowo za okres od października 2021 r. do końca 2022 r. Orlen wydobywa w kraju ok 4 mld m3, całe zużycie w Polsce sięgnie ok. 17 mld m3. Wg informacji portalu WysokieNapiecie.pl koalicjanci wyliczyli, że Orlen zapłaci za cały rok 14,6 mld zł.
Natychmiast po ogłoszeniu projektu w Sejmie na GPW Orlen zaliczył straty. Daniel Obajtek i politycy PiS mówili nawet o kilku miliardach złotych na minusie. Okazuje się, że projekt poselski, który reprezentuje poseł Krzysztof Gadowski, dotyczy też liberalizacji prawa w przedmiocie inwestycji w farmy wiatrowe.
Ustawa wiatrakowa - bardziej liberalna
Donald Tusk i jego partia zamierzają zmniejszyć odległości od zabudowań mieszkaniowych do 300 metrów w przypadku domów wielorodzinnych i 400 m w odniesieniu do domów jednorodzinnych. Obecny wymóg to 700 metrów na mocy znowelizowanej ustawy z 2016 roku, pod warunkiem spełnienia szeregu obowiązków wobec gminy i mieszkańców. "Według założeń koalicji minimalna odległość, w jakiej mogłyby powstawać farmy wiatrowe, zostanie zmniejszona z 700 do 500 metrów" - donosi money.pl.
- 200 metrów stanowi diametralną różnicę. Zwiększa tempo rozwoju lądowej energetyki wiatrowej, bowiem niemal wszystkie inwestycje były przygotowywane na 400-600 metrów. Zmniejszenie odległości do 500 m może dać nawet 5-7 lat przyśpieszenia inwestycji. 200 metrów to niby niewiele, ale patrząc na zagospodarowanie przestrzenne i rozproszoną zabudowę w Polsce, ma kluczowe znacznie - tłumaczył portalowi money.pl Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Wywłaszczenia będą wskazane
Jak jednak zauważa dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej" Andrzej Krajewski, nowelizacja ustawy wiatrakowej będzie się wiązała z wywłaszczeniami. A to był główny wątek, krytykowany przez KO i przyszłych koalicjantów Donalda Tuska w kampanii wyborczej w kontekście budowy CPK. Politycy jeździli nawet do Baranowa, by spotkać się z niezadowolonymi mieszkańcami.
- W jednym projekcie poselskim wpisano zamrożenie cen energii na 2024 r. i liberalizację prawa dot. inwestycji w farmy wiatrowe. To zła legislacja - można przecież popierać jedno, a być przeciw drugiemu. To powinny być dwa projekty ustaw - skomentował Patryk Słowik, redaktor wp.pl.
Złości nie ukrywa nawet Bart Staszewski, aktywista LGBT, krytykujący ustawę wiatrakową. - Wywłaszczenia prywatnych właścicieli na życzenie inwestorów OZE, farmy w parkach krajobrazowych, studia uwarunkowań wydłużone do 2027. To nowa rzeczywistość ukryta we wrzutce poselskiej klubów KO i Polski 2050 - napisał.

Fundacja "Basta", założona przez Staszewskiego, podaje: "Projekt wprowadza zupełnie nowe zasady lokalizowania farm wiatrowych, w tym możliwość lokalizowania farm wiatrowych na podstawie „uchwały wiatrakowej” (przepisy podobne jak w niesławnej ustawie „lex deweloper”), a więc wbrew zapisom obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Zmniejsza też istotnie wymagane odległości do zabudowy mieszkaniowej (wiatraki od 300 m w przypadku zabudowy wielorodzinnej i od 400 m w przypadku zabudowy jednorodzinnej), a także od parków narodowych i rezerwatów przyrody (projekt zakłada możliwość lokalizacji elektrowni wiatrowych od tych obszarów w odległości 300 m, choć na str. 20 uzasadnienia mowa jest o 500 m)" - czytamy w opinii.
"Co więcej projekt zakłada zmiany ustawie o gospodarce nieruchomościami, które umożliwią wywłaszczanie osób prywatnych w celu budowy elektrowni wiatrowych i innych inwestycji OZE, ponieważ po wejściu w życie projektu budowa inwestycji OZE będzie celem publicznym. To poważna ingerencja w prawo własności i prawa obywateli" - dodaje fundacja na rzecz ochrony przyrody.
Fundacja "Basta" pyta wprost, na czyje życzenie powstał projekt poselski KO i Polski 2050, błyskawicznie złożony do marszałka Sejmu Szymona Hołowni.
Fot. Wiatraki/Wikipedia
GW





Komentarze
Pokaż komentarze (180)