n/z: ambasadorka ukraińskiej kultury w Polsce Weronika Marczuk na otwarciu w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie. fot. PAP/Łukasz Gągulski
n/z: ambasadorka ukraińskiej kultury w Polsce Weronika Marczuk na otwarciu w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie. fot. PAP/Łukasz Gągulski

Agent Tomek zamienił jej życie w koszmar. "Zniszczył mi całą karierę"

Redakcja Redakcja Celebryci Obserwuj temat Obserwuj notkę 19
Weronika Marczuk po latach powróciła pamięcią do pamiętnej afery z CBA w roli głównej. Producentka, która w 2009 r. została aresztowana pod zarzutem przyjęcia łapówki, wprost oskarża "agenta Tomka" o zniszczenie jej życia zawodowego. Jak mówi, "przeszła przez piekło" i wspomina najgorsze dni.

Weronika Marczuk wraca do afery z agentem Tomkiem

Weronika Marczuk, producentka filmowa i prawniczka, z pochodzenia Ukrainka, w 2009 r. została aresztowana przez CBA pod zarzutem przyjęcia łapówki o nebotycznej kwocie 100 tysięcy złotych. Sprawa ta szybko zmieniła się w głośną na cały kraj aferę, gdy okazało się, że prokuratura w pełni oczyściła ją z zarzutów, nie wykrywając w ostateczności śladów popełnienia przestępstwa. Marczuk w tamtym czasie udzieliła dziesiątki wywiadów, w których wprost mówiła o swojej tragicznej sytuacji widzom i czytelnikom z całego kraju. I chociaż po latach zdawać by się mogło, że temat skandalu nie pojawi się znów na nagłówkach newsów, wszystko zmienił mający ostatnio miejsce "powrót" Tomasza Kaczmarka, agenta CBA za sprawą którego doszło do zatrzymania producentki. Polacy na nowo zainteresowali się aferami z tamtych czasów, a Weronika Marczuk raz na zawsze postanowiła zamknąć temat...

– Odwołam się do wielu przedstawianych już na ten temat faktów: miało być medialnie, czyli ofiary miały zostać zrekrutowane z wiadomo jakiej stacji telewizyjnej. Wiadomo również, że CBA prowadziła swoje działania wielotorowo. Jak się okazuje, zostałam zidentyfikowana jako łatwy cel –opowiedziała w wywiadzie dla "Faktu" Weronika Marczuk, która w momencie aresztowania była gwiazdą telewizji TVN.

Marczuk: O zatrzymaniu zdecydowało moje pochodzenie

Producentka wyjaśniła, że według niej wybrano ją na "ofiarę" działań CBA ze względu na jej pochodzenie. Jak stwierdziła, miało to nadać całej sprawie medialności i rozgłosu:

– Najważniejszym jednak elementem w tej układance miał być fakt, że z pochodzenia nie jestem Polką, jestem Ukrainką, nie mam więc prominentnej rodziny czy innych dużych pleców, jak się to mówi, określając te nietykalne osoby. Skompromitować najbardziej znaną Ukrainkę w Polsce... To naprawdę łakomy kąsek!

Weronika Marczuk odniosła się również do przeprosin Tomasza Kaczmarka, które w 2020 r. oficjalnie wygłosił dla osób, które przez jego działania zostały niesłusznie zatrzymane przez CBA. Jak producentka jednak podkreśliła, nie naprawiło to ani jej nadszarpniętego wizerunku, ani tym bardziej zszarganych nerwów...

– Nie odbuduje się trzech programów w telewizji, kancelarii prawnej, kontraktu z UEFA, pozycji zawodowej, perspektyw, a przede wszystkim zdrowia, radości życia. Nie cofa się utraconych lat i szans na rodzinę, kiedy się o nią tak usilnie starasz. Chciałabym nie musieć już wracać do tamtego okresu. Jedną z moich najważniejszych wartości jest walka z przeciwnościami. Przeszłam przez piekło i nikomu tego nie życzę – powiedziała z żalem o zatrzymaniu z 2009 r. 

Salonik

Czytaj dalej:

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości