Pixabay/Canva
Pixabay/Canva

TYLKO U NAS. Masowe upadki firm i zwolnienia. Zuber: Coś się w Polsce skończyło

Redakcja Redakcja Praca Obserwuj temat Obserwuj notkę 99
W ostatnich miesiącach media opisują falę zwolnień pracowników i upadków dużych zakładów przemysłowych i fabryk na terenie Polski. Problem dotyka zarówno sektor prywatny i państwowy. Czy fala zamknięć jest zwiastunem rychłego kryzysu? A może to po prostu znak, że polską gospodarkę czeka kolejna transformacja? - Na pewno coś się w Polsce kończy - mówi w rozmowie z portalem Salon24.pl ekonomista i wykładowca WSB Marek Zuber.

Przez Polskę przetacza się fala zwolnień i likwidacji

W ostatnich miesiącach w Polsce można zaobserwować niepokojące zjawisko. Przez kraj przetacza się fala zwolnień i likwidacji, zamykane są zarówno fabryki, duże zakłady pracy, jak i mniejsze działalności. Problem dotyka polskich firm i zagranicznych korporacji z przedstawicielstwami w naszym kraju.

Media donoszą, że decyzją zarządu Walcownia Rur Andrzej - znajdująca się w woj. opolskim - zostanie zlikwidowana. Powód? Jako główną przyczynę wymienia się spadek opłacalności produkcji.

Infosys w Poznaniu (192 osoby), ABB w Kłodzku (600 osób), Nokia (800 osób w całej Polsce), Centrum Usług Wspólnych PepsiCo w Krakowie (200 osób), czy Stellantis w Bielsku-Białej (468 osób) - listę firm, które zwalniają na potęgę można mnożyć. Właśnie dołączył do niej szwajcarski koncern ABB, który tuż przed weekendem ogłosił masowe zwolnienia i zamknięcie zakładu. A to tylko kilka wybranych przykładów.


Państwowy gigant zawiesza świadczenia pracy 30 proc. załogi

Problem nie dotyczy tylko sektora prywatnego. Również państwowe spółki organizują masowe zwolnienia lub tzw. przerwy w obowiązku świadczenia pracy.

Zarząd PKP Cargo zdecydował o uruchomieniu programu kierowania maksymalnie do 30 proc. pracowników na tzw. nieświadczenie pracy, na 12 miesięcy - podała w poniedziałek firma. Nieświadczenie pracy ma dotyczyć wszystkich grup zawodowych, w tym kierownictwa poszczególnych zakładów - dodano.

Więcej przeczytasz o tym tutaj:

Marek Zuber dla Salonu 24: Coś się w Polsce skończyło

O to niepokojące zjawisko zapytaliśmy ekonomistę i wykładowcę uczelni WSB, Marka Zubera. - Coś się w Polsce skończyło - powiedział ekspert w rozmowie z portalem Salon24.pl.

- Widzimy pewną zmianę w polskiej gospodarce. Z powodu radykalnego wzrostu wysokości pensji minimalnej i kosztów energii prowadzenie w Polsce biznesu opartego o model taniej montowni prostych komponentów i urządzeń przestaje się opłacać - wyjaśnił nam ekonomista.

- Zagraniczne korporacje będą zamykać fabryki w Polsce i otwierać je w dalekiej Azji. Pod tym względem atrakcyjniejsze od naszego rynku są też Rumunia i Bułgaria - dodał.

- To nie oznacza, że czeka nas masowy skok bezrobocia. Paradoksalnie wciąż brakuje nam rąk do pracy. Z badań wynika, że firmy w Polsce deklarują taką samą liczbę zwolnień i zatrudnień pracowników. Jedni zatrudniają, drudzy zwalniają. Bilans pozostaje bez zmian - powiedział.

- Oznacza to, że osoby, których zakłady teraz upadają znajdą pracę, ale niekoniecznie będzie to praca w tym samym zawodzie - zaznaczył nasz rozmówca.

- Na świecie kończy się pewna epoka polegająca na tym, że całe życie będziemy pracować w jednym miejscu. W USA jeden człowiek zmienia średnio zawód ponad dwa razy w ciągu swojej kariery zawodowej. To samo czeka nas w Polsce. Musimy być gotowi na nabywanie nowych kompetencji i zmianę środowiska pracy - stwierdził Zuber.

Ekonomista widzi szanse dla polskiej gospodarki. Wskazuje też na polityków

Czy te zmiany oznaczają, że Polska na dobre powinna się pożegnać z przemysłem i skupić wyłącznie na usługach? Nasz rozmówca uważa, że tak nie jest. Wskazuje, że w Polsce ciągle mogą powstawać fabryki, ale już bardziej zaawansowanego sprzętu. Mowa tu o branżach związanych na przykład z mikroprocesorami czy elektromobilnością.

- Polska ciągle jest dobrym miejscem do stawiania fabryk, w których będzie się produkować dobra w oparciu o bardziej zaawansowane technologie. Na takim zwrocie skorzystałyby nie tylko zagraniczne korporacje, które chcą tu otworzyć filie, ale też polscy przedsiębiorcy - wyjaśnił ekonomista.

Rozmówca Salon24 zaznaczył jednak, że taka wizja jest poważnie zagrożona. Na przeszkodzie otwierania takich zakładów pracy stoją wysokie ceny energii i niekorzystne prawo dla przedsiębiorców. Marek Zuber uważa, że dużo zamieszania wprowadził Polski Ład, który został wprowadzony jeszcze w ubiegłej kadencji Sejmu.

- Konieczne jest stworzenie przestępnego prawa do rozwoju firm w Polsce. Koalicja, która doszła do władzy w ostatnich wyborach parlamentarnych obiecywała całkowite wycofanie się z Polskiego Ładu. Minęło prawie pół roku, a rząd dopiero zapowiedział obniżenie składki zdrowotnej. To jest za mało. Rząd powinien opracować strategię, która uprości przepisy regulujące działalność przedsiębiorstw i stworzy korzystne dla nich warunki. Na razie odbywa się to za wolno - podsumował Marek Zuber.

Mateusz Balcerek

Fot. Marek Zuber, fabryka w Polsce. Źródło: Pixabay.com/Facebook.com

Czytaj dalej:


Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo