fot. PAP/Artur Reszko
fot. PAP/Artur Reszko

Lempart chce zablokować prezydenturę Hołowni. "Przez niego nie mogę wziąć ślubu"

Redakcja Redakcja Aborcja Obserwuj temat Obserwuj notkę 92
- Potrzebujemy prezydenta, który nie zawetuje ustaw, na które czekają wyborcy, więc mówimy otwarcie, że jednym z naszych celów jest to, żeby Szymon Hołownia nie został prezydentem. Jesteśmy pewne, że zawetuje wszystko, co będzie dotyczyło praw człowieka, świeckiego państwa, tego, żeby przestała w Polsce obowiązywać zasada, że pewnych praw nie możemy mieć, bo religia Szymona Hołowni nam nie pozwala - oświadczyła Marta Lempart w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Lempart się żali: Przez Hołownię nie mogę wziąć ślubu

Szefowa Strajku Kobiet nie kryje rozczarowania, że politycy nie dotrzymali składanych im obietnic wyborczych. Wszystko przez konserwatywne stanowisko liderów Trzeciej Drogi, których Lempart nazywa "politycznymi oszustami". - Jeśli jest przyzwolenie na to w większości rządzącej, żeby Hołownia bez najmniejszych skrupułów prowadził kłamliwą kampanię na rzecz zakazu aborcji, a Kosiniak-Kamysz drugą, równie obrzydliwą, na rzecz tego, żeby osoby LGBT+ nigdy nie miały żadnych praw, to ja nie wiem, gdzie ja jestem - mówi działaczka.

- Jestem półobywatelką w Polsce, a właściwie ćwierćobywatelką, bo jestem nie tylko kobietą, ale i lesbijką. Tymczasem po tych wygranych przez kobiety wyborach w tym nowym demokratycznym kraju marszałkiem Sejmu jest facet, który codziennie rano wstaje i robi w ramach swojej "pracy" wszystko, żebym nadal nie mogła wziąć ślubu, bo uważa, że moja orientacja seksualna jest "wyborem stylu życia" i jeszcze w dodatku złym. A mój związek jest "wyrobem czekoladopodobnym". To cytaty z Szymona Hołowni - oburza się Lempart. Jak dodaje, dziewczyna, z którą się obecnie spotyka, jest z kraju, w którym związki partnerskie funkcjonują od 2006 roku, a od 2 lat mają równość małżeńską.


"Trzecia Droga to droga do piekła kobiet"

Szefowa Strajku Kobiet żali się, że nikt z nimi nie rozmawia, uczestniczki protestów były bite i nadal są zastraszane i szykanowane przez policję i prokuraturę, a koszty pomocy psychologicznej przerastają możliwości organizacji. Jej zdaniem to Donald Tusk powinien zagrozić Trzeciej Drodze wykluczeniem z rządu, a nie pozwalać na to, by wicepremier i marszałek Sejmu szantażowali premiera.

- Polska 2050 to tak naprawdę Polska 1993, Trzecia Droga to droga do piekła kobiet. To naprawdę jest poważna sprawa. To nie są żarty. Jestem rozczarowana. Bardzo długo czułyśmy się osamotnione, kiedy mówiłyśmy, że to są bardzo źli ludzie, którzy nam wszystkim źle życzą. Którzy nie dopuszczą do tego, żeby cokolwiek się zmieniło. Żeby Polska była chociaż trochę świecka.
PSL, który jest taki rodzinny, a nie widzi 50 000 tęczowych rodzin. Dla nich najlepiej, gdybyśmy zniknęli z powierzchni ziemi.
Robiliśmy niedawno kampanię nawet nie z myślą o rodzicach będących osobami LGBT+, tylko o dzieciach z tęczowych rodzin, które mają prawo się czuć bezpiecznie. A tymczasem panowie od bezpieczeństwa, trwałości, stabilności rodzin robią wszystko, żeby dzieci w Polsce, które się urodziły w tęczowych rodzinach, poczucia bezpieczeństwa nie zaznały - twierdzi Marta Lempart.

Na pytanie, czym w takim razie jest Trzecia Droga, jeśli nie opozycją demokratyczną, Lempart odpowiedziała: - To taki nowy rodzaj fundamentalizmu katolickiego, nienawidzącego praw człowieka - czy to praw kobiet, czy praw osób LGBT+, który we wszystkich innych sprawach jest okej, czyli udaje, że jest demokratyczny, proekologiczny, propracowniczy. Wydaje się nowoczesny, ale tak naprawdę to jest spełnienie snów Ordo Iuris. To jest dokładnie ten następny etap. Fundamentaliści zamienili te straszne organizacje pro-life, te smutne panie stojące z banerami na ludzi udających prawników, a w Sejmie mamy fundamentalistów udających demokratów. I wciąż słyszymy, żeby nie przesadzać.

Lempart nie chce referendum ws. aborcji

Zdaniem szefowej Strajku Kobiet poparcie dla legalizacji aborcji wciąż rośnie i opowiada się już za tym 70 procent obywateli. Jednocześnie ostro sprzeciwia się referendum w sprawie aborcji.

- Oni chcą irlandzkiego scenariusza, tylko nie tego, o którym wszyscy myślą. Oni chcą wprowadzić zakaz przez referendum, czyli ściągnąć te 100 milionów dolarów z Kremla, 100 milionów dolarów od organizacji z USA i od wszystkich organizacji fundamentalistycznych na naszym świecie, bo oni wszyscy pomogą w opłacaniu propagandy, przy której TVP Kurskiego to będą pieszczoty, i wprowadzeniu zakazu aborcji w Polsce - mówi Lempart.

- Bardzo długo czułam się osamotniona, mówiąc, że marszałek Hołownia trzyma projekty ustaw aborcyjnych w zamrażarce. Kiedy wytykałyśmy, że Trzecia Droga na pytanie o prawo aborcyjne odpowiada - referendum. Czyli nie odpowiada na pytanie, bo ono jest o aborcję legalną lub zakazaną. Nie ma takiego stanu prawnego "aborcja referendum". To jest ucieczka, ordynarna, od przyznania, że się w Polsce 2024 jest zwolennikiem cholernego zakazu aborcji. Skrajne polityczne tchórzostwo. Do tego kłamstwo o tym, że ustawa podjęta po wyniku referendum jest odporna na weto - i tu marszałek Sejmu kłamie, druga osoba w państwie! Oraz to populistyczne mówienie, że demokracja pośrednia, przedstawicielska, to nie jest demokracja. Że tylko referendum, najlepiej à la to ostatnie PiS - grzmi działaczka.

Lempart chce zablokować Hołowni drogę do prezydentury

Jej zdaniem Szymon Hołownia zachowuje się gorzej niż przedstawiciele PiS. - W PiS przynajmniej trzymali w tym względzie fason, bo zakaz dali mi na piśmie [wejścia na galerię sejmową w dniu czytania projektów ustaw dotyczących aborcji - przyp. red.], a pan Hołownia poinformował mnie przez biuro przepustek i to dwukrotnie, i potem przez konferencję. Argument jest taki, że mam zakaz prewencyjny, bo w Sejmie musi być porządek. Taki to otwarty Sejm. Zresztą ten zakaz dostały wtedy wszystkie osoby - ponad 40, które przyjechały z całej Polski na debatę. Potrzeba było czterech godzin awantury w mediach, żeby przynajmniej część z nas weszła. Oglądałam debatę aborcyjną w biurze - relacjonuje.

Aktywistka proaborcyjna ma o Szymonie Hołowni jak najgorsze zdanie. - Mamy marszałka sejmu, który przyszedł do polityki po to, żeby nadużywać władzy do realizacji prywatnych, głównie religijnych obsesji, a nie żeby służyć ludziom. Ale odpowiedzialni są za to ci, którzy mu pozwalają. Odpowiedzialny jest Tusk i ci, którzy powinni nas chronić przed takimi ludźmi, przed fundamentalistami, przed populistami.

- Potrzebujemy prezydenta, który nie zawetuje ustaw, na które czekają wyborcy, więc mówimy otwarcie, że jednym z naszych celów jest to, żeby Szymon Hołownia nie został prezydentem. Jesteśmy pewne, że zawetuje wszystko, co będzie dotyczyło praw człowieka, świeckiego państwa, tego, żeby przestała w Polsce obowiązywać zasada, że pewnych praw nie możemy mieć, bo religia Szymona Hołowni nam nie pozwala - dodaje.

ja

Na zdjęciu Marta Lempart, fot. PAP/Artur Reszko

>

Czytaj także:

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo