Początek tego roku dla kierowców zaczął się kiepsko, bo wzrosła opłata paliwowa, która ma duży wpływ na to, ile zapłacimy na stacji benzynowej. Obecnie tam opłata rzutująca w dość dużym stopniu na to, jaka jest cena w przypadku benzyn silnikowych oraz wyrobów powstałych ze zmieszania tych benzyn z biokomponentami wynosi 195,74 zł za 1 m3. Dla olejów napędowych i wyrobów powstałych ze zmieszania tych olejów z biokomponentami oraz biokomponenty stanowiące samoistne paliwa to 422,13 zł za 1 m3, a dla propanu-butan (autogaz) - 238,98 zł za 1 tonę.
Jeszcze w 2023 roku opłaty wynosiły odpowiednio 172,91 zł za 1 m3, 372,90 zł za 1 m3 oraz 211,11 zł za 1 tonę. Na pociechę warto dodać, że na razie nie zmieniła się natomiast opłata akcyzowa. Wynosi ona dla benzyn silnikowych - 1529,00 zł za 1000 litrów, dla oleju napędowego - 1160,00 zł za 1000 litrów oraz gazu skroplonego do napędu silników spalinowych (np. LPG) - 659,00 zł za 1 tonę. W sumie na cenę paliwa wpływają następujące czynniki: cena hurtowa w rafinerii, opłata akcyzowa, marża stacji benzynowej, podatek VAT, opłata paliwowa i opłata emisyjna.
Odpowiedź ws. zniżek na Orlenie miała być do końca marca
Przypomnijmy, że paliwo po 5,19 zł za litr było jednym z najgłośniejszych obietnic Donalda Tuska na 100 dni rządów. Zapytany w marcu tego roku przez dziennikarzy, dlaczego dotąd ceny benzyny nie spadają, premier zaręczał, że do końca miesiąca rząd dowie się, jak sprawić, by było taniej na stacjach. - Do końca marca powinniśmy mieć odpowiedzi, jakie działania są możliwe w obrębie spółki (Orlen), aby ceny paliwa był niższe niż w tej chwili - zapowiedział Tusk. Do tej pory nie powrócił jednak do tematu.
W wakacje będzie drożej
Za chwilę wakacje, czyli czas wzmożonych podróży. Według danych agencji rządowej U.S. Energy Information Administration (EIA), mobilność populacji wyrażona w przejechanych milach na dobę wzrasta w miesiącach lipiec-sierpień o 7 proc., a zużycie paliwa o 4 proc. względem pozostałych miesięcy. Eurostat wskazuje natomiast, że w Polsce zużycie benzyny w latach 2020-2024 w sezonie wakacyjnym wzrasta nawet o 17 proc., a oleju napędowego o 8 proc. w porównaniu do średniej rocznej.
Czynniki sezonowe wpływają na ceny paliw. Wzrost zużycia może spowodować wyższe ceny. Co więcej, Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) definiuje II kwartał jako „sezon przejściowy” w produkcji paliw. Oznacza to przejście rafinerii na produkcję mieszanek letnich. Produkcja takiego paliwa jest droższa niż paliwa zimowego – proces przetwarzania trwa dłużej i ogólna wydajność benzyny na baryłkę ropy jest niższa. Według NACS, w sezonie letnim oznacza to wzrost kosztu produkcji paliw wyższej jakości nawet o 0,4 USD/l.
W latach 2021-2023 ceny benzyny na stacjach paliw w Polsce podczas wakacji były o 5 proc. wyższe niż w pozostałych miesiącach roku. W USA obserwowaliśmy podobną zależność – w miesiącach lipiec-sierpień ceny paliw rosły w tym okresie o 8 proc. względem średniej rocznej. Choć długookresowe trendy wskazują na wysoką zależność cen produktów rafineryjnych od cen ropy naftowej na międzynarodowych rynkach, to sezonowość konsumpcji paliw wciąż ma znaczenie w analizie krótkookresowej.
Ceny paliw latem
Ceny paliw na stacjach w Polsce spadły o 3 proc., z 6,72 PLN/l do 6,53 PLN/l, w II kwartale 2024 r. Na początku czerwca obniżka była kontynuowana z powodu spadku cen surowca, który nastąpił po decyzji OPEC+ o stopniowym wycofywaniu się z drugiego pakietu o 17 proc. wyższe zużycie benzyny odnotowano w Polsce w latach 2020-2024 w miesiącach wakacyjnych (lipiec-sierpień) niż w pozostałych miesiącach o 5 proc. wyższe były ceny benzyny na stacjach paliw w Polsce w latach 2021-2023 w okresie wakacyjnym niż w pozostałych miesiącach. W nadchodzących tygodniach możemy spodziewać się jednak zatrzymania przeceny na polskich stacjach. Ceny ropy naftowej Brent w dniach 03.06-17.06.2024 r. wzrosły już o 8 proc., z 78,36 USD/baryłkę do 84,25 USD/baryłkę, wracając do poziomu sprzed decyzji kartelu OPEC+. Azjatyckie i amerykańskie rafinerie dostosują również wielkość swojej produkcji do niższego niż oczekiwano popytu po wstępnej nadwyżce produkcyjnej.
W długim terminie Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) prognozuje, że szczyt popytu na ropę naftową wyniesie 105,6 mln baryłek dziennie i nastąpi już w 2029 r. W 2024 r. jest to 103,4 mln baryłek dziennie. Po tej rekordowej konsumpcji zapotrzebowanie na ropę miałoby spadać. Z tego powodu analitycy Citi sugerują znaczny spadek cen do 2025 r. nawet do 60 USD/baryłkę, co wiązałoby się z obniżką również na stacjach paliw. Niemniej OPEC krytykuje prognozy MAE i szacuje wzrost popytu co najmniej do 2045 r. nawet do 116 mln baryłek dziennie.
Tomasz Wypych





Komentarze
Pokaż komentarze (11)