Protesty "Blokujmy wszystko"
Akcje protestacyjne planowane na 10 września mają być odpowiedzią na kryzys polityczny i gospodarczy we Francji. Początkowo ruch sprzeciwiał się propozycjom budżetowym premiera François Bayrou, ale z czasem jego postulaty rozszerzyły się o hasła sabotażu i blokad różnych sektorów gospodarki – od energetyki i transportu, po centra handlowe i uczelnie.
Według ocen służb specjalnych liczba uczestników mobilizacji może sięgnąć 100 tys. osób w całym kraju. Część działań organizowana jest w zamkniętych grupach na Telegramie czy Signal, co utrudnia prognozowanie skali protestów. Aktywiści mogą zablokować lotniska, przystanki kolejowe i autobusowe, drogi ruchu.
MSZ ostrzega Polaków we Francji
Przed utrudnieniami ostrzega polskie MSZ. "Skala i formy protestów mogą być zróżnicowane i trudne do przewidzenia. Akcje mogą objąć transport kolejowy i lotniczy, drogi, granice, a także dostęp do paliwa, aptek i szpitali.
W związku z zapowiedzianymi strajkami spodziewane są poważne utrudnienia w podróżowaniu oraz zakłócenia w codziennym funkcjonowaniu:
-10 września 2025 r. - strajki w sektorze kolejowym (SNCF), niektórych liniach lotniczych oraz transporcie publicznym w regionie paryskim (RER, metro, autobusy). Możliwe są również sporadyczne blokady lotnisk.
-18 września 2025 r. - strajk związków zawodowych na dużą skalę, który dotknie pociągi (SNCF), transport miejski (RATP), a także ruch lotniczy (kontrolerzy ruchu lotniczego i linie lotnicze, w tym Air France).
Przewidywane są odwołania lub znaczne opóźnienia lotów, zakłócenia w krajowych i regionalnych połączeniach kolejowych oraz trudności w poruszaniu się po regionie paryskim (metro, RER, autobusy)" - czytamy w komunikacie resortu dyplomacji.
"Zalecamy śledzenie bieżących komunikatów przewoźników (linie lotnicze, SNCF, RATP) i władz lokalnych, zaplanowanie alternatywnych środków transportu, a także unikania miejsc zgromadzeń publicznych" - doradza polskie MSZ.
Skrajna lewica i grupy LGBT będąna ulicach
Prefekt paryskiej policji Laurent Nunez ostrzegł, że w środowych protestach wezmą udział grupy skrajnej lewicy, w tym zwolennicy Francji Nieujarzmionej (LFI). Do mobilizacji dołączają różne środowiska antykapitalistyczne, propalestyńskie czy aktywiści LGBTQIA+.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapowiedziało rozmieszczenie około 80 tys. policjantów i żandarmów w całym kraju, aby zapobiec eskalacji przemocy.
Bayrou złoży dymisję
Sytuację dodatkowo komplikuje kryzys polityczny. Premier François Bayrou, który nie uzyskał wotum zaufania w parlamencie, we wtorek o godz. 13:30 złoży dymisję na ręce prezydenta Emmanuela Macrona. Jego gabinet funkcjonował zaledwie od grudnia 2024 roku.
W ostatnich godzinach przed dymisją rząd opublikował w dzienniku urzędowym decyzje dotyczące m.in. obniżki VAT na panele słoneczne i wsparcia dla instalacji pomp ciepła. Macron ma w najbliższych dniach ogłosić nazwisko nowego premiera. Eksperci sądzą, że jeszcze raz poszuka większości w parlamencie w obawie przed rozpisaniem nowych wyborów parlamentarnych, w których wygrałaby prawdopodobnie prawica na czele ze Zjednoczeniem Narodowym.
Demonstracje po upadku rządu Francji
W poniedziałek wieczorem około 11 tys. osób wzięło udział w manifestacjach w całym kraju, świętując upadek rządu Bayrou. Największe zgromadzenia odbyły się w Rennes i Lyonie, a w Paryżu demonstranci zbierali się przed merostwami dzielnic.
Uczestnicy protestów wyrażali zadowolenie z dymisji premiera i nawiązywali do hasła "Blokujmy wszystko”, zapowiadając swój udział w środowych akcjach.
Upadek gabinetu Bayrou to kolejna porażka rządów prezydenta Emmanuela Macrona. Jak zauważa "Le Monde”, po dymisjach Michela Barniera i François Bayrou, szef państwa znalazł się w trudnej sytuacji i musi znaleźć premiera, który zdoła zapewnić stabilność polityczną i uchwalenie budżetu.
"Le Figaro” dodaje, że Macron nie może już pozwolić sobie na zwłokę ani powtarzanie dotychczasowej strategii. Coraz głośniej pojawiają się głosy wzywające do zmiany metody sprawowania władzy, a opozycja sugeruje możliwość nowych wyborów parlamentarnych i prezydenckich.
Fot. Protesty we Francji/PAP
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (32)