na zdjęciu: w tle  Komendant Służby Ochrony Państwa gen. bryg. SOP Radosław Jaworski, w kołach: szef MSWiA Marcin Kierwiński (L), Marcin Przydacz (P) i prezydent Karol Nawrocki (P). fot. PAP
na zdjęciu: w tle Komendant Służby Ochrony Państwa gen. bryg. SOP Radosław Jaworski, w kołach: szef MSWiA Marcin Kierwiński (L), Marcin Przydacz (P) i prezydent Karol Nawrocki (P). fot. PAP

Awantura o szefa SOP. O jednym przepisie kancelaria prezydenta woli nie wspominać

Redakcja Redakcja Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 46
Decyzja o zawieszeniu komendanta Służby Ochrony Państwa wywołała napięcia na linii rząd–prezydent. Choć formalne odwołanie szefa SOP wymaga zgody głowy państwa, wszczęcie postępowania dyscyplinarnego i zawieszenie w obowiązkach leży wyłącznie w gestii ministra spraw wewnętrznych. KPRP pomija fakt, że w ustawie jest zapis o tym, że w wyniku takiego postępowania może dojść do wydalenia ze służby. Sprawa gen. bryg. Radosława Jaworskiego stała się testem granic tych kompetencji.

Zawieszenie szefa SOP bez zgody prezydenta. Spór o kompetencje i odpowiedzialność

We wtorek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec komendanta SOP. Gen. Jaworski został zawieszony w czynnościach służbowych, a jego obowiązki przejął zastępca – płk Tomasz Jackowicz. Zawieszenie nie wymaga zgody prezydenta i – zgodnie z ustawą – może trwać do 12 miesięcy.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreślił, że decyzja ma wyłącznie jeden motyw. „SOP to służba złożona z profesjonalnych funkcjonariuszy. Oddanych Ojczyźnie i swojej pracy. Jest to jednak obszar szczególnie wrażliwy. Moja decyzja o zawieszeniu komendanta SOP podyktowana jest dobrem tej służby. I to jest jedyny komentarz do tej sprawy” – napisał minister na platformie X.


Prezydent nie zgadza się na odwołanie komendanta. Prawo pozwala go jednak odwołać

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker poinformował, że prezydent Karol Nawrocki nie wyraził zgody na odwołanie gen. Jaworskiego. Jednocześnie przyznał, że zawieszenie komendanta SOP nie wymaga akceptacji głowy państwa, a w takiej sytuacji „pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie formacji i bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie bierze na siebie” minister spraw wewnętrznych.

Podobne stanowisko przedstawił prezydencki minister Marcin Przydacz, który podczas briefingu w Davos podkreślił: „Prezydent wysoko ocenia pracę pana komendanta, wysoko także ocenia pracę Służby Ochrony Państwa (…) Nie widzi powodów do odwołania komendanta SOP”. Dodał też, że ustawa jasno wskazuje na konieczność zgody prezydenta w przypadku zmiany na tym stanowisku.

Nie wspomniał jednak o tym, że przepisy przewidują jednak sytuację, w której to minister może decydować o odwołaniu szefa SOP. Władzę dyscyplinarną wobec komendanta SOP sprawuje minister właściwy do spraw wewnętrznych. To właśnie przełożony dyscyplinarny może wszcząć wobec funkcjonariusza postępowanie dyscyplinarne, które może zakończyć się wymierzeniem kary skutkującej wydaleniem funkcjonariusza ze służby.


Bunt, kontrola i nieprawidłowości

Według źródeł związanych ze służbami, decyzja MSWiA ma związek z wynikami „wieloaspektowej kontroli” prowadzonej w SOP. Miała ona wykazać nieprawidłowości w polityce kadrowej i finansowej. Kontrola została wszczęta po kradzieży samochodów należących do rodziny premiera Donald Tusk.

W czasie jej trwania gen. Jaworski przebywał najpierw na urlopie, a następnie na zwolnieniu lekarskim. Obowiązki komendanta pełnił wówczas wyznaczony przez niego płk Krzysztof Król. W ostatnich dniach do MSWiA wpłynął także list pracowników SOP domagających się powrotu Jaworskiego do służby – resort ocenił, że był on reakcją na kończące się czynności kontrolne.

na zdjęciu: w tle Komendant Służby Ochrony Państwa gen. bryg. SOP Radosław Jaworski, w kołach: szef MSWiA Marcin Kierwiński (L), Marcin Przydacz (P) i prezydent Karol Nawrocki (P). fot. PAP, kolaż Salon24.pl

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj46 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka