Rozpoczął się proces Bartłomieja Ciążyńskiego, radnego Lewicy z Wrocławia i byłego wiceministra sprawiedliwości. Prokuratura oskarża go o wyłudzenie paliwa i płynu do spryskiwaczy na kwotę około 4500 złotych. Polityk nie przyznaje się do winy - relacjonuje Marcin Torz w Salonie24.
Bartłomiej Ciążyński trafił przed oblicze sądu, ponieważ – jako wicedyrektor Łukasiewicz Portu we Wrocławiu – zapłacił służbową kartą za paliwo do służbowego samochodu, którym z rodziną pojechał na wakacje do Słowenii. Prokuratura uważa, że było to niezgodne z prawem i dlatego oskarżyła polityka o przekroczenie uprawnień i niekorzystnego rozporządzenia mienia instytutu, w którym był zatrudniony po politycznym układzie.
Co prokuratura zarzuca byłemu wiceministrowi?
Ciążyński nie dość, że zatankował tuż przed przekroczeniem granicy Polski, to jeszcze dokupił płyn do spryskiwaczy. Sprawę ujawnili dziennikarze Wirtualnej Polski, a po artykule Ciążyński stracił posadę wiceministra sprawiedliwości, czyli zastępcy Adama Bodnara.
Zdaniem prokuratury Ciążyński działał umyślnie. Wiedział, że nie może płacić kartą służbową za paliwo wykorzystywane w celach prywatnych, a mimo to zalał do pełna skodę superb – tuż przed granicą z Czechami (bo za granicą nie mógł płacić publicznymi pieniędzmi).
W sądzie zgrywa niewiniątko. Nie przyznał się do winy i sugerował, że padł ofiarą spisku czy zmowy. Jak zaznaczał, w warunkach korzystania z samochodu służbowego jego przełożeni informowali go nieprecyzyjnie i dlatego popełnił błąd na stacji paliw.
Oczyszczenie się z zarzutów albo koniec kariery
Ciążyński ma o co walczyć. Jest radcą prawnym i radnym miejskim Wrocławia. Jeśli zostanie skazany (nawet symbolicznym wyrokiem, a taki mu grozi), to będzie oznaczało to jego koniec zarówno w zawodzie, jak i w polityce. Trzeba mu oddać, że chowa głowy w piasek. Nie chciał wyłączenia jawności rozprawy (czyli zgodził się na obecność dziennikarzy) i zezwolił na pokazywanie swojego wizerunku i podawania pełnego imienia i nazwiska. Ciążyński zapewnia, że nie jest przestępcą i liczy, że nie poniesie surowych konsekwencji.
Interesujące, że Ciążyński jest radnym miejskim klubu Lewicy, który jest w sojuszu z prezydentem Wrocławia Jackiem Sutrykiem, który – choć w innej sprawie – również jest oskarżopny przez prokuraturę.
Fot. Bartłomiej Ciążyński, były wiceminister sprawiedliwości podczas rozprawy w sądzie/Salon24
Marcin Torz
Inne tematy w dziale Społeczeństwo