W najnowszym odcinku „Algorytmów władzy" Mariusz Kowalewski i Adam Abramczyk ogłaszają koniec Polski 2050. Diagnoza jest bezlitosna: partia de facto nie istnieje, posłowie szukają nowych przystani, a Hołownia może liczyć co najwyżej na ambasadę w Watykanie. Kilka godzin po nagraniu odcinka sam lider partii potwierdził, że sytuacja jest dramatyczna, jego desperacki wpis na X to krzyk człowieka, który traci kontrolę nad własnym projektem.
Partia, która de facto nie istnieje
Wygląda na to, że dni partii Szymona Hołowni są już policzone. „De facto Polski 2050 już nie ma" – mówi wprost Mariusz Kowalewski. Sondaże pokazują poparcie na poziomie 2 proc., a nawet poniżej. To już nie jest kwestia walki o Trzecią drogę, ale walki o przetrwanie.
Adam Abramczyk dodaje: „Po tej kompromitacji wyborczej już takiej szansy nie widzę. Ta partia raczej nie ma szansy się utrzymać."
Obejrzyj lub posłuchaj nowego odcinka Algorytmów Władzy na kanale YouTube Salon24:
Chaos wewnętrzny osiągnął apogeum podczas wyborów przewodniczącego, gdy zamiast 700 osób zagłosowało nagle 20 tysięcy. „Tak jak stworzył partię, tak ją utopił" – podsumowuje Abramczyk, porównując Hołownię do Ryszarda Petru. Z tym że Petru spadł z piedestału za wyjazd na Maderę. Hołownia? Za to, że „obraził się na naród, że go nie wybrał na prezydenta, i tak się obraził, że się później na własną partię obraził."
Jak bardzo jest źle? Kilka godzin po nagraniu odcinka Hołownia opublikował na X wpis, który potwierdza najgorsze prognozy. Pisze o „chaosie polaryzacji", „śmiertelnym boju dwóch frakcji" i sytuacji, która „zagraża nie tylko partii, ale naszej koalicji i przyszłości Polski". Apeluje do członków: „Opamiętajcie się. Wystarczy." To język człowieka, który stracił kontrolę.
Gdzie pójdą posłowie PL2050?
Kowalewski ma już konkretne informacje z sejmowych kuluarów: „Ci posłowie już chodzą, już pytają. Trójka przejdzie do PSL-u, ktoś do Lewicy, piątka do Koalicji Obywatelskiej."
Im bliżej wyborów 2027, tym szybciej nastąpi exodus. Donald Tusk doskonale to rozumie i według rozmówców prowadzi już cichą rekrutację. „Polska 2050 by była dla niego ważna, gdyby miała powyżej 10%. W tej chwili są tylko kulą u nogi" – ocenia Abramczyk.
A co z Hołownią? W kuluarach sejmowych mówi się o stanowisku ambasadora. Kierunek: Watykan lub Włochy. „Tylko dla Szymona Watykan, naprawdę, tam by sobie przetłumaczył te wszystkie 20 książek. Papież Leon XIV na pewno chętnie przeczyta" – ironizuje Abramczyk.
Co dalej z Pełczyńską-Nałęcz?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która przegrała wewnętrzne wybory, może paradoksalnie wyjść z tego kryzysu obronną ręką. Ale nie teraz.
„Jeżeli Polska 2050 się rozpadnie, to ona nie ma w tej chwili miejsca ani w Platformie, ani w PiS" – przyznaje Abramczyk. Zaraz jednak dodaje zaskakującą prognozę: „Uważam, że musi się w Polsce stworzyć jakiś inny obóz i ona będzie właśnie, jest młodą osobą, moim zdaniem będzie grała tam główne skrzypce."
Kowalewski jest bardziej sceptyczny. Relacjonuje, co usłyszał w Sejmie: „W momencie kiedy ona przegra wybory i Donald Tusk doprowadzi do pozbycia się jej z rządu, dziennikarze przestaną dzwonić, ona przestanie istnieć, zniknie."
Na co Abramczyk ripostuje: „To jest myślenie polityków na tydzień do przodu, a nie na dwa lata."
Fot: Szymon Hołownia w Sejmie/PAP
red.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo