Komisja Europejska 26 stycznia 2026 r. zatwierdziła polski plan wydatków w ramach SAFE – chodzi o 43,7 mld euro wnioskowanych pożyczek na obronność. W tle decyzji wybuchła dyskusja po wypowiedzi szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, który wyraził obawy, że z SAFE nie da się kupować sprzętu z USA i w pełnym zakresie z Korei Południowej. Ale czy szef BBN aby na pewno zna założenia programu?
Z tego artykułu dowiesz się:
- czym dokładnie jest program SAFE i jaki ma cel
- dlaczego w SAFE pojawia się zasada „europejskiej przewagi” (65/35)
- skąd wzięła się krytyka po słowach Cenckiewicza i co w niej jest zasadne
- gdzie realnie można kupować uzbrojenie za pieniądze z SAFE, a gdzie nie
O co chodzi w SAFE? To nie „budżet na dowolne zakupy”
SAFE (Security Action for Europe) to unijny instrument, który ma dać państwom UE do 150 mld euro preferencyjnych pożyczek na szybkie, duże zakupy uzbrojenia i wsparcie europejskiej bazy przemysłowej. Jego logika jest prosta: pieniądze mają w pierwszej kolejności wzmacniać zdolności produkcyjne w Europie i uniezależniać UE w kluczowych obszarach obronności.
Ten punkt jest kluczowy, bo SAFE od początku projektowano jako narzędzie „kupujmy wspólnie i europejsko”, a nie jako fundusz do finansowania zakupów gdziekolwiek jest najwygodniej.
Cenckiewicz narzeka i mówi o USA i Korei. Spadła na niego fala krytyki
W programie „Gość Wydarzeń” 26 stycznia 2026 r. Sławomir Cenckiewicz wskazywał, że niepokoją go sygnały, iż z SAFE nie da się kupować sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego, i łączył to z amerykańską strategią obronną oraz oczekiwaniami USA wobec sojuszników.
Krytycy jego wypowiedzi podnoszą przede wszystkim jedno: ograniczenia zakupowe nie są „widzimisię”, tylko są wpisane w konstrukcję SAFE i były znane od miesięcy. W tym sensie trudno udawać zaskoczenie, bo mechanizm ma świadomie premiować europejskie łańcuchy dostaw.
Zasada 65/35. Tu jest sedno, a nie polityczne emocje
W debacie stale wraca próg „65/35”: SAFE wprowadza preferencję dla europejskiego wkładu w komponentach i wartości zamówień – w praktyce ma dominować europejski udział, a komponenty spoza UE/EOG/Ukrainy są limitowane. Ta zasada jest szeroko opisywana w analizach i omówieniach instrumentu.
To oznacza, że zakup „w pełni amerykański” z pieniędzy SAFE z definicji jest problematyczny, bo SAFE nie powstał po to, by finansować import z USA, jednak współpraca z podmiotami spoza Europy może się pojawiać, ale zwykle w ograniczonej roli (np. jako część łańcucha dostaw), a nie jako główny wykonawca „gotowego produktu”.
Gdzie można kupować sprzęt w ramach SAFE, a gdzie raczej nie
Jeśli spojrzeć na cel SAFE, odpowiedź jest mniej efektowna niż internetowe spięcia, ale bardziej użyteczna: pieniądze mają iść przede wszystkim na zakupy i produkcję w Europie (w tym w Polsce) oraz na wspólne projekty, które da się dostarczyć w krótkim terminie.
To nie wyklucza, że w systemie uzbrojenia będą elementy nieeuropejskie – ale SAFE jest skonstruowany tak, by rdzeń (wykonawca, kluczowe komponenty, kontrola nad produktem) był europejski. Z perspektywy Warszawy to prowadzi do prostego wniosku: SAFE jest najlepszy tam, gdzie Polska i UE mają albo mogą szybko zbudować kompetencje przemysłowe, a nie tam, gdzie zakup polega na „zamówieniu gotowca” poza Europą.
Dlaczego UE w ogóle tak to ustawiła (i co z tego wynika dla Polski)
SAFE powstał w realiach wojny Rosji przeciw Ukrainie i rosnącej presji na to, by Europa szybciej produkowała i uzupełniała zapasy. W wielu krajach UE pojawiło się przekonanie, że bez preferencji dla europejskiego przemysłu instrument zamieniłby się w dopalacz importu – bez trwałej zmiany zdolności produkcyjnych na miejscu.
Dla Polski praktyczny spór nie brzmi więc „USA czy Europa”, tylko: które programy zbrojeniowe jesteśmy w stanie zrealizować tak, by spełnić warunki SAFE i jednocześnie realnie podnieść nasze zdolności bojowe – oraz jak pogodzić to z już podpisanymi kontraktami pozaeuropejskimi.
Co dalej po decyzji KE? Terminy i pierwsze pieniądze
Po akceptacji Komisji procedura przechodzi na etap decyzji państw UE i zawarcia umowy pożyczkowej; w przestrzeni publicznej pojawia się termin połowy marca jako realny moment na podpisanie umowy i uruchomienie zaliczki.
To oznacza, że dyskusja o SAFE i o tym, co da się w nim kupić, dopiero się rozkręci – bo wraz z pierwszymi transzami zacznie się twarda weryfikacja: kto, co i gdzie naprawdę potrafi wyprodukować w europejskich łańcuchach dostaw.
na zdjęciu: Historyk Sławomir Cenckiewicz. fot. Jwdys, CC BY-SA 4.0
RD
Inne tematy w dziale Polityka