Grzegorz Braun. Samotny wilk, który nie zbuduje stada?

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 22
Połowa Polaków nie chce Grzegorza Brauna w Sejmie, ale to kompletnie nie ma znaczenia. W najnowszym odcinku podcastu politycznego Jacek Protasiewicz, Piotr Paciorek i Adam Abramczyk z "Algorytmów władzy" rozkładają fenomen Brauna, założyciela Konfederacji Korony Polskiej, na części pierwsze. Czy samotny wilk polskiej polityki zdoła zbudować coś więcej niż teatr jednego aktora?

Grzegorz Braun to fenomen, który wymyka się prostym klasyfikacjom. Jacek Protasiewicz, który znał go jeszcze ze studenckich czasów na wrocławskiej polonistyce, opowiada historię, która wiele wyjaśnia.

"Jestem zbyt wielkim indywidualistą, żebym wstępował do organizacji. Nie lubię niczego w rodzaju dyscypliny organizacyjnej. A jeszcze że mi jakiś szef będzie wydawał polecenia, co mam robić" – tak młody Braun odmówił wstąpienia do NZS-u pod koniec lat osiemdziesiątych.


Ta cecha, radykalny indywidualizm, może dziś stanowić jego największą siłę i największą słabość jednocześnie.

Cała rozmowa Jacka Protasiewicza, Piotra Paciorka i Adama Abramczyka


Sondaże kłamią, arytmetyka nie

46% Polaków deklaruje, że nie chce Brauna w parlamencie. Adam Abramczyk, gość podcastu, punktuje jednak bezlitośnie: "W systemie proporcjonalnych wyborów głosy przeciwne kompletnie nie mają znaczenia" mówi w podcascie Jacek Protasiewicz. 

26% poparcia przy 27% niezdecydowanych? Nawet jeśli połowa z tego pójdzie do urn, Braun podwaja swój wynik z wyborów prezydenckich. 13% to poziom Trzeciej Drogi – tej samej, która dała Tuskowi klucze do rządu.

Problem Brauna z listami

Ale jest haczyk. "Braun, jeżeli by sam startował i byśmy mieli takich Braunów stu, to rzeczywiście byłbym pewny, że mogą mieć wynik dwucyfrowy" – zauważa Abramczyk. "Natomiast w momencie, kiedy poznamy listy i poznamy te osoby, które on weźmie... może się powtórzyć historia Konfederacji z 2023 roku".


Konfederacja zjechała wtedy z wysokich sondaży do 6%, głównie przez kontrowersyjne nazwiska na listach. Braun stoi przed tym samym wyzwaniem – musi wypełnić 41 okręgów wyborczych ludźmi, którzy nie odstraszą jego fanów.

Kult jednostki

Protasiewicz opisuje scenę z lokalu wyborczego podczas eurowyborów. Kobieta w średnim wieku, "zafascynowana Braunem", mówi wprost: "Ja już nigdy więcej na żadną partię nie zagłosuję. Tylko osoby się liczą". Wzięła zaświadczenie i pojechała do Krakowa bo tam mogła głosować na niego.

To siła. Ale i pułapka. Bo co, gdy na liście w Lublinie czy Szczecinie nie będzie Brauna, tylko ktoś zupełnie nieznany?


Polityczny test dla Polski

"Trochę nam też powie prawdę o polskim społeczeństwie – ile tak naprawdę tego, czego przez ostatnie trzydzieści lat nie było widać. Takiej mieszanki ksenofobii i antysemityzmu" – podsumowuje Protasiewicz.

Wynik Brauna w przyszłorocznych wyborach będzie nie tylko testem dla jego formacji. Będzie testem dla nas wszystkich.

red.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj22 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo