Miszalski się nie zatrzymuje. Kusi mieszkańców nową obietnicą

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Aleksander Miszalski wyszedł z kolejną obietnicą, która ma uratować jego prezydenturę w obliczu niemal pewnego referendum w Krakowie. Tym razem włodarz miasta zapronował tańsze bilety miesięczne MPK, których ceny miasto - przy wsparciu radnych KO - podniosło. Wolontariusze uzbierali już ok. 75 tys. podpisów. Mają jeszcze miesiąc czasu do zakończenia procedury.

Zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum rozpoczęło się 27 stycznia. Inicjatorzy akcji krytykują politykę transportową miasta, w tym wydłużenie godzin pobierania opłat w strefie płatnego parkowania, wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej oraz zasady funkcjonowania Strefy Czystego Transportu.  


Referendumkrk wciąż zbiera podpisy. Ile ich ma?

Wśród zarzutów pojawiają się także kwestie zadłużenia miasta oraz sposób sprawowania urzędu przez prezydenta - choćby zatrudnienie partyjnych znajomych na najważniejsze stanowiska i w spółkach, od czego odżegnywał się w kampanii samorządowej Miszalski. Aby referendum mogło się odbyć, komitet obywatelski musi w ciągu 60 dni zebrać co najmniej 10 proc. podpisów uprawnionych do głosowania mieszkańców. W Krakowie oznacza to 58 355 podpisów. Samo referendum będzie ważne, jeśli frekwencja wyniesie minimum 158 555 osób, czyli 3/5 liczby głosujących w wyborach prezydenckich. O wyniku zdecyduje zwykła większość głosów. W tej chwili krakowscy wolontariusze dysponują ok. 75 tys. podpisów. 

W mediach społecznościowych Aleksander Miszalski przyznał wprost, że trwająca debata wokół referendum jest sygnałem, iż władze miasta "poszły o krok za daleko” i nie poradziły sobie z komunikowaniem swojej polityki. Zapowiedział wyciągnięcie wniosków oraz korekty w najbardziej krytykowanych obszarach. Mowa o Strefie Czystego Transportu - na razie nie znamy szczegółów - oraz o strefie bezpłatnego parkowania w każdą niedzielę dla mieszkańców w centrum Krakowa. 

Największe emocje wzbudzała w ostatnich tygodniach zapowiedziana na marzec podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej. Krytycy zwracali uwagę, że nowe stawki plasowałyby Kraków w czołówce najdroższych miast w Polsce pod względem kosztów korzystania z autobusów i tramwajów. Za podwyżką głosowali radni Koalicji Obywatelskiej. Ostatecznie podwyżki wejdą w życie 1 marca, ale w zmienionej formule.  


Nowy boom dla Krakowian. Bilety droższe, ale mniej

Miszalski zapowiedział, że bilet miesięczny dla mieszkańców będzie kosztował od tej pory 99 zł zamiast wcześniej proponowanych 109 zł. Oznacza to, że cena wzrośnie o 9 zł, a nie o 19 zł, jak pierwotnie planowano. Podobne korekty mają objąć inne bilety okresowe. Jednocześnie podwyżki cen biletów jednorazowych i turystycznych zostaną wprowadzone zgodnie z wcześniejszym harmonogramem.

Część komentujących wskazuje, że sposób komunikowania nowej ceny może wprowadzać w błąd, sugerując obniżkę, podczas gdy w rzeczywistości nadal mamy do czynienia z podwyżką - choć mniejszą niż zapowiadano. Inni komentatorzy czekają na kolejne obietnice i korekty wraz z coraz wiekszą liczbą uzbieranych podpisów pod projektem referendum. 

Aleksander Miszalski już w styczniu, podczas konferencji prasowej, odpierał zarzuty przeciwników. Wskazywał na rosnące dochody miasta, inwestycje realizowane "blisko mieszkańców” oraz działania mające poprawić jakość usług transportowych i komfort życia w Krakowie. Wyraził również przekonanie, że mieszkańcy podejdą do inicjatywy referendalnej w sposób odpowiedzialny, oskarżając kilkukrotnie ich inicjatorów o nieczyste intencje, polityczne pobudki i niejasność finansowania kampanii wymierzonej przeciwko niemu.   


Fot. Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa/PAP

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo