Stres obiektywny i subiektywny. Na pierwszy nie ma rady, drugi - można opanować

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Nadmierny stres utrudnia  życie, osłabia odporność, zaburza gospodarkę hormonalną. Osoby nadmiernie wpadają w błędne koło i nieraz same pogarszają swój stan.

Przewlekły stres może prowadzić do rozwoju depresji i wielu innych, także somatycznych chorób. Wbrew pozorom interpretacja rzeczywistości ma przełożenie na nasze zachowanie i samopoczucie.

Na stres obiektywny nie ma rady: trudno nie stresować się np. w sytuacji straty kogoś bliskiego albo np. choroby.  Natomiast stres subiektywny wytwarzamy niejako sami i możemy go w pewien sposób opanować. Według psychologa Wojciecha Eichelbergera może on stanowić nawet 80 proc. obciążenia wynikającego ze stresu. Jak powstaje taki stres? Poprzez interpretację określonych wydarzeń, rozpamiętywanie.

„Gdy mamy silną tendencję do interpretowania zdarzeń w sposób zagrażający, wtedy nasze wyobrażenia o przeszłości i przyszłości – zwane śnieniem na jawie – przypominają film grozy. Ponieważ ciało słucha umysłu, więc chcąc nie chcąc, reaguje tak jakby uczestniczyło w realnych, groźnych wydarzeniach. Z reguły okazuje się, że rzeczywistość nigdy nie jest tak zła, jak nasze myśli o niej" – pisze psychoterapeuta na stronie Instytutu Psychoimmunologii.

Zobacz też:

Media społecznościowe a stres

Niedawno na łamach czasopisma „Cyberpsychology, Behaviour and Social Networking” ukazała się praca o relacji między objawami depresji a używaniem mediów społecznościowych. Stało się to kilka lat po tym, jak Amerykańska Akademia Pediatryczna przestrzegała przed "facebookową depresją".

Jednak okazuje się, że to nie media społecznościowe powodują objawy depresji, ale określone sposoby ich używania. Objawy depresji można rozwinąć poprzez nadmierne porównywanie się ze "znajomymi", rozpamiętywanie ich postów, a także... śledzenie za pomocą mediów byłego partnera.

Z kolei wklejanie pozytywnych statusów, otrzymywanie wsparcia za pomocą mediów społecznościowych i szukanie za ich pomocą rzeczywistych metod pomocy ma działanie wręcz antydepresyjne.

Inny argument dorzuca psychoanaliza. Klasyczny przykład pewnego negatywnego zakotwiczenia, które rzutuje na przyszłość dotyczy chłopca, który podsłuchuje rozmowę rodziców i słyszy, że jego ojciec mówi: "z tego dzieciaka nic nie będzie". Chłopiec myśli, że to o nim i jest przekonany, że rzeczywiście do niczego się nie nadaje. To wewnętrzne przekonanie nie pozwala mu osiągać sukcesów. Po latach smutnego życia okazuje się, że ojciec mówił nie o nim, a o dziecku sąsiadów.

AK

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.

Artykuł współfinansowany z funduszu prewencyjnego PZU.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości