Wystarczy zwykłe badanie morfologiczne, aby wykryć szpiczaka, jednego z najczęstszych nowotworów krwi. Niestety, wciąż ta choroba wykrywana jest u pacjentów w Polsce zbyt późno.
Z danych European Network Myeloma Patient wynika, że co czwarty chory na szpiczaka trafia do co najmniej czterech lekarzy, zanim zostanie u niego wykryta ta choroba. Najczęściej są to lekarze podstawowej opieki zdrowotnej oraz ortopedzi, ponieważ choroba ta osłabia układ kostny i jej objawami są np. bóle kręgosłupa, szczególnie w okolicy lędźwiowej, zaburzenia rytmu serca oraz ciągłe zmęczenie i osłabienie. Lekarze rzadko jednak zwracają uwagę, że mogą to być objawy szpiczaka, biorąc je za inne przypadłości.
Według UK National Cancer aż u 38 proc. pacjentów szpiczak zostaje zdiagnozowany dopiero po przyjęciu pacjenta na pogotowie ratunkowe, czyli po kilku latach, wtedy, kiedy dochodzi do jej zaostrzenia.
- W Polsce się zdarza, że chory trafia do stacji dializ z krańcową niewydolnością nerek, gdzie po dokładnych badaniach się okazuje, że do zniszczenia tego narządu doprowadził występujący od wielu lat szpiczak - powiedział konsultant krajowy w dziedzinie hematologii prof. Wiesław Jędrzejczak, uczestniczący w 16. Międzynarodowych Warsztatach Szpiczakowych (IMW) w New Delhi.
- Żeby wykryć ten nowotwór krwi nie trzeba specjalistycznych badań, wystarczy regularnie, najlepiej co roku, wykonywać morfologię krwi i OB, co kosztuje zaledwie 20 zł – podkreślił. Dodał on, że wczesne wykrycie tej choroby pozwala szybciej rozpocząć leczenie, a to daje największe szanse na jej kontrolowanie przez wiele lat. - Najgorzej rokują chorzy ze schyłkową niewydolnością nerek – podkreślił prof. Jędrzejczak.
Lekarze podstawowej opieki medycznej European Network Myeloma Patient alarmuje, że z powodu późnego wykrycia 10 proc. pacjentów umiera na szpiczaka w ciągu zaledwie 60 dni od postawienia diagnozy, a co czwarty przeżywa nie więcej niż rok. Jednak pozostałym pacjentom udaje się znacząco wydłużyć życie.
W Polsce chorzy na szpiczaka przed ponad dekadą żyli przeciętnie 3 lata; teraz żyją średnio 6-7 lat, choć są i tacy, którzy od wykrycia tej choroby żyją 10 i więcej lat. Dzięki temu wzrasta liczba wszystkich pacjentów. 10 lat temu było u nas około 3 tys. chorych na szpiczaka, a teraz jest ponad 8 tys.
źródło: PAP
ja
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.
Artykuł współfinansowany z funduszu prewencyjnego PZU.
Inne tematy w dziale Rozmaitości