136 obserwujących
6886 notek
17741k odsłon
2693 odsłony

Taśmy Ardanowskiego. Minister rolnictwa krytykuje pracowników ARiMR z nadania PiS

Szef resortu rolnictwa, minister Jan Krzysztof Ardanowski, fot. gov.pl
Szef resortu rolnictwa, minister Jan Krzysztof Ardanowski, fot. gov.pl
Wykop Skomentuj106

Wyciekło nagranie ze spotkania ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego z dyrektorami i kierownictwem 16 oddziałów wojewódzkich Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na temat wykorzystania unijnych środków. Ardanowski miał wtedy „ujawnić prawdę” o ARiMR.

Nagranie ujawnił we wtorek Kandydat Konfederacji na posła, b. wiceminister Skarbu Państwa Krzysztof Tołwiński, ale zrobiło się o nim głośno w kontekście nagrania rozmowy Sławomira Neumanna z lokalnymi działaczami PO w Tczewie, które pokazała dziś TVP Info. Polityk PO twierdzi, że wyciągnięcie jego rozmowy sprzed prawie 2 lat to przykrycie skandalu z nagraniem ministra Ardanowskiego sprzed miesiąca.

Zobacz: Taśmy Neumanna: Jeśli będziesz w Platformie, będę cię k... bronił jak niepodległości

Podczas spotkania ministra rolnictwa z kierownictwem ARiMR Ardanowski miał wyjaśnić powody nagłego odwołania pod koniec sierpnia prezes agencji, Marii Fajgier. Jej następcą został Tomasz Nowakowski. Szef resortu rolnictwa mówił o poważnym kryzysie w ARiMR. – Narasta kryzys. Wnioski rolników rozpatrywane są nie miesiącami, a latami. Rolnicy zapomnieli na co je składali. Środki publiczne są realnie zagrożone. Nie da się już zgonić na poprzedników – powiedział na spotkaniu.

Zwrócił uwagę, że zaległości w rozpatrywaniu wniosków obejmują lata. Minister Ardanowski podkreślił, że kierownictwo ARiMR, rekomendowane w końcu przez PiS, „powinno być sprawniejsze od poprzedników", a od „znakomicie opłacanej" kadry zarządzającej trzeba wymagać kompetencji. Wytknął przy tym, że szefowie ARiMR zarabiają więcej niż on sam, że angażowanie się kampanię wyborczą nie może odbywać się kosztem wielomiesięcznych, a nawet wieloletnich opóźnień.

Do resortu wciąż bowiem trafiają wnioski kierownictwa ARiMR o przedłużenie terminów rozliczeń wniosków na dofinansowanie modernizacji gospodarstw i rolniczy handel detaliczny. – Kpina z rolników – złościł się minister. – Jeśli trzeba będzie, będzie pracowali w soboty i w niedziele – zarządził minister. Nowo powołany prezes ma mu wysyłać co tydzień raport z postępu rozliczeń wniosków. Zagroził dalszymi zwolnieniami wśród oddziałów wojewódzkich.

Ardanowski wytknął też szereg innych problemów, z którymi nie radzą sobie urzędnicy ARiMR, m.in. nieudolne wprowadzanie innowacji do rolnictwa, spowalniającą wszystko blokadę decyzyjną, bezsensowne przedłużanie procesów sądowych, a zwłaszcza ogromne zaległości w wykorzystywaniu środków unijnych. – Jesteśmy na etapie realnego zagrożenia wykorzystania środków publicznych i zasada N+3 może nie wystarczyć. Jeśli nie nastąpią rewolucyjne zmiany, to utracimy pieniądze z programu ryb – mówił Ardanowski.

Minister rolnictwa już po ujawnieniu nagrań mówił, że to rolnicy na spotkaniach z nim i innymi działaczami PiS zgłaszali uwagi np. dotyczące działania w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 "modernizacja gospodarstw rolnych" wskazując, że "nie obrobione" wnioski leżą przez 1,5 do 2 lat.

- Na spotkaniu z dyrektorami oddziałów ARiMR przedstawiłem, że musi nastąpić przyspieszenie tych działań. Mówiłem, że również oczekują, że pracownicy Agencji będą podejmowali decyzje, a nie zasłaniali się - tak jak to miało wielokrotnie miejsce - opiniami prawnymi i szukaniem tak długo wyjaśnień ze strony rolników, żeby przerzucić na nich odpowiedzialność i nie przyznać środków - tłumaczył Ardanowski.

- Również podkreśliłem, że nie będzie "świętych krów", a ci którzy są, muszą być aktywni i kompetentni i żadnej ochrony politycznej nikt nie ma. Od ludzi Prawa i Sprawiedliwości wymaga się więcej" - dodał minister. W ARiMR pracuje ok. 11 tys. osób.

Minister pytany o wykorzystanie unijnych środków przez ARiMR wyjaśnił, że "według wyliczeń bieżących nie ma zagrożenia, że unijne pieniądze nie zostaną wydane. Ale, jak zaznaczył, woli "dmuchać na zimne". - Ponieważ te sprzęty (maszyny rolnicze, o zakup, których wnioskowali rolnicy) są potrzebne teraz do różnego rodzaju prac, a nie za trzy lata - podkreślił Ardanowski. Tłumaczył, że ważne jest nie tylko by pula środków nie została zmarnowana, ale też by rolnicy szybko dostawali pieniądze.

- Zagrożenia nie ma, ale ja nie mogę dopuścić do tego, żeby dopiero pod koniec okresu finansowego (w 2023 r.), martwić się czy wydamy te pieniądze czy nie - stwierdził minister rolnictwa.

Minister powiedział też, że po publikacji tzw. taśm Ardanowskiego, odebrał wiele telefonów ze wsparciem w podjętych działaniach, w tym od przeciwników politycznych. "Mówią: wreszcie jest ktoś, kto mówi, że beneficjent jest ważniejszy od instytucji, która środki unijne przekazuje".

ja


Wykop Skomentuj106
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka