Bolesław Rad Bolesław Rad
146
BLOG

x. Wiśniewski: Tyle zostało z naszego kościoła w Bachmucie. Co Lenin zaczął Putin skończył

Bolesław Rad Bolesław Rad Społeczeństwo Obserwuj notkę 10
Tyle zostało z naszego kościoła. Co Lenin zaczął Putin dokończył na stulecie jego śmierci... Zdjęcie mam od parafianki Ireny. Musiała uciekać z Bachmutu z rodziną...aż na Słowację. To była moja parafia dojazdowa na Donbasie, gdy mieszkałem w Makiejewce - napisał do nas Ks. Jarosław Wróblewski, misjonarz. Poprosiliśmy go o artykuł na ten temat (artykuł zamieszczamy niżej) i komentarz do zdjęcia ruin kościoła, które otrzymał od byłej parafianki 31 stycznia 2026 roku. Jak odzyskałem ten kościół w 2005 to potem w 2006 biskup to oddał nowemu księdzu że Słowacji i on 3 lata go remontował. To dlatego parafianie z Bachmutu uciekli do Słowacji

Ks. Jarosław Wiśniewski:

POPROSZONO MNIE BYM SKOMENTOWAŁ ZDJĘCIE KOŚCIOŁA Z BACHMUTU, JAKIE DOTARŁO DO MNIE W OSTATNI DZIEŃ STYCZNIA.

WSTĘP 

No cóż, nadal jestem w szoku. Mogę lapidarnie powiedzieć że jestem z pokolenia "oszukanych i zawiedzionych".

Najpierw zawiedliśmy się na Solidarności, potem na Unii Europejskiej. 

Nie mamy już złudzeń co do NATO i na potęgę się zbroimy sami, bo takich mamy sąsiadów jak w 1939 roku. 

Ich psychika i mentalność nie uległy zmianie. Niemcy co prawda gnębią nas metodą rozpracowaną do perfekcji przez Chiny. Ich orężem jest agentura medialna, polityczna i ekonomiczna ale przed tym rodzajem agresji wcale nie jest lżej się bronić niż na Westerplatte. 

Co do Rosjan to widać wszystko jak na dłoni. Nie są tak silni jak im się samym zdawało, ale zdychająca chydra ma dość siły by narobić smrodu wokół siebie czego dowodem jest właśnie to zdjęcie.

To zdjęcie ilustruje w jak wielkim błędzie byli wszyscy ci którym się wydawało że Rosjanie dostali nauczkę w Afganistanie i już nigdy tego błędu nie popełnią.

A jakże, popełnili i to z nawiązką.

Konflikt w Czeczenii trwał sześć lat z hakiem i pociągnął za sobą podobne skutki. 

Naród liczący niewiele ponad milion mieszkańców utracił w tej wojnie 300.000 czyli jedną trzecią. Niezbyt nas to bolało bo to za górami. 

Ponadto Putin po mistrzowsku rozegrał kartę wahabizmu czyli pewnego odłamu Al-kaidy, który się angażował w Czeczenii.

Po wydarzeniach z 11 września 2001, terroryści tacy jak Putin byli bezkarni w swoich działaniach wobec "radykalnych muzułmanów".

Świat się nie upomniał za Czeczenię, potem na chwilkę dzięki Kaczyńskiemu zmobilizował się w Gruzji, co nie zaszkodziło bezkarnie wejść na Krym Zielonym Ludzikom a potem na Donbas i do Kijowa.

Od Kabulu, do Groźnego, Tbilisi, Aleppo i Kijowa, trepy ruskiego sołdata nie przestają topać w naszym kierunku i to nam przypomina zdjęcie z Bachmutu.

Uwaga, tutaj historyczna wstawka.


1. HISTORIA BACHMUTU


Bachmut powstał w tym samym roku co zmarł Zygmunt August.

Trzy lata po Unii Lubelskiej która włączyła tereny ukraińskie do Korony. Tym samym Bachmut od początku swego istnienia aż do Ugody w Perejasławiu czyli niemal 90 lat był "de facto"... "Polskim Miastem".

Stał się nim ponownie po Powstaniu Styczniowym. 

Polacy na zsyłkę trafiali nie tylko na Sybir ale też na Kaukas, do Turkiestanu i... na Donbas, który wtedy był pół na pół częścią obwodu Jekaterynosławskiego(Dnipro)i obwodu Wojska Dońskiego

(Nowoczerkassk koło Rostowa).

Wtedy to powstała w tym mieście parafia M. B. Różańcowej i filigranowy ale piękny jak wileńska sw. Anna kościółek.

Polska diaspora rosła z roku na rok aby w okresie pierwszej wojny światowej znowu osiągnąć status "polskiego miasta". 

Było nas tam wtedy (z ewakuacji) kilkanaście tysięcy ale po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości wszyscy ci ludzie wrócili do macierzy. Rewolucja Październikowa dała wszystkim w kość. 

Nie wiem kiedy zamknięto kościół i co się w nim działo w czasach ZSRR.

Wiedza moja jest wybiórcza i niesystematyczna. 

Ale jest to w dużej mierze wiedza z autopsji a nie z książek. 


2. MOJE PERYPETIE NA DONBASIE 


Pojawiłem się na Donbasie na skutek wydalenia z Rosji. 

Biskup z Charkowa na prośbę pewnej karmelitanki napisał do metropolity białostockiego zapytanie w mojej sprawie. 

Arcybiskup Ziemba się chętnie zgodził na moją przeprowadzkę.

Trafiłem do Charkowa na początku lipca 2003.

W połowie lipca byłem już w Ługańsku a we wrześniu wylądowałem w Makiejewce na przedmieściach Doniecka.

Miałem w tym momencie tylko jedną parafię dojazdową w Gorłowce(Horlivka)a w październiku podjąłem starania o zwrot kościoła w Jenakiewo.

Poszło dość gładko bo w listopadzie kościół już był zwrócony i trzeba było się mocno postarać by go zapełnić parafianami.


3. PRZYGODY W BACHMUCIE


Na Boże Narodzenie 2003 do Gorliwki przyjechała cała rodzina z Bachmutu własnym samochodem ponad 30 km i to od nich dowiedziałem się że jest jeszcze jeden katolicki kościół "do wzięcia".

Zaochocony sukcesem z Jenakiewo podjąłem starania o zwrot kolejnej świątyni. Byłem już w tym momencie "ojcem czwórki dzieci". Mam na myśli cztery niewielkie gdy chodzi o ilość parafian wspólnoty (Makiejewka, Gorlivka, Jenakiewo Bachmut).

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. W najlepszych latach swojej młodości obsługiwałem po 5 parafii naraz...w Rosji.

Moja forma rosła stabilnie aż do momentu gdy na Wszystkich Świętych całą parafia z Gorliwki przyjechała autobusem że świecami do Bachmutu, który komuniści nazwali ARTIOMOWSK by się modlić pod murami świątyni.


4. PIKIETA NA WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH


Kto nie wierzy w świętych obcowanie niech posłucha jak nam wszyscy święci dopomogli w odzyskaniu kościoła w Bachmucie.

Na ten moment budynek był podzielony na dwa piętra. 

Na górze było towarzystwo pszczelarskie a na dole hurtownia mebli.

Od strony wejściowej był duży ogrodzony parking a na nim mnóstwo zardzewiałych samochodów.

Teren był chroniony i osoby postronne nie mogły tam wejść.

Z tyłu kościoła natomiast były haszcze i można się tam było dostać przez dziurę w płocie. 

Gdyśmy odmawiali różaniec ze świecami w dłoniach dołączył się do nas elegancki pan średniego wieku w jasnych sportowych dresach. 

Pogadał po cichu z parafianami a potem podszedł i przywitał się ze mną po polsku.

Ku memu zdziwieniu był to szef firmy meblowej FORTE. Opatrznościowo 

była to polska firma i jeszcze na dodatek jego sekretarką była Irena. To była młoda sympatyczna kobieta która z czasem stała się "podwójnym agentem" czyli również sekretarką parafii.

Pan Piotr był bardzo rzeczowy. 

Powiedział mi od razu. KSIĘŻE MY TO ZAŁATWIMY...


5. ZWROT KOŚCIOŁA 


Rzeczywiście. Wystarczyło pół roku by skompletować dokumenty i uzyskać osobowość prawną oraz dokument własności...

3 maja 2005. 

Ponad 20 lat temu.

Cena za ten sukces była ogromna.

Cały rok jeżdżenia w te i wewte z Makiejewki do Bachmutu po dwa trzy razy w tygodniu w jedną stronę prawie 100 km...

Poszukiwanie środków na pilne remonty. Więcej mnie w Makiejewce nie było niż byłem a przecież to samo działo się też w Jenakiewo. 

W obu remontowanych kościołach pracowały ekipy grekokatolików z okolicy.

To dzięki nim nauczyłem się płynnie mówić po ukraińsku, mimo że na co dzień w tych okolicach słychać było tylko język rosyjski.


6. CENA SUKCESU


Wiele by opowiadać.

Chce powiedzieć że to w tym kościele właśnie na wigilię 2005 zaziębiłem sobie nerki bo z ciepłego samochodu poszedłem odprawić mszę w dopiero co zwróconym kościele bez okien a mróz był trzaskający 30 stopni minus.

Miałem za sobą w tym momencie już dwie wigilie. Jedna w Makiejewce o 18.00, druga w Torezie o 21.00 (kolejny punkt dojazdowy)i trzecia w Bachmucie o samej północy.

Chce od razu powiedzieć że to w tym kościele właśnie na wigilię 2005 zachorowałem bo z ciepłego samochodu poszedłem odprawić mszę. Jak to się dawniej mówiło zawstydziłem się czyli mnie przewiało.

To było takie romantyczne w dopiero co zwróconym kościele bez okien przy świecach. 

Gotyckie mury, pełnia księżyca a mróz był trzaskający 30 stopni minus.

Sceneria jak to się mówi 

 "wagnerowska". Jak z opery. Kto by się przejmował drobiazgami. Zdrowie stało na ostatnim miejscu...

Okazało się po trzech tygodniach gdy spuchłem jak nadmuchana żaba, że mam kłębuszkowe zapalenie nerek.


7. MÓJ SŁOWACKI NASTĘPCA


W Mariupolu na poświęceniu placu pod nowy klasztor spotkałem Słowackiego misjonarza Aleksandra Sebiń. 

Przyznał się że wraca do ojczyzny bo jego parafię w Melitopolu zabierają Michalici z Polski. 

Widać było że jest przygnębiony bo polubił Ukrainę i tę parafię, ale podobno kontrakt wygasał i nie dało się nic zrobić. 

Poprosiłem go by przedłużył kontrakt choćby na rok, by przyjechał do mnie na zastępstwo a ja będę się leczyć.

Przyjechał z litości dla mnie... 

Biskup też się zgodził choć nie dowierzał że się uda gdy mu to zaproponowałem. Udało się. Słowacki biskup też był za... Zamiast na rok Aleksander został na kolejne pięć lat jeśli mnie pamięć nie myli. Zamiast unitów remontem zajęli się górale że Słowackiego Spiszu....

Całoroczna rekonwalescencja polegała na tym że cały tydzień leżałem w szpitalu w Doniecku a na weekendy wracałem do parafii by odprawić mszę. Gdy Aleksander przyjechał ja wyjechałem na pół roku do Chin. 


8. DO CIEPŁYCH KRAJÓW 


Wróciłem stamtąd jak nowy. Choć groziły mi dializy, obeszło się bez nich.

Widać było że zmiana klimatu to najlepsze lekarstwo. 

Przed wyjazdem do Uzbekistanu zdążyłem jeszcze dwa razy przespacerować się z Doniecka do Mariupola na pieszej pielgrzymce o dystansie 155 km bocznymi drogami. 

To była moja wdzięczność za lata spędzone na Ukrainie. O tym że Putin planuje wojnę dowiedziałem się w Papui. Tam był jeszcze lepszy klimat niż w Taszkiencie. Czułem się dobrze w buszu bez telefonu i bez laptopa z prostymi ludźmi jak przed Potopem. Gdy jednak doszły mnie te wieści, po 8 latach wyjechałem na pierwszy urlop do Polski i również na Ukrainę. Tylko na tydzień.


9. WOJNA WIDZIANA Z DYSTANSU


Był rok 2022, lato bitwa o Bachmut i Mariupol. Wróciłem do Papui dostałem parafię w mieście i nie rozstawałem się z telefonem. Przypomniałem sobie rosyjski i ukraiński. Zorganizowałem papuaską pielgrzymkę w intencji o pokój na Ukrainie. Ponad 800 km po górskim terenie 50 dni...dla dziadka któremu stuknęło 60 lat to niemały wyczyn.

Co więcej dołączył do mnie stary druh z Mariupola o. Sylwan Marcin Witkowski z błogosławieństwem generała Paulinów. Papuasi nieśli pobożnie Jasnogórska Panią. Tę samą co patronuje nad całym Donbasie z Mariupola...

Przez cały rok trwały walki zanim Bachmut padł.

Miasto Bachmut jest podzielone na pół torami kolejowymi. Na północy: nowe osiedla. Tam siedzieli Ukraińcy. 

W starym mieście czyli w kościele siedzieli Rosjanie...

Zginęło 20.000 ludzi. Głównie z formacji Wagner, zwerbowani w więzieniu.

Zginęło wielu moich parafian w tym mąż starościny parafialnej, Haliny Francewnej. Ta wspaniała kobieta z Podoła rodem, pilnowała kościoła.

Pilnowała do samego końca póki do piwnicy gdzie się schroniła nie wleciała bomba.

Pocisk rozerwał kochającego męża. To była wspaniała para. Póki nie zwrócono kościoła woził ja ci tydzień do Gorliwki, mimo że był sceptykiem co do wiary. Woził ja bo ja bardzo kochal. Zmarł na jej oczach. Ją samą poranioną i udręczoną śmiercią męża "miłosierni okupanci" wywieźli wgłąb Rosji...

Stamtąd pół roku trwało by się wydostać do Kijowa. Gdy pytają o męża mówi że "JEST NA DELEGACJI"...sama siebie oszukuje, bo nie może tego psychicznie znieść.

Ja pracowałem tam dwa lata 2004 -2006 zaledwie ale tego wystarczyło by ten kościół zwrócić w 2005.

Jak już pisałem z powodu strasznej zimy 2005 odprawiałem spocony w wigilię z radości że mam kościół bez okien... 

Lekarze kazali zmienić klimat na cieplejszy, dlatego wylądowałem najpierw w Taszkiencie...

Dużo mnie ten Bachmucki kościół kosztował. 

Groziły mi dializy.

Teraz znów jestem w Uzbekistanie a wieści z Bachmutu dochodzą do mnie dzięki Irenie ze Słowacji. To ta sama sekretarka z Firmy Meblowej z Bachmutu. Jej dom spalono ze wszystkimi dokumentami. Nie może potwierdzić swojego wyższego wykształcenia więc pracuje jako praczka. 

Zdjęcie jakie mi przysłała Irena, zrobiło na mnie okropne wrażenie.

Rozesłałem dalej. POPROSZONO mnie bym opisał historię tego kościoła i właśnie to robię. 

Temu kościołowi zawdzięczam że trafiłem na leczenie do Chin i na misje do Papui. 

NIE MA TEGO ZŁEGO CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO. 

Mam więc wobec Bachmutu dług wdzięczności. Właśnie go spłacam.


10. CUD ŚW. JANA PAWŁA II


Oczywiście trzeba pokazać katolikom w Polsce to "polskie miasto na Donbasie" by wiedzieli jak różnią się nasze święta od ich świat 4 lata pod rząd. Bez tego trudno zrozumieć co się tam dzieje na Ukrainie.

A propos, władze miejskie oddały nam ten kościół na fali żałoby po Janie Pawle 2, bo wtedy właśnie zmarł i na Ukrainie 3 dni prezydent Juszczenko ogłosił żałobę. 

Ponadto ikona Jasnogórska z Mariupola odwiedzała ten Bachmut w tym samym momencie.

Toteż były to, ja bym powiedział "cuda" sw. Jana Pawła II, ikony Jasnogórskiej albo zbieg okoliczności.

Jedno z dwu...albo wszystkiego po trochę.

Sami to osądźcie.

I ostatnia wzmianka. 

Mała kto wie i pamięta ale zanim Donieck został stolicą obwodu, pierwszą stolicą Donbasu był Bachmut właśnie.


EPILOG


Wracając do wstępu na temat POKOLENIA ROZCZAROWANYCH...

jeszcze bardziej od nas Polaków rozczarowani muszą być dzisiaj Ukraińcy w zamrożonych wioskach i miastach. 

Zamrożeni żołnierze w okopach. 

Zawiedli się na gwarancjach budapeszteńskich sprzed 30 lat. 

Nie zawiedli się raczej na Polsce. 

Przyjęliśmy, ugościliśmy, zatrudniliśmy. 

Dzieci chodzą do szkoły, studenci studiują, chorzy się leczą bez kolejki a oligarchowie i chuligani mają bal nie z tej ziemii.

Jak Samarytanin Łazarza tak my "brata Ukraińca". Rekompensata za "Akcję Wisła". 

Rzeszów Jabłonka działa bez oddechu, całodobowo. Jedyny most do Europy i port lotniczy na cały świat, terminal zastępczy dla kijowskiego Boryspola. 

To że Wołyń staje nam kością w gardle i że Lwów wkrótce przemianują na "Banderburg" to jest to ta łyżka dziegciu która musi być, by naszych relacji nie idealizować. Tym niemniej reszta Europy tej wypasionej, biurokratycznej i skorumpowanej zachowuje się wobec Ukrainy skandalicznie. Pod pretekstem "ukraińskiej korupcji' blokowana jest pomoc która jest niezbędna...

Wspólna historia łączy Polskę z Ukrainą od czasów Unii Lubelskiej.

Jak słusznie zauważył Jan Paweł Drugi jest związek logiczny. "Od Unii Lubelskiej do Europejskiej". Teraz widać że to było proroctwo. Tylko warto też powiedzonko czytać wice-versa.

Sekret wypowiedzi papieża i jego rozumienie tych dwu Unii kryje się na Donbasie. 

Ten sekret nazywa się Bachmut.


KS. JAROSLAW WIŚNIEWSKI FD - ANGREN - UZBEKISTAN


Post Scriptum 


Komentarz do zdjęcia:

Tyle zostało z naszego kościoła. 

Co Lenin zaczął Putin dokończył na stulecie jego śmierci...

Zdjęcie mam od parafianki Ireny Sumarokowej. 

Musiała uciekać z Bachmutu z rodziną...aż na Słowację. 

Niedaleko od Krakowa w miasteczku Żakowice koło miejscowego kościoła. 

Lubi tam chodzić z czwórka dzieci i dobrym kochającym mężem.

Mimo że jest z wykształcenia filologiem języka ukraińskiego... to jednak pracuje jako praczka w miejscowym Caritasie.

Nie ma żadnego dyplomu przy sobie.

Dom w Bachmucie i wszystkie dokumenty spłonęły w marcu 2023.

Wyjechali na Słowację w pośpiechu z całą rodziną tak jak stali...

To od niej mam zdjęcie.

Publicysta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo