16 obserwujących
96 notek
136k odsłon
  483   0

Czy Polska Press utrzyma się na rynku po "repolonizacji"?


Szymon Hołownia ma za złe Niemcom, że sprzedali medialną grupę "Polska Press" Orlenowi, który jest państwowy, a więc w obecnej rzeczywistości podlega całkowicie rządowi - czytaj Kaczyńskiemu. To ciekawe zagadnienie, bo czemu Niemcy mieliby nie sprzedawać czegoś, za co zaoferowano im przyzwoitą w ich mniemaniu cenę? Owa cena to 118 mln złotych i nie jest jakoś powalająca, jeśli chodzi o osiągi finansowe Orlenu.

Interesujące jest za to, czy pisowscy zwolennicy i propagandziści, którzy wieszają od eonów psy na Niemcach i wszystkim, co niemieckie - dziś napiszą choć słowo wdzięczności za to, że ich wróg urojony nie robił przeszkód i za dość przyzwoitą kwotę odsprzedał "PP" w polskie ręce? Zapewne to zagadnienie akademickie, bo znamy dość dobrze sposób ich "rozumowania", polegający na uwypuklaniu jednych faktów i gwałtownym przeczeniu innym.

Rodzi się pytanie, czy owa grupa, która dość dobrze sobie radziła pod niemieckim zarządem - równie nieźle będzie prosperować w rękach polskich, swojskich, rodzimych? Większość obserwatorów ma poważne wątpliwości, bowiem przyszłość rysuje się w dość ciemnych barwach. Po pierwsze czeka nas wielka fala zwolnień. Redakcje będą odkurzane z "niepokornych", a na ich miejsce przyjdą potęgi dziennikarstwa z Woronicza lub ze szkoły medialnej o. Rydzyka. Poczytne do tej pory tytuły zaczną tracić lawinowo czytelników, bowiem zamiast opisu rzeczywistości i faktów w "PP" zacznie panoszyć się propaganda podobna do tej z "narodowej tivi", gdzie nawet zwolennicy "dobrej zmiany" zaczynają nerwowo parskać, patrząc w ekran z Holecką, czy Rachoniem w centrum. Odpływ czytelników i internautów (bo grupa jest posiadaczem kilkuset portali w sieci) zredukuje wpływy z reklam i całość powoli stanie się deficytowa. Orlen może przez jakiś czas topić pieniądze, by tytuły utrzymywać na powierzchni, ale na dłuższą metę stanie się to nierentowne i coraz częściej sprawa będzie się kończyła u syndyka i komornika.

Byłoby oczywiście inaczej, gdyby była to zwykła transakcja biznesowa i Orlen chciałby zarabiać na kupionych mediach. Wiemy jednak wszyscy, że nie taki jest cel pana Obajtka, który jest notabene także "towarzyskim odkryciem" Kaczyńskiego. Całość jest stricte polityczna. Podobnie rzecz się miała na Węgrzech i w Rosji, gdzie Gazprom wykupywał poszczególne tytuły, by zrobić z nich tubę Kremla i gdzie wiele gazet padło, a trzymają się tylko niektóre telewizje dofinansowywane jak nasza - zastrzykami potężnej gotówki, bo Wolny Rynek już dawno temu by je uśmiercił. Propaganda po prostu się nie sprzedaje i musi być utrzymywana przez jej zarządców.

Pytanie podstawowe jest takie, czy PiS czasami nie popełnił błędu bezrefleksyjnie wzorując się na "światłych" przykładach zza naszej południowej i wschodniej granicy?

Thx

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale