56 obserwujących
508 notek
753k odsłony
2860 odsłon

"Zapętlony" PiS.

Wykop Skomentuj229

     Od kiedy spowszedniały nam komputery pojawiło się nowe, popularne powiedzonko „Ale się zapętlił!”. Wydaje mi się, że oddaje ono znakomicie sytuację, w której znalazła się nasza WAADZA. 

    W poprzedniej kadencji PiS przyzwyczaił się do bezproblemowego przeprowadzania swoich pomysłów. W praktyce realizowano zasadę „w Sejmie 3 czytania w 30 minut”, błyskawiczne „przyklepanie” w Senacie – a w końcu podpis Prezydenta „od ręki” (kilka przypadków słabego oporu p.Dudy nie zmienia mojej opinii). Jak w piosence (z czasów PRL) Śp.Macieja Zembatego: „stuk-puk laską w podłogę, Sejm, Sejm wyraża zgodę, stuk-puk laską o blat Sejm mówi TAK!”.

    Takie praktyki rozleniwiają i wręcz zachęcają do działań „prawo-prawem, ale i tak mamy większość i co nam kto zrobi”. Oczywiście nie dopuszczano żadnej refleksji, że większość uprawnionych do głosowania oddało głosy w wyborach na kandydatów opozycji. Rozproszenie głosów opozycyjnych, fiki-miki ordynacji d’Hondta oraz skonsumowanie „przystawek” zapewniło PiS’owi (dla niepoznaki pod szyldem „Zjednoczonej Prawicy”) pełny komfort rządzenia i możliwość całkowitego nieliczenia się ze zdaniem opozycji (czyli ponad 50% czynnych wyborców)!    

     Aż tu nagle (jak w wielu bajkach) opozycja się dogadała i PiS stracił większość w Senacie. Różne próby zmiany tej sytuacji (przeciąganie senatorów, próby ich kompromitowania w oczach opinii publicznej) nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Nie zaszkodziło to zbyt wiele – ale zakłóciło możliwość błyskawicznego wdrażania prawa według widzi-mi-się WAADZY PiS (nikt mi nie wmówi, że posłowie w Sejmie przeczytali akty prawne przed głosowaniem – brak na to fizycznie czasu!). Tempo rządzenia więc zwolniło, Senat wykorzystuje przysługujący mu czas na procedowanie, co oczywiście zakłóciło rachuby PiS. Akurat padło na wybory Prezydenckie. PiS na początku liczył, że uda się wykorzystać czas „stanu epidemii”, który skutecznie ograniczył możliwość prowadzenia kampanii wszystkim kandydatom z wyjątkiem urzędującego Prezydenta. Potem zaczął wykonywać nie bardzo skoordynowane ruchy – zaproponowano znienacka i bez przygotowania wybory „korespondencyjne”, napsuto sporo papieru – aby za chwilę pod naciskiem „przystawki” wycofać się z wyborów 10 maja w ogóle. Wymyślono kompromis – wybory „hybrydowe” 28 czerwca. Niestety, znów niechęć do czytania aktów prawnych dała o sobie znać i zaczęto gwałtownie szukać jak to zrobić. PKW w swej kuriozalnej Uchwale (warto ją przeczytać!) stwierdziła, że wybory 10 maja się nie odbyły, bo w pkt.1 „..brak było możliwości głosowania na kandydatów” co ma być (wg uchwały) równoważne w pkt.2 „...brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów.” To się nazywa naciąganie prawa (aż głośno trzeszczy). Dodatkowo tej Uchwały do dziś nie opublikowano, a więc Marszałek Sejmu nie dotrzymał 14 dniowego terminu ogłoszenia nowych wyborów.

     Ale bałagan! W zasadzie PiS utracił już możliwość honorowego wyjścia z pętli, w którą wpadł przez własne prymitywne cwaniactwo, do którego przyzwyczaiły go nocne obrady, odrzucanie "hurtem" poprawek zgłaszanych przez opozycję, wyłączanie mikrofonu, arogancja p.Piotrowicza i pretorianów określanych obecnie jako KaKaO, „tajne” wieczorne nominacje itp. Jeśli chce utrzymać pozory stosowania prawa najprostszym wyjściem jest wprowadzenie przez Rząd stanu wyjątkowego co skutkuje automatycznym odłożeniem wyborów co pozwala na PORZĄDNE ich przygotowania. No, ale tego właśnie PiS nie chce...

Wykop Skomentuj229
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka