73 obserwujących
500 notek
657k odsłon
  2600   0

Hagia Sophia, immam z mieczem i nadwiślańscy Elojowie

A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki

Koran, Sura medyńska dziewiąta, ajat 5

image

W ostatnich dniach pojawiło się na S24 mnóstwo notek dotyczących wydarzeń na świecie. Ich pojawianie się wywoływało niekiedy gorące dyskusje, które prócz sporego ładunku merytorycznych głosów, momentami przeradzały się w kłótnie, brutalną nawalankę i - zdarzało się - strumień insynuacji. Nie o tym jednak chcę wspomnieć. Osobiście jestem bardzo zadowolony, że potrafimy skierować naszą uwagę na sprawy istotne i dalekie od nadwiślańskiego grajdołka. Rzecz jasna - bliższa koszula ciału, ale procesy dokonujące się z dala od Odrowiśla tez zasługują na uwagę. I niby wszystko pięknie ładnie. Niestety, nawet pobieżny ogląd wpisów unaocznia, iż jako Polacy jesteśmy zamknięci w bardzo ograniczonej ekumenie informacyjnej. USA, Rosja, Niemcy, Białoruś, Ukraina czy ogólnie UE... Czasem ktoś wspomni o Kazachstanie czy RPA. Taka swoista bańka wydmuchana przez krajowe media. Nie podejrzewam, aby było to postępowanie ukierunkowane na zubożenie świadomości obywateli RP. Sądzę jednak, że sfokusowanie zainteresowań wyłącznie na określone regiony świata wyrządza spore szkody. Przecież w świecie dzieją się rzeczy niezwykle ciekawe, a efekty dokonujących się procesów na pewno odbiją się już niebawem na globalnym układzie sił. Jako jeden z instruktywnych i niedocenianych przykładów jawi się Turcja.

W Istambule, czyli najważniejszym mieście państwa tureckiego, znajduje się sławna świątynia. Wybudowana z rozkazu cesarza Justyniana I przez Artemiusza z Tralles i Izydora z Miletu w latach 532-537. Do dziś Hagia Sophia budzi podziw i respekt. W dawnych czasach uznawano ją za największe architektoniczne osiągnięcie człowieka. Nie mogły równać się z nią dokonania Egipcjan, Persów czy Franków. Można nawet zaryzykować twierdzenie, iż jej majestat w jakimś stopniu doprowadził wiele ludów do przyjęcia wiary chrześcijańskiej. Aż po rok 1453 świątynia była miejscem odprawiania obrzędów i modlitw wyznawców Chrystusa. Po tym czasie została anektowana przez muzułmanów. Już w XX wieku, tj. za rządów Mustafy Kemala Atatürka, zdesakralizowano ją i zamieniono w muzeum. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, iż wzorem Zachodniej Europy urządzono w niej dyskotekę. W lipcu minionego roku Hagia Sophia na powrót stała się meczetem. Inauguracji dokonano w obecności najważniejszych osób w państwie, które znów w przeciwieństwie do decydentów europejskich, nie wstydziły się uczestniczyć w religijnych ceremoniałach. Ba! Sam Recep Tayyip Erdoğan zainicjował recytację fragmentu Koranu, a jego podwładni z namaszczeniem i prawdziwym wzruszeniem poszli w ślady lidera.

Gospodarzem ceremonii był imam Ali Erbaş, profesor pełniący funkcję tamtejszego Urzędu ds. Wyznań i zaufany człowiek prezydenta. Wydawać by się mogło, że to nic nadzwyczajnego, gdyż i u nas uroczystościom religijnym przewodniczą duchowni, ale... Trzeba zauważyć, iż szacowny i szanowny naukowiec podczas wygłaszania kazania dzierżył szablę/miecz, która podobno należała Mehmeda II, czyli zdobywcy bizantyjskiego Konstantynopola. Wymowny gest... Co ciekawe nie pierwszy, bo już w roku 2016 Erdoğan, po dekadach przerwy, mianował muezzina minaretów otaczających Hagię Sophię, a w maju 2020 r. publicznie uczestniczył w recytacji 48 sury Koranu, zwanej w tradycji islamskiej "Zwycięstwo". O czym to świadczy?

W mojej opinii decyzje i działania lidera Turków sa pokłosiem rywalizacji w świecie muzułmańskim o przywództwo. Nie tylko symboliczne, ale całkiem realne i przyziemne. Obecnie zmagania o prymat toczą się w trójkącie Iran - Arabia Saudyjska - Turcja i chłodny ogląd pokazuje, iż żaden z podmiotów nie jest w tym wyścigu zdecydowanym liderem. Co więcej, wydaje się, że ostateczna rozgrywka dokona się pomiędzy Teheranem i Istambułem. Dom Saudów buduje swą pozycje przede wszystkim w oparciu o petrodolary i wsparcie stanów Zjednoczonych. Nie muszę chyba dodawać, że "krzyżowcy" z Waszyngtonu nie są darzeni pozytywnym uczuciem w slumsach Kairu, Damaszku czy Isfahanu. Równie ważny argumentem na korzyść Ankary jest to, że choć w samej Turcji liczącej ok. 80 milionów mieszkańców etniczni "Osmanowie" stanowią niecałe 70%, to tuż za granicą żyje kilkadziesiąt milionów "Turkomanów" (przede wszystkim Azerów), którzy przez całe stulecia byli związani z sułtańskim imperium, a ich język od tureckiego nie różni się bardziej niż czeski od słowackiego. To naprawdę poważny kapitał.

image

image

image

Prezydent Erdoğan (i jego zaplecze) nie jest w ciemię bity. Ma swoje za uszami i z naszego punktu widzenia nie spełnia standardów przypisanych do funkcji politycznego lidera. Problem w tym, iż koncepcja władcy w krajach islamu jest zdecydowanie odmienna od naszej. Prócz wielu innych cech musi on bowiem posiadać wolę rozszerzania Dar al-islam i pokarania kafirów. Mając tego świadomość głowa państwa tureckiego nie wahała się obchodzić z wielką pompą urodzin sułtana Abdülhamida II, kojarzącego się w historiografii z paranoicznym wręcz despotyzmem, obsesją religijną i mordami chrześcijan ormiańskich. Mało tego! Według dostępnych informacji w społeczeństwie tureckim promowane są obecnie poglądy wielkiego muzułmańskiego teologa Sajjida Kutba, który z wysokości swego urzędu oświadczył, że "Islam jest jedyną tożsamością godną człowieka.". Przywołuje się także (w szkołach i uniwersytetach) postać Omara ibn al- Chattaba (Vi-VII w.), który sprawując urząd kalifa miał sporządzić i wdrożyć w życie (co do tego są pewne wątpliwości), następujące przepisy prawne:

Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka