93 obserwujących
604 notki
862k odsłony
  4303   6

Słowiańska krew i germańska buta, czyli wybuchowy kogel-mogel

Nie jest ważne, kto kim się urodził, ale czym się stał!
J.K. Rowling

image

Sytuacja dojrzał do tego, aby odnieść się do licznych głosów pojawiających się na s24 i dotyczących kwestii związanych z etnicznością oraz charakterami narodowymi. Wbrew pozorom to sprawy bardzo ważne, gdyż poszczególne nacje, podobnie jak konkretni ludzie, charakteryzują się oryginalnymi cechami. Rzecz jasna można bić czołem w ścianę i zgodnie z panującą modą zaprzeczać takiemu spostrzeżeniu, ale to nic więcej jeno śmieszna intelektualna masturbacja. Dodam, że postanowiłem skreślić przysłowiowych kilka zdań na ten temat, ponieważ wydaje mi się, iż opinie wygłaszane przez liczną grupę koleżeństwa, mimo dobrych intencji, wprowadzają w tę sferę totalny bałagan pojęciowy. To nie jest dobre, bo aby zrozumieć i odpowiednio zdiagnozować określone procesy oraz odważnie pokusić się o jakiekolwiek przewidywania trzeba sięgnąć do źródeł. Bez takiego zabiegu wszelkie oceny i prognozy można… potłuc o kant d..y. Brutalnie? A czyż rzeczywistość to bajka?

Swego czasu pokusiłem się o przybliżenie etnogenezy i będącego jej skutkiem charakteru narodu rosyjskiego. To, że w procesie jego powstania uczestniczyło wiele składowych, spośród których element słowiański i jego kultura nie był najliczniejszym, a cały modus operandi centrum Rusi Zaleskiej wywodzi się przede wszystkim z tradycji stepowej i ludów fińskich, nie jest bez znaczenia dla współczesnych zachowań Moskwy, a także naszego postrzegania tej wspólnoty. Tak już jest i – najpewniej – przez długi czas nie będzie inaczej. O ile w ogóle cokolwiek się zmieni. Z drugiej strony, jako Polacy, mając rozpoznany „gen” rosyjski winniśmy poświęcić nieco uwagi drugiemu spośród naszych wielkich sąsiadów. Zatem…

Origo Słowian zasnute jest gęstą mgłą tajemnicy. Pozostawię jednak to zagadnienie i przejdę do samego gęstego. Otóż ludy, czy też plemiona, słowiańskie pojawiły się na ziemiach na wschód od Bugu dopiero w VI stuleciu. Rozpaczliwe próby odmłodzenia naszej bytności nad Wisłą nie wytrzymują krytyki. Wiem, że istnieje spora grupa blogerów i komentatorów, którzy widzą to inaczej i dostrzegają śladów Słowian na naszych ziemiach w okresie dominacji kultury łużyckiej, ale w świetle ustaleń nauki ich starania skazane są na totalną porażkę. Jakby nie było, północne regiony naszej Ojczyzny (Kujawy, Pomorze, północna Wielkopolska i część Ziemi Lubuskiej), nasi językowi przodkowie zasiedlili dopiero u schyłku VI lub na początku VII stulecia. Nieco później, bo dopiero przy końcu VII lub na początku VIII w., wielkie rzesze Słowian pojawiły się na terytoriach znanych dzisiaj jako wschodnie Niemcy. Dla jasności obrazu warto wspomnieć, iż nie wchodzili tam w osadniczą pustkę, lecz przesuwając się nad Salę i Łabę napotykali liczne grupy ludności germańskiej, pielęgnującej tradycję antyczną. Nie są to li tylko publicystyczne dywagacje, gdyż m.in. zdaniem niemieckiego archeologa J. Hermannna, tzw. Restgermanen, czyli społeczności germańskie pozostałe po wywędrowaniu części plemion na południe i zachód, stopiły się z przybyszami w jeden etnos. To co po nich pozostało to przede wszystkim nazwy plemienne. Wagrowie, Ranowie, Hawolanie, Wagrowie, Dalemińcy… Z czasem zarówno język, kultura jak i wiara słowiańska stały się kodem całej ludności żyjącej pomiędzy Odrą a Łabą i Salą. Warto dodać, iż wczesnośredniowieczne społeczności słowiańskie tych obszarów wykazywały się niezwykłą dynamiką. Dopiero starania Karola Wielkiego i jego kontrakcja z 789 r. zatrzymała pochód słowiański na zachód.

image

Aż do połowy XI w. panowała swoista równowaga pomiędzy ekspansywnymi i żądnymi bogactw Niemcami a pozostającymi w defensywie Słowianami Połabskimi. Wprawdzie południe regionu zostało spacyfikowane dużo wcześniej, kiedy to w X w. margrabia Geron podstępem zgromadził i otruł trzydziestu słowiańskich książąt serbskich i łużyckich, a więc zlikwidował znaczną część warstwy przywódczej tego odłamu Słowian, ale Północ trzymała się dzielnie. Co więcej, w roku 1056 w bitwie pod Przęcławą wojska Związku Lucickiego doprowadziły do pogromu wojsk saskich i cała Rzesza żyła strachem przed pogańskimi Słowianami, lecz tryumf naszych językowych braci był krótkotrwały. Wewnętrzne niesnaski doprowadziły do tragedii. W ciągu następnych kilkudziesięciu lat feudałowie niemieccy rozbili w proch i pył skonfliktowane społeczności słowiańskie. Wybili odważnych mężczyzn, skorumpowali tchórzy, zlikwidowali intelektualne elity, posiedli słowiańskie kobiety. Ostatnie bastiony oporu, czyli księstwo Niklota i Rugia, poległy w starciu z przemożną potęgą zachodniego sąsiada. Epopeja słowiańska na zachód od Odry w XII w. przeszła do historii…

Lubię to! Skomentuj155 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura